Forum wędkarskie- wędkarstwo Forum wędkarskie- wędkarstwo Największe forum wędkarskie w Polsce (dawne Wedkowanie.net). Wędkarstwo, PZW, filmy wędkarskie, metody połowu, testy sprzętu, przynęty i zanęty, łowiska, zdjęcia i gry wędkarskie. Posiadamy ponad 10 tysięczną społeczność, która napisała już przeszło 130 tysięcy wiadomości. Weź udział w dyskusji i dołącz do nas już dziś!
Użytkownicy Mapa użytkowników Filmy Wędkarskie Dzienniki wędkarskie Targowisko Wyszukiwarka Album zdjęć  Kontakt 

kp44 i jego początki

Lulek 


Ulubiona metoda: Spinning/Grunt
Pomógł: 31 razy
Wiek: 35
Posty: 711
Otrzymał 140 piw(a)
Skąd: Łódź


Wysłany: Śro Mar 06, 2013 21:16   

kp44 napisał/a:
Z reguły jedno na start i jedno po :)

Potem przez radio CB - ''mobilki jak dróżka'' ? I do domu :rotfl:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
kp44 
Administrator
i zwykły pijak :)



Ulubiona metoda: Spinning
Okręg PZW: Siedlecki
Pomógł: 19 razy
Wiek: 29
Posty: 763
Otrzymał 282 piw(a)
Skąd: Mokobody


Wysłany: Śro Mar 06, 2013 21:39   

Moje auto jak dobry gołąb samo do domu wraca :P A tak poważnie to zawsze tak się planuje wyjazd, żeby był kierowca w razie czego.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
Lulek 


Ulubiona metoda: Spinning/Grunt
Pomógł: 31 razy
Wiek: 35
Posty: 711
Otrzymał 140 piw(a)
Skąd: Łódź


Wysłany: Śro Mar 06, 2013 22:11   

kp44 napisał/a:
A tak poważnie to zawsze tak się planuje wyjazd, żeby był kierowca w razie czego.

Heniek, wyjedź po mnie na trasę bo już nie domagam luzik
kp44 my tylko tak sobie, no wiesz żartujemy :)
A tak wracając do tematu to nikt z Was nie nosi zapasowych skarpet ? Dla mnie to podstawa.

Wystawiono 1 piw(a): Mayki    » Więcej szczegółów
Postaw piwo autorowi tego posta
 
Mayki 
a taraz samo szczęście


Pomógł: 8 razy
Wiek: 42
Posty: 423
Otrzymał 64 piw(a)
Skąd: Karpacz


Wysłany: Czw Mar 07, 2013 11:51   

O rany gdzie wy jedziecie na Alaskę :radocha: Na co wam ten cały ekwipunek na plecy po kilku kilosach nie użyliście 30% waszego ekwipunku a już nie macie siły iść dalej dwa małe pudełka w kieszeń w plecaku reszta termosik na zimne pory roku lub woda do wyboru na ciepłe dni,mieszczę tam jeszcze okulary,papierosy a jest jeszcze muchowy podbierak i szpula z inną linką jak pogoda nie tęga to jakiś kapturek na plecy co by mieć jakoweś okrycie :) cały mój ekwipunek waży max 3 kg ;P a żeby wyciągnąć coś z plecaka nie muszę wychodzić z wody :mysli: nic trudnego jest mały i lekki więc mam go jak brodzę na klacie :lol: A dla ciebie Lulek, browar za skarpetki :okok:
_________________
...prosiłem o wszystko bym mógł cieszyć się życiem ,a dostałem życie bym mógł cieszyć się wszystkim ale ryb nadal nie umiem łowić
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
kp44 
Administrator
i zwykły pijak :)



Ulubiona metoda: Spinning
Okręg PZW: Siedlecki
Pomógł: 19 razy
Wiek: 29
Posty: 763
Otrzymał 282 piw(a)
Skąd: Mokobody


Wysłany: Czw Mar 07, 2013 12:18   

Mój plecak bez pudełek z przynętami waży 1,1 kg dokładnie :) Z takim ciężarem nie tylko na Alaskę bym doszedł.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
Disaster 

Pomógł: 23 razy
Wiek: 25
Posty: 416
Otrzymał 33 piw(a)
Skąd: Zagnańsk


Wysłany: Czw Mar 07, 2013 18:48   

Sprostuję trochę - apteczka taka badziewna plastikowa 10/5
Okulary na nosie, a dokumenty w odpowiedniej kieszeni (i długopis! Rejestr się sam nie wypełni, a co!) co by przypadkiem nie zamoczyć. Nie wymieniane bo miała być zawartość torby :)
Alkoholi nie - jeżdżę autem i szanuję życie własne i innych ludzi - najwyżej Podpiwek (schłodzony na upalne dni to po prostu jest strzał w 10 - polecam Warmiński browaru Kormoran)
I miarkę "metrówkę" też wymieniałem :) co prawda mam "dwumetrówkę" (metrówka mi się rozpadła, a ta troszeczkę większa ale dużo twardsza)
Skarpetek zdecydowanie nie - chyba, że jadę gdzieś dalej dalej to w osobnym plecaku całe ubranie na zmianę trzeba brać (ale to już inna bajka - tutaj raczej o spinningu mówię). Do spinningowania jakoś nie czuję potrzeby dodatkowej pary.
_________________
Cytat:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
Lulek 


Ulubiona metoda: Spinning/Grunt
Pomógł: 31 razy
Wiek: 35
Posty: 711
Otrzymał 140 piw(a)
Skąd: Łódź


Wysłany: Czw Mar 07, 2013 20:54   

Disaster napisał/a:
Do spinningowania jakoś nie czuję potrzeby dodatkowej pary.

Hehe, nikt nie mówi o walorach higienicznych , temu komu do kaloszy nalała się woda w piękny jesienny poranek zapamięta to na przyszłość .Niby po szybkim osuszeniu nowe i tak troszkę namokną, ale będzie to inna bajka w porównaniu do starych.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
Disaster 

Pomógł: 23 razy
Wiek: 25
Posty: 416
Otrzymał 33 piw(a)
Skąd: Zagnańsk


Wysłany: Pią Mar 08, 2013 15:12   

Też o nich nie mówię. Po prostu nie brodzę, a w gumowych butach i tak niewygodnie by się chodziło te kilometry także zazwyczaj zwyczajne bucisze ( chociaż raz przyznam, że przedzierając się przez gęstwinę przebiłem sobie stopę i od tamtego czasu nad rzekę chodzę w kaloszach) adidaski, a jak jest ciepło i słonecznie to w sandałach można się trochę ochłodzić zamaczając nogi po kolana (dzięki stopom zwiększam poziom kwasowości łowiska :D )
_________________
Cytat:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
kp44 
Administrator
i zwykły pijak :)



Ulubiona metoda: Spinning
Okręg PZW: Siedlecki
Pomógł: 19 razy
Wiek: 29
Posty: 763
Otrzymał 282 piw(a)
Skąd: Mokobody


Wysłany: Pon Mar 11, 2013 11:42   

Długo zbierałem się, żeby napisać tą historię. Nie jest to zwykłe opowiadanie o przygodzie nad wodą jakich pełno w czasopismach, książkach czy nawet internecie. To historia człowieka, który nad wodą spędził znaczną część swojego życia, człowieka dzięki któremu przyszło mi zrozumieć parę praw natury niezbędnych nie tylko w wędkarstwie ale i w życiu. Takiego miejscowego Konfucjusza znad zakola :)
Pana Stasia poznałem tak jak poznaje się większość wędkarzy, nad wodą. Łażąc ze spinningiem prawie codziennie chcąc nie chcąc widuje się innych zwolenników „rybałki”, z reguły w tych samych miejscach można się natknąć się te same twarze. Po pewnej ilości spotkań dialogi najczęściej same się nawiązują – Co słychać? Biorą trochę? Złapałeś coś większego ostatnio? Wędkarze to głównie gaduły, może nie wszyscy zdradzają swoje sekretne metody i przynęty ale na ogólną pogawędkę każdy sobie pozwala. Pan Stasio był nieco inny. Widywałem go zawsze na jednym z trzech zakoli nad odcinku rzeki, na którym najczęściej wędkowałem, gdzie siedział ze swoją gruntóweczką. Na pytania najczęściej odpowiadał lakonicznie, tak jakby nie miał ochoty na dłuższe pogawędki. Dlatego też początkowo uważałem go za osobę niezbyt przyjemną i mało towarzyską, rozmowy z nim ograniczałem do „Dzień dobry” i „Biorą trochę?”. Nie wnikałem czemu taki był, nie bardzo mnie to interesowało. Dało się jednak zauważyć, że starsi ode mnie wędkarze bardzo go szanowali. Myślałem sobie, może dlatego, że byłem młokosem nie chciał ze mną zbytnio rozmawiać. Ale w końcu przychodziłem na ryby a nie na pączki i pogaduszki przy herbatce :D
Pierwszą dłuższą rozmowę nawiązałem z nim dzięki znajomości z jednym z miejscowych meneli, który czasami dorabiał sobie pracując dorywczo u mojego ojca. Edek miał co prawda zapędy kłusownicze, ale rzekę i ryby znał jak mało kto, dlatego też w pewnym stopniu mi imponował. Spotkałem ich dwóch rozmawiających w jednym z miejsc, na których Pan Stasio miał zwyczaj łowić. Edek zauważył mnie już z daleka i przywołał machając ręką.
- Młody zawiąż Panu Stasiowi kilka przyponów, bo nie wziął ze sobą gotowych. My już rozumiesz ręce mamy zgrabiałe, niezdatne do tych malutkich haczyków, a i wzrok nie ten. Całe szczęście, że daje jeszcze radę krawat w niedzielę zawiązać.
Pan Stasio owszem miał prawo ze względu na swój wiek nie dawać sobie rady z wiązaniem haczyków. Edek pewnie podołał by sam temu zadaniu, gdyby nie drugie jego hobby, którego nadmiar powodował drżenie rąk :D
Dzięki tej przysłudze wkupiłem się nieco w łaski Pana Stasia, co zaowocowało dłuższymi pogawędkami a nawet drobnymi podpowiedziami. Któregoś dnia sam mnie zaczepił gdy wędkowałem w jego okolicy.
- Masz zegarek?
- Nie, nie noszę.
- To nie dobrze, człowiek musi mieć zawsze poczucie czasu. Teraz jest 15:20. Widziałem jak wczoraj i przedwczoraj za złamanym drzewem na prostce broił jakiś szczupak. To było koło godziny 16. Ukleje ganiał.
Wskazówka krótka ale bardzo treściwa. Z mojego skromnego jeszcze arsenału przynęt wybrałem 12 centymetrowego białego rippera z niebieskim grzbietem. Pół godziny po naszej rozmowie wróciłem się na wskazaną przez Pana Stasia prostkę. Pierwszy rzut w poprzek rzeki i bach! Parę odjazdów, trochę nerwów i w rękach miałem półtorakilogramowego rozbójnika. Pan Stasio obserwował mnie z daleka i widział na bieżąco przebieg całej akcji. Wróciłem się do niego żeby zaprezentować zdobycz (a był to wówczas największy mój drapieżnik).
- Dziękuję za podpowiedź!
- A nie będzie mi pierun płotek ganiał w końcu – odparł – Na co wziął? Pokazałem mu przynętę – Aha, nawet sprytny jesteś - Znaczyło to, że zadanie odrobiłem prawidłowo.
Od tej pory widywaliśmy się i rozmawialiśmy regularnie. Pan Stasio zdawał się być nad wodą codziennie. Był w wieku emerytalnym, więc na brak wolnego czasu nie mógł narzekać. Gdy przychodziłem nad rzekę, on już na niej był. Czasami, gdy schodziło mi się dłużej widziałem, że przyjeżdżało po niego srebrne Uno. Jak się później dowiedziałem to była jego córka wracająca z pracy. Pan Stasio był wdowcem i strasznie nie lubił siedzieć w domu. Mówił, że jak włączy telewizor to tylko się wku… na tych polityków bo nie może już patrzeć na ich zakłamane mordy. Radiem też gardził – Niech go słuchają stare baby, ja wole posiedzieć na powietrzu. Zimą sporo czytał, miał pokaźną bibliotekę z mnóstwem pozycji o tematyce wędkarskiej. W późniejszej naszej znajomości dostałem od niego 2 książki – „Poradnik Wędkarski” J. Wyganowskiego i „Wędkarstwo rzeczne” W. Strzeleckiego. Tak jak wspomniałem wcześniej, najczęściej łowił na grunt. Ryb łapał mało, ale gdy już coś miał, to nie były byle szprotki. Polował na największe i najstarsze roczniki płoci, okoni, jazi i kleni.
- Choć zobacz jakie rybki mam w siatce
Oczy mi wtedy zbielały, bo nigdy nie widziałem w mojej okolicy 30 centymetrowych płoci. A miał ich wtedy 5-6.
Z tego co mi mówił, kiedyś sporo spinningował. Nie miał zwyczaju się chwalić rozmiarami złowionych ryb. Szło jednak wywnioskować, że 1-2 kg szczupak to w jego żargonie „kotlet dla dwóch” zaś 3kg i więcej to „kotlet dla czterech”. Brzmi to może nieco mięsiarsko, jednak ryby rzadko zabierał do domu, bo jak sam mówił „za dużo pieprzenia z ościami, wolę schabowego”.
Zaraz po rozpoczęciu nowego sezonu jeździłem na stawy łowić karasie i karpiki, toteż spotkaliśmy się z Panem Stasiem dopiero w maju, dokładnie 2-go gdy zaczął się szał szczupakowy. Jak zwykle siedział na swojej miejscówce i nawet się ucieszył na mój widok. Choć nie do końca.
- Co będziesz łowił?
- Jak to co? Szczupaki! (na końcu żyłki wisiało 12 cm kopyto)
- Dajże im chłopaku trochę spokoju, u nas jeszcze tarło się nie skończyło. Niech się trochę odpasą, bo jeszcze słabe są.
- No ale sezon się zaczął…
- Ty na kalendarze nie patrz, bo w jednym miejscu ryba się szybciej wyciera, w drugim później. Za 2 tygodnie zacznij. Może i ja się z raz z Tobą przejdę…
Niechętnie ale posłuchałem. Dwa tygodnie później spotkaliśmy się znowu.
- Pamiętaj, najlepszy znak, że tarło szczupaka się skończyło na dobre, to żaby. Jak na podmokłych łąkach zaczynają rechotać tak, że głowa boli to bierz wtedy bracie wędkę.
Gdy wracałem już do domu (o kiju niestety) po raz pierwszy zaproponował:
- Masz jutro czas? Jak chcesz to we dwóch się przejdziem za „kotletami”. Rozruszam trochę stare kości.
Jak obiecał, tak uczynił. Następnego dnia czekał w pełnym rynsztunku w umówionym miejscu. W ręku trzymał przepiękny spinning ABU z kołowrotkiem tej samej marki. Podobno dostał go od syna w prezencie. Pan Stasio nie używał w ogóle przynęt gumowych, nie miał do nich przekonania. W jego pudełku dominowały wahadłówki i obrotówki. Nie miał ich wiele, za to wszystkie marki Mepps lub ABU. Mówił, że kupował tylko takie bo jako jedyne pracują równo.
- Tutaj nie rzucaj, strata czasu. Woda płytka, przeźroczysta, dno żwirowe. Tutaj kotleta nie znajdziesz. Młodzież przypływa się tu grzać w słoneczne dni. Zdejmij tą gumkę i spróbuj na to – powiedział wręczając mi Algę 2 – Szczupak po tarle jest jeszcze słaby, nie ma siły ganiać za zdrowymi rybkami. Prowadź ją wolno, nieregularnie. Niech udaje chorą, pokaleczoną rybę. Zawsze patrz na kalendarz, jakie ryby się aktualnie wycierają. I takimi przynętami łów.
Co prawda nie złapałem wtedy nic, ale nauczyłem się tyle co w ciągu jednego roku samemu. Dostałem od niego wtedy kilka wahadłówek, między innymi tą Kalewę, którą mam w Avatarze "Masz! Jak w to Ci klapnie ryba to będzie kotlet dla czterech najmniej!". Nad wodą spotykaliśmy się regularnie przez 3 lata. Później ze względu na studia nad wodą bywałem rzadziej lub wcale. Po Panu Stasiu słuch zaginął, ktoś mówił, że podupadł na zdrowiu, ktoś inny, że nie żyje. Nie miałem nawet jak sprawdzić, bo nigdy nie mówił dużo o sobie. Wolał mówić o rybach i przyrodzie.

Wystawiono 7 piw(a): Maniek, Kosa, KamAnt, robert pl, babz86, Lulek, Mayki    » Więcej szczegółów
Postaw piwo autorowi tego posta
 
Maniek 
Zakochany w Bugu


Pomógł: 21 razy
Wiek: 44
Posty: 935
Otrzymał 299 piw(a)
Skąd: Sobiborski Park Krajobrazowy


Wysłany: Pon Mar 11, 2013 13:06   

Hm, kp44, wyśmienicie napisane- masz talent bracie :> częściej pisz, bo świetnie się to czyta.
kp44 napisał/a:
na tych polityków bo nie może już patrzeć na ich zakłamane mordy.

Mam tak samo.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
Wyświetl posty z ostatnich:   

» Wędkarstwo, strona główna » Działy ogólne » Dzienniki Wędkarskie » kp44 i jego początki

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl Forum - GrzegorzM ©

Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.

Ku pamięci Ś.P. Jarogiego

strzalkaMapa Forum