Forum wędkarskie- wędkarstwo Forum wędkarskie- wędkarstwo Największe forum wędkarskie w Polsce (dawne Wedkowanie.net). Wędkarstwo, PZW, filmy wędkarskie, metody połowu, testy sprzętu, przynęty i zanęty, łowiska, zdjęcia i gry wędkarskie. Posiadamy ponad 10 tysięczną społeczność, która napisała już przeszło 130 tysięcy wiadomości. Weź udział w dyskusji i dołącz do nas już dziś!
Użytkownicy Mapa użytkowników Filmy Wędkarskie Dzienniki wędkarskie Targowisko Wyszukiwarka Album zdjęć  Kontakt 

Zjadłem okaz i co dalej...

Hektores 
Czarnów Fishing Team


Pomógł: 38 razy
Wiek: 48
Posty: 1154
Otrzymał 23 piw(a)
Skąd: Kielce


Wysłany: Czw Kwi 23, 2009 12:27   Zjadłem okaz i co dalej...

Chciałem zacząć dość dziwną ale moim zdaniem potrzebną dyskusje.Zacznę od tego co kiedyś będąc młodym wędkarzem zrobiłem.Łowiąc w latach 80 na Wiśle udało mi się upolować klenia miał 2,5kg i 64cm długości
będąc pod wrażeniem tak dużej ryby postanowiłem zabrać ją do domu ,pochwalić się kolegą rodzicom jaki okaz udało mi się złapać .Powszechność brania w tych czasach aparatu fotograficznego ze sobą była nie lada rzadkością tak ja obecnie teraz No Kill czy Catch and Release no może przesadziłem.Po przyjeździe oczywiście pochwaliłem się wszystkim i odebrałem gratulacje ..byłem z siebie dumny.W domu podobnie rodzice stwierdzili ze ładna ryba ojciec ją obrał i wypatroszył a mama zaczęła ja smażyć. W kuchni zamiast zapachu smażonej ryby było czuć dziwny zapaszek potem doszło do konsumpcji ,próby konsumpcji ........ryba nie nadawała się do jedzenia jeden smród koszmar ,ryba więc została wyrzucona ,podana kotom do jedzenia ,ale nawet piwniczne kociska grzebiące w śmietnikach ani nawet bezpańskie psy nie były zainteresowane tym kąskiem. Zjadły go dopiero wrony w sumie zabrały gdzieś te kawałki ryby ale czy zjadły???


Chciałbym zacząć dyskusje nie na temat czy brać czy nie brać ,chciał bym by koledzy podzielili sie doświadczeniami kulinarnymi co do okazów,czy warto ........ czy branie w celu spożycia okazów ma sens

Ja po tam tym doświadczeniu nie wziąłem już nigdy dużej ryby do domu ,moim zdaniem równie dobrze można było ja zabić i rzucić w krzaki,a ogólnie nie mam nic przeciwko braniu złowionych ryb ale wszystko w granicach rozsądku ,bez zachłanności ,rozdawnictwa jeśli lubisz to weź, nie rób zapasów Sam nie biorę bo nie lubię zabranie ryby jest u mnie rzadkością


Temat poruszyłem tylko dlatego by doświadczeni wędkarze podzielili się swoimi spostrzeżeniami ,nie chciał bym by były użyte argumenty w stylu namaczania w mleku itp. To że ktoś podobnie jak ja wziął okaz do domu nie powinno być napiętnowane ,każdy z nas popełnia błędy ważne jest to by z błędów wyciągać wnioski i dzielić się doświadczeniem.


Zapraszam do wymiany poglądów
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
Barteq 
młody zapaleniec :)

Pomógł: 12 razy
Wiek: 24
Posty: 336
Skąd: Szczecin


Wysłany: Czw Kwi 23, 2009 12:47   

Cóż muszę się przyznać, że kiedyś głupotę palnąłem. Nie byl to okaz, ale pół siaty płoci. Mogło tego być z 10kg. Facet mnie poprosił to mu dałem, a co. Był to sam początek mojej wędkarskiej kariery. Odebrałem kartę, poszedłem nad wodę i już. Dopiero nieco później usłyszałem o czymś takim jak C&R itp. Bardzo tego żałuję dlatego teraz wogóle nie zabieram ryb...
Postaw piwo autorowi tego posta
 
Kosa 
Administrator


Ulubiona metoda: Feeder, spławik.
Okręg PZW: Zamość
Pomógł: 51 razy
Wiek: 31
Posty: 1982
Otrzymał 431 piw(a)
Skąd: Biłgoraj


Wysłany: Czw Kwi 23, 2009 13:01   

Niestety ryby to nie wino, ładnych kilka lat temu mój ojciec złowił karpia coś koło 6 kg. frajda była wielka i uczta też zapowiadała się całkiem spora, niestety tak jak w przypadku Twojego klenia, mięso ów karpia nie nadawało się do spożycia. Były to początki mojego wędkarstwa ale do dzisiejszego dnia mam to w pamięci, co prawda nie łowię okazów ale wszystkim większym rybom staram się zwracać wolność. Nie będę pisał, że wypuszczam wszystkie ryby bo tak nie jest, ale przed zabraniem przyszłego posiłku do domu muszę mieć pewność, że ktoś go skonsumuje, często bywało u mnie tak, że nie było komu "obrobić" i zjeść danej ryby.


Co do spostrzeżeń, duże ryby, szczególnie spokojnego żeru nie nadają się do konsumpcji, do tego są to pewnego rodzaju "pomniki przyrody" dlatego moim zdaniem powinny być jakoś chronione, np. poprzez wprowadzenie górnych wymiarów ochronnych.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Hektores 
Czarnów Fishing Team


Pomógł: 38 razy
Wiek: 48
Posty: 1154
Otrzymał 23 piw(a)
Skąd: Kielce


Wysłany: Czw Kwi 23, 2009 13:28   

Barteq wiesz różnie to w życiu bywa nie wiem jak bym się zachował gdy by NP. podszedł do mnie bezdomny i powiedział ze jest głodny i żebym mu dał moje ryby ......pewnie złamał bym regulamin ....
Co do górnego wymiaru to jeśli Wędkarze byli by rozsądni to nie trzeba by było nic zmieniać
Postaw piwo autorowi tego posta
 
B.Mieszkowicz 
BogdanM.

Pomógł: 2 razy
Wiek: 49
Posty: 31
Skąd: Płock


Wysłany: Czw Kwi 23, 2009 13:36   

Panowie macie rację,te okazałe sztuki większości gatunków ryb niestety nienadają się do konsumpcji,ale zato są wspaniałymi okazami reprodukcyjnymi i o tym powinniśmy pamiętać zanim się połaszczymy i weźmiemy ją do domu.To przyszłość dla naszych pokoleń ,a nie zarybianie przez PZW ,bo to jedna wielka lipa.Te tony to tylko na papierkach a nie w wodzie. pozdrawiam :?:
_________________
Bogdan M.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
Borsuck 
spinningista

Pomógł: 21 razy
Wiek: 38
Posty: 703
Skąd: Nowa Huta


Wysłany: Czw Kwi 23, 2009 16:32   

A klenie się wogole nadają do jedzenia? Ja nie próbowałem i nie zamierzam. Ale z tego co zauważyłem, to nawet mięsiarze niektórzy ich nie zabierają, bo mówia, ze są niejadalne.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
Hektores 
Czarnów Fishing Team


Pomógł: 38 razy
Wiek: 48
Posty: 1154
Otrzymał 23 piw(a)
Skąd: Kielce


Wysłany: Czw Kwi 23, 2009 19:23   

W filmie 3 rzeki mówili że są uważane za niejadalne ,mając 14 lat nie miałem pojęcia czy się to da zjeść
mam znajomego co z lodu bierze jazgarze ,angole uważają karpia za rybę niejadalną a ozdobną,znałem śp,gościa co zjadał Łabędzie i odsiedział za to chyba 4 lata za komuny.
Oglądałem w TV program i tam gość gotował 7 razy muchomory by je zjeść pewnie nie miały żadnego aromatu po 7 krotnym odcedzaniu . nie chcę się tłumaczyć ale ludzie potrafią wszystko zeżreć kiedyś też tak myślałem by przywieść wszystko do domu ryby ,grzyby, maliny , jeżyny.ale teraz jeśli coś chcę to sklep i działeczka i staw na działce a ze stawu nie wziąłem nawet żywca staw 20m x20m na 2m
karaś lin ,słonecznica

w ta zimę


wiecie co jak sie ma swoje coś wtedy przez pryzmat własnego stawu doceniłem wody
naprawdę warto wszystko tam sprowadzałem legalnie i nielegalnie od pijawki błotniarki ,grążela do ryb traszek i żab ,zaskrońca i to samo chciał bym mieć nad każda wodą. Pozdrawiam
Postaw piwo autorowi tego posta
 
Malik
[Usunięty]



Wysłany: Czw Kwi 23, 2009 20:19   

Jak to w większości przypadków bywa wędkowaniem zaraził mnie ojciec.Pierwszych kilka lat łowiłem w jego towarzystwie i jego znajomych.Przyznam szczerze,że zjadało się wtedy większość złowionych ryb.W tamtych czasach nie spotkałem nikogo kto wypuszczał ryby.Nie domyślałem się nawet,że tak można bo zabierali wszyscy z którymi wędkowałem(oprócz niewymiarowych).Z czasem gdy zacząłem wędkować sam doszedłem do wniosku,iż nie mam potrzeby zabierania ryb do domu,ba ja nawet nie lubię jeść ryb.Z czasem zacząłem wypuszczać ryby.Później przyszedł czas kilku lat spędzonych w Irlandii.Dopiero tam przekonałem się co znaczy zasada NO KILL.Wędkarz zabierający ryby do domu na zielonej wyspie to naprawdę rzadkość(mowa o rybach słodkowodnych).Lata takiego podejścia do wędkarstwa widać na każdym kroku,w byle bajorze można targnąć szczupaka na 10kg.Wzdręgi na tarle przewracały przybrzeżne trzciny,było ich tak wiele,aż woda na całej zatoce się gotowała.Leszcze,byle zanęta powodowała,iż na łowisku w przeciągu godziny meldowały się kilku kilowe łopaty.Dla mnie wędkarza z polski to był szok.Obecnie nie zabijam ryb,na własnej skórze doświadczyłem jak rybne mogą być wody.Chciałbym doczekać czasów,kiedy w Polsce widok wędkarza wypuszczającego ryby stanie się normalną sprawą,bo jak narazie sporo grono kolegów po kiju uważa,płacę to mi się należy.Trzeba się tylko zastanowić w jakim stanie są Polskie łowiska.Na tle reszty Europy wygląda to bardzo marnie,albo jeszcze gorzej :(
 
robert pl 
Moderator
Spławik i grunt



Ulubiona metoda: Spławik
Okręg PZW: Przemyśl
Pomógł: 71 razy
Wiek: 47
Posty: 912
Otrzymał 116 piw(a)
Skąd: Przemyśl


Wysłany: Czw Kwi 23, 2009 21:46   

Tak się dziwnie złożyło że właśnie na podobny temat rozmawiałem dzisiaj z kolegą
twierdził on ze karp o wadze 6,5 kg którego złowił był bardzo smaczny i że mitem
jest to że duże ryby są niesmaczne a na moje stwierdzenie że to tak jakby usiłował zjeść
20 letnią krowę powiedział że jak dobrze przyprawić i odpowiednio przyrządzić to czemu nie .
Wynika z tego że niektórym nie chodzi o walory smakowe rybiego mięsa tylko o napchanie kołduna .
Ja osobiście ryb nie zabieram chyba że na wyraźne życzenie mojej córki która czasem ma ochotę
na świeżą rybkę co miało miejsce właśnie wczoraj i wybrałem dla niej jednego karpika około 1,2 kg
Przyznam się szczerze że kiedyś pod namiotem zakatrupiłem i skonsumowałem suma ,takiego
około 6-7 kg ale wtedy to był jeden z niewielu wyjątków ,kumple wpadli na weckend i przywieźli
parę litrów pewnego zacnego trunku produkcji własnej le było to jakieś 10 lat temu i się przedawniło
Na dzień dzisiejszy stwierdzam że od tamtego czasu ryby która miała więcej niż 2 kg nie skonsumowałem
ani ja ani moje dzieci .
Pokornie proszę o rozgrzeszenie i obiecuje że więcej nie będę .
_________________
robert pl

http://img2.demotywatoryf...las1991_500.jpg


Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
kris900 
kris


Pomógł: 9 razy
Wiek: 34
Posty: 245
Otrzymał 5 piw(a)
Skąd: poznań


Wysłany: Pią Kwi 24, 2009 20:05   

Masz rację karp po wyżej 3 kg jesty niesmaczny kiedyś jadłem takiego co miał 4 kilogramy sam tłuszcz zero smaku ja także żadko zabieram ryby do domu tylko gdy mam ochotkę na świeżą rybkę
_________________

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
Wyświetl posty z ostatnich:   

» Wędkarstwo, strona główna » Działy ogólne » Pamiętnik Wędkarza » Zjadłem okaz i co dalej...

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl Forum - GrzegorzM ©

Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.

Ku pamięci Ś.P. Jarogiego

strzalkaMapa Forum