Forum wędkarskie- wędkarstwo Forum wędkarskie- wędkarstwo Największe forum wędkarskie w Polsce (dawne Wedkowanie.net). Wędkarstwo, PZW, filmy wędkarskie, metody połowu, testy sprzętu, przynęty i zanęty, łowiska, zdjęcia i gry wędkarskie. Posiadamy ponad 10 tysięczną społeczność, która napisała już przeszło 130 tysięcy wiadomości. Weź udział w dyskusji i dołącz do nas już dziś!
Użytkownicy Mapa użytkowników Filmy Wędkarskie Dzienniki wędkarskie Targowisko Wyszukiwarka Album zdjęć  Kontakt 

Zanęty - jak, co, kiedy.

raba
[Usunięty]



Wysłany: Czw Gru 17, 2009 09:56   Zanęty - jak, co, kiedy.

Z A N Ę T Y

Wszelkie prawa zastrzeżone.RABA
Przyjemnej lektury.


Wybrałem ten temat bo widzę, że jest dużo wędkarzy którzy nie mogą sobie poradzić z doborem zanęt lub z skomponowaniem odpowiedniej do danej sytuacji jaką zastanie nad wodą. W temacie tym poruszyć chcę kompleksowo temat zanęt to znaczy;

Opis ogólny
Rola zanęty
Składniki i ich opis
Przeznaczenie
Gotowe zestawy obiadowe, czyli przepisy zanęt na ryby i pory roku


Każdy z nas idąc nad wodę ma takie życzenie złowienia dużej ryby, czy to jednak możliwe? Tak możliwe jednak i w takim przypadku może nam pomóc zanęta bo i tez na ten element u nas nie zwraca się dostatecznej uwagi. Powiem tak, setki, a nawet tysiące wędkarzy, a szczególnie Ci co nie zetknęli się jeszcze z zawodami lub ich unikają bo trzeba wydać parę złotych nie wiedzą w jak czasami beznadziejnych warunkach można zaprosić rybę do stołu, i cieszyć się całkiem nie złymi wynikami jeżeli dobierzemy umiejętnie zanętę. W krajach na zachód od nas wędkarstwo sportowe jest bardzo dobrze rozwinięte w całej skali, a wędkarstwo rekreacyjne to jest prawie na poziomie sportowego. Czemu? Umiejętny dobór zanęty. Więc jeżeli są efekty wtedy zbliżamy się do sportu. Mamy taka wolę. Chec pokazania się - bo ja tez łowię i to nie mało.

U nas dla tej całej rzeszy o której wspominałem powyżej nęcenie jest uważane za zbyteczne bo i drogie albo trzeba nosić całymi worami lub też z samym przygotowaniem co uważają za zbyt uciążliwe. No i walą tony chleba namoczonego i wmawiają sobie, ze osiągają takie same wyniki jak Ci co nęcą prawidłowo o czym później.

Chciałbym i postaram się przekonać naszych kolegów do nęcenia, do prawidłowego nęcenia, nie kilogramy wywalane do wody a sensowny rozkład zanęty w odpowiednich proporcjach.

Nikogo jednak nie chcę zmuszać do porzucenia swoich nawyków. Bo każdy je ma. Jest to moje spojrzenie na temat i w pewnym sensie podpowiedzi czy jednak ktoś z tego skorzysta to już pozostawiam Wam samym.
Przede wszystkim pragnę wyjaśnić na czym polega we współczesnym świadku wędkarskim nęcenie, działanie zanęt, składniki z których się je sporządza no i jak się je sporządza czy od zera czy już z gotowymi kupionymi w sklepie. No i na końcu jak się nią posłużyć nad wodą by nie odstraszyć gości, czyli rybek.

Myślę, że praktyka i wiadomości które nabyłem w ciągu tych 47 lat z kijem pomogą nie jednemu nowicjuszowi a i nie tylko.

Kiedy słyszę takie rozmowy nad brzegami że ryb nie ma to odchodzę na stronę bo powiem że nie chcę się denerwować. Ryby są i to dużo a szczególnie ryb spokojnego żeru, które nie maja zbyt wysokich wymagań środowiskowych a połów ich co nie którym przynosi trudności.

DLACZEGO ?


Pewnie mogę powiedzie, że wody już nie te same, bo słyszymy narzekanie takich jak ja czyli Dziadków (o jak to dawniej było) albo że nie mogę znaleźć miejsca bo nas za dużo (nie prawda). Powodów znalazło by się tysiąc. Jednak jedyną prawdą jest cierpliwość, dokładnie czytając wodę i znalezienie miejsca jak to określamy - łowiska by można było rozłożyć zanętę. Jednak i z tym trzeba ostrożnie bo jak powszechnie wiadomo ryby mają swoje żerowiska swój pokarm do którego są przyzwyczajone i czasami podanie przygotowanej zanęty przynosi odwrotny skutek od oczekiwanego.
A więc tak, poszukać łowisko, nęcić nie za dużo, umiejętnie obchodzić sie sprzętem no i dobrać odpowiednią zanętę i przynętę.

Czy poszukać łowiska jest proste? Nie.
Dlaczego? Ano bo zmieniło się wiele.


Powiem tak, tak praktycznie dzikie wody się skończyły, chociaż gdzie nie gdzie jeszcze występują ale w jakim stanie. Rozwój motoryzacji pozwala na dotarcie do każdego zakątka a nie mówię już o łodziach na każdym dachu. Przeróżne pisma wędkarskie drukują mapy batymetryczne w jak najdrobniejszymi szczegółami. Ubożeje rzeźba dna, podlega rozmyciu. Nie piszę o zanieczyszczeniach i zniszczeniach w środowisku, o prostowaniu koryt i innych regulacjach. To wszystko sprawia, że wędkarz tak naprawdę ma do wyboru zbiorniki zalewowe czy brudny kanał czy proste uregulowane brzegi rzeki z workami foliowymi zamiast trawy i pięknych miejsc zasiadkowych. Tłok nad brzegami to nie rekreacja jak na zachodzie ale potrzeba dużej grupy bezrobotnych bo i spędzi czas no i może coś złowi wysoko białkowego na kolację, a biorą co wpadnie w ich siatki. Musimy się liczyć także z przykrymi niespodziankami typu- przychodzisz na swoje znane stanowisko a tam grupa pijanych kąpiących się biwakowiczów.

Co mamy robić ? Mamy być lepsi, nie więcej i byle co ale lepsi i w tym pomoże nam właśnie zanęta by nie wracać z pustą siatką, by wygrać zawody czy odnieść zadowolenie. Nie ma możliwości, by ryb szukać. Można postarać się przyciągnąć ryby do miejsca, które zajęliśmy, skupić na nim ryby, a jeszcze ważniejsze zatrzymać je na dłużej.

TEMU WŁAŚNIE SŁUŻY NĘCENIE

Tak mówią jak zanęcisz takie Twoje wyniki. Czy to prawda tak prawda, i o tym mogą powiedzieć Ci co sztukę nęcenia opanowali dosyć dobrze. Są w zanęcie duże możliwości, potężniejsze jakby się wydawało, bo zanęta nie tylko sprowadzi nam rybę ale osłabi jej czujność a przede wszystkim pobudza do żerowania.
A teraz powiem coś co może niektórych zdziwić, zanęta pozwala nam również na selekcję ryb i dokonanie wyboru gatunkowo. Można też po odpowiednim cyklicznym rozmieszczeniu zanęty zmienić cykl swoich wypraw rybom spokojnego żeru, bo ryba o czym nie wszyscy wiedzą zapach wyczuje nawet do 100m.

Sposób nęcenia i samą zanętę dobieramy tylko do rodzaju łowiska, do warunków panujących na tę chwilę a szczególnie kiedy z lewa czy prawa mamy sąsiadów. Oni też używają zanęty ale My musimy być lepsi np. na zawodach. Starać się by ryba przyszła na nasze łowisko. A wiec atrakcyjniejsza zanęta. Tak jak w domu dla gości, wódka dobra ale zagrycha jeszcze lepsza.

No i teraz zasadnicze pytanie. No bardzo dobrze, ale na czym ta atrakcyjność ma polegać?
Jak nęcić? Czym nęcić? Tu możemy powiedzieć jedno. Nie ma, nie istnieje jeden cudowny sposób, zawsze trzeba wziąć pod uwagę wiele czynników i temu poświęcam czas by wyjaśnić wszystko do końca.

Czego nie należy robić bo to bardzo ważna kwestia.


Tu chciałbym się zatrzymać trochę i powiedzieć wprost.
Nie wolno nam, jak to bardzo często bywało i bywa zarzucać, zaśmiecać łowiska tak zwanym pokarmem z KUCHNI to znaczy tym co w domu się zepsuło albo tak w ogóle nie jest już przydatne. Np. przesolone ziemniaki czy skwaśniały makaron a tym bardziej zzieleniały chleb. A jeżeli coś na haczyk się trafi to jest to tylko czysty przypadek. A więc nie dużo i dobrze. Nawet gdy pokarm rybie smakuje to i tak się szybko nasyci i odejdzie.
Nie wolno tez i nie można mieć tak zwany szeroki gest. Oznacza to rozrzut zanęty na praw i lewo i ryba nie skupia się w jednym miejscu a rozprasza na dosyć dużym polu - łowisku i szanse są nasze małe by wzięła to co na haczyku. Ale gwoli sprawiedliwości takie nęcenie czasami ma sens a mianowicie przy nęceniu długookresowym przy połowie dużego karpia lina i dużego leszcza bo takie duże sztuki poruszają się zawsze samotnie albo w bardzo małych grupach a ostrożność jest ich cechą. I wtedy one zbaczają z swoich tras by zasmakować nowego pokarmu.
I tak doszliśmy do nęcenia długotrwałego.
Skłonić do zmiany trasy, na dogodniejsze dla wędkarza. Więc dokonujemy zmian w trybie i nawykach ryb. Zapoznać z nowym pokarmem a w szczególności przyzwyczaić do nowych pór pobierania tegoż pokarmu. To jednak musi trochę potrwać. Zanętę układamy w linii która po prostu przecina ich szlak wędrowny. Powiem tak linia to rzecz umowna na ogół będą to po kilka kul kupki pożywienia i należy je umieścić w takich odległościach by ryby zdołały wyczuć go i zbliżały się coraz to bliżej nas Pierwszego dnia bardzo ostrożnie drugiego już bliżej i tak do całkowitego zaufania.
Ale jeżeli nie wiemy nic o rybich ścieżkach? Co wtedy? Tu właśnie zaczynamy robić to o czym pisałem powyżej, czyli rozrzucamy zanętę szerokim łukiem. To właśnie ten jeden przypadek siania.
Sama zasada nęcenia niech nie wydaję się taka prosta, bo trzeba spełnić parę ważnych rzeczy, warunków.
Po pierwsze dobrać odpowiednią zanętę, co prawda rybę można przyzwyczaić do podanego pokarmu jednak zawsze i to należy pamiętać trzeba podać pokarm zbliżony do tego jakim się odżywia, a sprawdzić to można przeglądając żołądki. O tym że pokarm powinien być tez zbliżony do przynęty nie muszę mówić, zasada- czym karmisz tym łowisz jest to potoczne pojęcie ale prawdziwe i sprawdzające się. I tak dla przykładu jeżeli karmisz przez parę dni pęczakiem to nie przychodź na łowisko z ziemniakami i nie też z pęczakiem ale na przykład z czerwonymi robakami bo wtedy przynęta staję się lepszą atrakcją. No i mniej podajemy zanęty. Nie chodzi o przekarmienie bo to nie grozi, ale zapach i smak odgoni i zaczną omijać łowisko. Pod uwagę należy wziąć by nie zakwasić wody. To ważne. Zależy też os doboru miejsca.

CZYM NĘCIMY

Na początek powiem kilka słów o kulkach proteinowych bo jak wiemy jest to składnik kompletny.
Fred Wilton Londyński doker sprawdził czy ryba potrzebuje białka i tak powstało HPB (high protein bait )
inaczej przynęta wysoko białkowa. I zaczęło się polowanie na duże okazy. Efekt to co prawie drugi duży karp został złowiony na proteinę. Kulki muszą być twarde to jest zasada, by małe rybki nie skubały i robiły fałszywych brań. Nie nakładamy na haczyk tylko stosujemy metodę włosową. To znaczy że używamy bardzo cienką żyłkę bez wytrzymałościową nawet 0,03 a następnie przewlekamy ją około 0,5 cm do 1go cm od haka by mogła połknąć go z przynętą.

Pieczywo mielone

Kiedyś a nawet i teraz jak pisałem powyżej używano chleba moczonego, ale to błąd. Obecnie do zanęt używa się chlebka mielonego. Chleb taki nie wykazuje szybkiego kwaśnienia. Najlepszy z grubej mąki,
Zachowuje też swoją barwę. Zastosowanie jego to baza do zanęt z gruntu i połowu w pół wodzie, a stosuje się go do zanęt spokojnego żeru a szczególnie do połowu leszcza. Trzeba taki dobrze wysuszony wcześniej namoczyć.

Bułka tarta

Ze sklepu raczej nie polecam, chyba że do połowu karpia no i dużego leszcza, bo na ogół robi się ją z nie świeżego pieczywa ty tego nie wyczujesz ryba tak. Jest też wymieszana z chlebem w różnych proporcjach.
Ja osobiście kupuję bułki suszę i miele na bardzo drobno a i pewna część zapiekam na ciemny kolor. Mam wtedy inny zapach na płoć. Stosuję jako podstawę do zanęt na białe rybki. Syci słabo. Rozprasza się dobrze. Zaliczam ją do spulchniania. Wcześniej namoczyć razem z zanętą.

Biszkopt mielony

Ciastka z mąki pszennej bogate w jajka i cukier jak i olej. Do połowu powierzchniowego ( ukleja ) Syci. Skleja. Dodaję do zanęt raczej ubogich w zapach i smak.

Suchar mielony

Osobiście kupuję chleb tostowy, ale można i inne gatunki. Suszę, opiekam, lekko bo zawiera dosyć dużo protein i mielę ale nie na bardzo drobno i przesiewam i tak drobniejsze cząsteczki stosuję do połowu powierzchniowego a te większe do gruntu na wszelkiego rodzaju ryby. Rozprasza się szybko. Podany do zanęty tusz przed połowem pięknie podnosi się w górę.

ZBOŻA I ZIARNA

Otręby

Dlatego zaczynam od otrąb bo jest to produkt uboczny pochodzący z przemiału zbóż. Nie jest to nic innego jak tylko otoczki ziaren, które zawierają także nie oddzielone cząsteczki mąki. W naszym wędkarskiej przygodzie używane są do czyszczenia białych robaków a do zanęty używamy tylko pszennych i właśnie te pszenne trzeba zmielić i to drobno. Jest składnikiem pobudzającym a więc przywołującym.
Do wszelkich zanęt ale nie przesadzać bo zakwasza. Przeczyszcza jelita. Dobrze a nawet bardzo dobrze dopowietrzają zanętę co pozwala na bardzo dobrą jej pracę. Dodawać ostrożnie bo gdy znajdzie się ich więcej jak potrzeba zanęta się rozpada przed wrzuceniem do wody. Proporcja do 25%.Sycą!

Ryż

O ryżu krótko, raczej mączka do klejenia zanęt. Zainteresowanie raczej mała ryba. Ja nie stosuję od czasu kiedy posklejały mi się ręce.

Arachid

Orzeszek ziemny nazwa potoczna rośliny motylkowej pochodzącej z Brazylii. Strąk dojrzewa w ziemi. Do zanęt stosujemy głównie zmielone orzeszki, Jak i jego śrutę poekstrakcyjną. Czysty orzeszek zielony zawiera sporo tłuszczu bo aż 45% a śruta mniej od 1/2%. Używamy tylko do zanęt gruntowych. Szczególnie na leszcza i płoć. Mączka wabi duże okazy. Sycąca, zlepia dobrze zanętę. Dodawać nie dużo do 10%

Śruta tylko do powierzchniowych, na wszystkie białe ryby. łatwo się rozpuszcza w wodzie i można dodać więcej do zanęty nawet do30%

Jęczmień

Ozima odmiana jak i jara ale raczej jako przynęta jako kasza. Do zanęt mąka drobna i zwarta. Do zanęty tylko jako składnik objętościowy i jako klej. Do gruntu na zanęty ciężkie a także na wody o szybkim nurcie. Zakwasza wodę. Dodatek Anyżu podnosi jej atrakcyjność.

Żyto

Z żyta stosujemy tylko mąkę razową, z łuskami bo to one mają przyjemny zapach, syci, wiąże, zakwasza 25% ale nie więcej. Zanęty gruntowe.

Pszenica

Ziarno pszenicy stosujemy w całości jako przynętę. A do zanęty raczej mąkę jak i otręby, otręby przywołują i pobudzają. Dodać nie więcej jak około 15%Do zanęt gruntowych.

Owies

No tak tu każdy wie, płatki owsiane. Do zanęt jak zawsze polecam dodajemy mielone natomiast parzone jako przynęta. Pobudza i przywołuje rybki. Ma bardzo bogaty skład chemiczny. Podawany w zanętach gruntowych, syci, zlepia. Długo utrzymuje w łowisku karpie. świnki czy leszcze. Polecam do wszystkich zanęt gruntowych tylko nie przesadzać.

Ziemniaki

Co bym nie napisał to wiem, a i z własnego doświadczenia, że ziemniak się zneutralizował. Jakoś tak odeszliśmy od ziemniaka. Ja jednak przypomnę - sama pyra, kartofel czy ziemniak używaliśmy do zanęt ciężkich na karpia, dzisiaj stosuje się płatki jest to taki produkt z dodatkiem emulgatora i przeciw utleniaczami ( nie puree ) Do zanęty dodajemy jako składnik objętościowy no i trochę przywołuje.

Kukurydza

KUKU? Hm, można i tak jak nie jedni mówią.. Duże jadalne ziarna o kolorze nie piszę, ale bardzo bogate w skrobię. Używana jako przynęta a także w postaci mączki jak i kaszy a także płatków do zanęty.
A właściwości zależą z której części ziarna zostały zrobione. Płatki odznaczają się dość silnym zapachem ale i szybko zakwaszają zanętę. Jasno brązowe po zamoczeniu i nadają się do każdego dna. Kaszka drobna jest natomiast lepsza ale ma tendencje do unoszenia się z dna a więc ma dobre zastosowanie przy zanętach pracujących przy powierzchni i w pół wody. Syci i klei. Mączka wchodzić powinna tylko do połowu płoci, dużych gruntowych. Samo ziarno kukurydzy to nęcenie karpia, leszcza i przynęta na duże płocie. Są rejony Polski gdzie nęci się kuku prosto z kaczanu i ryba pobiera, duża ryba. A przekonać najlepiej można się o tym odwiedzając Solinę tam maja w Zapasie całe wory, tych kaczanów czy łuskanej kukurydzy. I nie moczą. Nie.

Len

A raczej ziarno, siemię lniane mielone. Szczególnie na płoć bo leszcze odstrasza. Dobrze pracuje podrywając z dna zanętę i wypływa nawet na powierzchnię. Wyprażać ziarno bo mielone bardzo szybko jełczeje. A wyprażone podtrzymuje swoje zawartości nawet trzy miesiące.

Konopie

Tak na prawdę jest to pokarm i to dosyć popularny dla ptaków, ale w wędkarstwie stosuje się go do połowu płoci i to całych ziaren. powiem jeszcze tak, u nas w Polsce rzadko ale poza granicami naszego kraju jest bardzo rozpowszechnione, do zanęt mączkę mieloną i częściej jak ziarna, przywołuje rybki do łowiska. Proszę pamiętać, że tylko mączka prażona. U mnie jest nieodłącznym składnikiem zanęty płociowo - leszczowej bo doskonale wabi te dwa gatunki.

Słonecznik


Tylko ziarna same lub z łuska bardzo drobno zmielone. Pobudza i nadaje się do długotrwałych nęceń. Nie zlepia. Tylko do zanęt.

Sezam

Bogaty w tłuszcz nawet do 50% także w proteiny. Do zanęt stosować grubo mielone wytłoki poolejowe mające wyśmienity aromat. Pobudza. Dodajemy tylko do zanęt gruntowych na wszystko co żeruje przy dnie.

Kopra

Jest to warstwa z orzecha kokosowego. Kopra to nic innego jak tylko wiórki kokosowe, po wysuszeniu i zmieleniu stosujemy do zanęt. Osobiście polecam kokos Belgijski co nie znaczy że rośnie w Belgi ale w tropiku jednak jej walory smakowe dla naszych ryb są najlepsze. Spulchnia i przeczyszcza w zanęcie gruntowej podchodzą duże osobniki a przy połowie uklei efekty przerastają oczekiwania. Polecam.

Kopra melasowana

Jak wyżej tylko jeszcze lepiej. Dodano tylko melasy - syropu z krystalizacji cukru. Mniej dodawać około 20%

Rzepak

Tylko wytłoki po odciśnięciu ziaren. Pobudza, syci uwaga przed przedawkowaniem ryba odejdzie z łowiska. Przyciąga duże osobniki. W zanęcie nie więcej jak 5,10%

Łubin

Jest to gatunek zawierający trujące alkaloidy, ściślej łubin gorzki i tego nie używamy. Natomiast bez alkaloidowe są bardzo bogate w to co poszukujemy a więc proteiny. Łowimy na całe ziarno duże sztuki, karp, amur a nawet lin. Do zanęty dodajemy mielony łubin a mielimy nawet nie suszony, ja osobiście używam tylko takiego bo i mało syci a dobrze przywołuje. Polecam.

Bób

Bób jest na ogół potrzebny do zanęt bo mączka jego jest tłusta i bogata w proteinę, tu jednak tylko mielimy po wysuszeniu. Po dodaniu do zanęty bardzo bobrze wiąże, wtedy proszę uważać z klejami bo się może okazać, że kule są nie do rozbicia. Tutaj moja rada by dodać trochę mąki kukurydzianej bo spulchni .Również dobrze syci. I powiem tak jest bardzo dobrze kiedy znajdzie sie w zanęcie karpiowej na długotrwałe nęcenie. Prima. Polecam karpiarzom.

Proso

Zaraz zaznaczam, tylko mielone. Każdy chyba wie i zna kaszę jaglaną, to właśnie z prosa. Mielimy jak chcemy, a więc bardzo drobno jak i na grubo nie robi różnicy, zapach ten sam a ma rolę przywołania ryby. Stosować do zanęt i powierzchniowych i gruntowych i tę drobno mieloną do gruntu bo i dobrze klei i syci więc nie przesadzać. Tu przy prosie muszę powiedzieć o kolorze, jest czy mokra czy sucha blado żółta co stanowić będzie przy gruncie pewien kłopot, dlatego ja zawsze dodawałem czerwonego barwnika spożywczego i to załatwiało sprawę bo robi się wtedy jasno brązowa.

Mak

No tak już widzę uśmiechy. Co nie? No to dobrze bo powiem tak, rybom słabnie czujność podczas żerowania gdy w zanęcie znajdzie się mielony mak, chociaż samo ziarno nie zawiera dużo alkaloidów narkotycznych. Szybko pleśnieje dlatego ostrożnie z tym makiem bo i dosyć syci.Spulchnia a w niektórych stadach, gatunkach pobudza. Jego zapach też przywołuje.

Mieszanka (dla mnie kogiel mogiel)

Ale mało powiedziane, że dobra, ba! Bardzo dobra, i to do wszystkich zanęt, na wszystkie karpiowate od uklei poprzez wzdręgi, karasie po liny czy karpie, lekko przeczyszcza i bardzo dobrze wabi, przywołuje.a co to, no nic innego jak dwa orzechy kokos ( kopra) i orzech włoski polecam z całą stanowczością i na moją odpowiedzialność.

Soja

Tu tylko powiem tyle że w zanęcie jako objętościowa i tylko przy połowie dużych sztuk.

Tak mniej więcej i myślę wyczerpująco podałem zalety jak i działanie niektórych ziaren używanych w naszym świecie wędkarskim a dokładnie w zanętach i przynętach. Teraz czas na produkty z mleka bo przecież jakąś chronologię trzeba utrzymać, no tak zwykle, po kolei. Nie wiem czy nie nudzę, ale tak sobie to zaplanowałem, jak wszystko o zanętach to wszystko.
Na razie składniki a potem gotowe zestawy

Jeżeli są jakieś pytania lub nie jasności to proszę pytać postaram się udzielić odpowiedzi zgodnie z moją wiedzą.

Produkty z mleka

Powiem że za dużo ich nie używałem bo ich za dużo nie ma.

Mleko w proszku

No tak, dużo protein jak i składników mineralnych,ale tylko do zanęt powierzchniowych ( ukleja) w zanęcie jako smużący. W lecie i ciepłych wodach bardzo szybko fermentuje i odstrasza ryby. Ja go nie polecam o czym przy dodatkach obojętnych.

Kazeina

Kazeina to główny składnik do i przy produkcji kulek proteinowych. Smuży, wiąże ale jest bardzo droga, więc tylko dla tych co maja kasę no i w kulkach dla karpiarzy. To samo zastosowanie ma Kazeinian sodu ale nie polecam bo po chemicznej przeróbce kazeiny to nie to samo a zastąpić możną go dobrym i nie drogim klejem.

Białka zwierzęce pozostawię na koniec a teraz zajmę się dodatkami na mniam mniam.

Smaki i zapachy

Cukier

Zacznę od tego - sacharoza nic innego jak zwykły cukier buraczany ( trzcinowy też) i krótko, do zanęty jako puder cukier. Do wszystkich zanęt ale nie za dużo bo i klei ale zaraz potem rozwadnia kule, co z kolei zanętę robi bez użyteczną dlatego nie polecam ale napisać musiałem by ostrzec ,syci.

Melasa

A to to już inna bajka Syrop ciemnobrązowy. Po krystalizacji cukru powstaje odpad, który nadaje się do farmacji, hodowli bydła ale dla nas najważniejsze do zanęty i to z dobrym skutkiem.
Ja powiem tak, melasę dodaję do wszystkich zanęt leszczowo - płciowych. Oczywiście nie za dużo bo syci ale nawet jeżeli trochę przesadzimy to tragedii nie będzie. Nie dodajemy kleju bo wiąże bardzo dobrze. No i smak bo w zanęcie ma takie zadanie, pycha dla leszcza i dużej płoci, a kiedy dodamy kopry, bułki tartej i chlebka belgijskiego żółtego może jeszcze garstkę płatków owsianych tych drobnych no to mamy już zanętę na piękne sztuki.

Karmel

Smakowy. Dobry na duże okazy do zanęty gruntowej. Dobre lepiszcze i do zanęt podawać zamiast glinki a efekty lepsze bo jego wyśmienity smak przewyższa wiele innych. Polecam ale po przetopieniu i wystygnięciu mielimy a przetapiamy tak długo i tylko tyle by otrzymać kolor brązu.

PV-1

Ja jej nie używałem i nie używam. Wielu jednak a szczególnie chcąc się popisać ma ją w swoim arsenale ale przemierzywszy prawie całą Polskę na różnych zawodach zauważyłem jak skrywają dodawanie jej do zanęt. Czemu? No myślę że dlatego bo zakwasza i to szybko a na zawodach jest to bardzo nie korzystne. Jednak smak ma i łatwo łączy składniki. Tu powiem, ze decyzja należy do każdego z osobna.

Anyż

Swoją wielkością ziarna Anyżu przypominają ziarnka maku ale zapach ich jest (wielki) znakomity. Anyżowy olejek jak i proszek nadaje sie do wszelakich warunków połowowych. Nie syci, przyspiesza trawienie ułatwia je, pobudza apetyt i uspokaja. Te ostatnie właściwości są do końca nie wyjaśnione jednak tak się dzieje. Ja osobiście dodawałem go tylko do zanęt tzw. tłustych, pełnych i tylko przy długotrwałych nęceniach. No cena jest dosyć wysoka ale czasami można zaszaleć. Polecam.

Wanilia

Te ciemno brązowe laseczki nie jednemu z nas dały dużo radości, a w szczególności w naszych początkach wędkowania tym małym czarodziejem - spławikiem- bo kto wtedy nie sięgał po wanilię. A mieliśmy ją nawet w kuchni Mamy no czyż nie? Aromat swój zawdzięcza aldehydom.
Ja powiem szczerze iż używałem go do zanęt powierzchniowych i w pół wody. Nie powiem do gruntowych też ale? Tak ale były lepsze sposoby. Jednak przy połowie karpia tak i to prawie zawsze. Proszę
nie dawać za dużo do zanęty, tylko na końcu i jako dodatek zapachowy. Nie syci i pobudza apetyt. Jest OK.

Kolendra

Dla niej i przez nią zmieniłem cały system nęcenia. Dlaczego? Bo ma wszystko co nam potrzeba. A wiec - nie syci, wspomaga trawienie, jest wiatropędna, spulchnia, przywołuje, otumania ryby a w szczególności duże okazy leszcza i płoci i i i i tak by można bez końca. Jest idealna. jednak nie przesadzać. Kupować tylko, ja tak czynię, tylko w sklepach zielarskich i mielić samemu w nie potrzebnym już młynku od kawy i w różnych granulatach, przyciśniesz tylko raz masz grubiej, przytrzymasz masz proszek i w zależności co potrzeba to masz.

Kminek

Napisze tylko tyle że ma te same zalety co kolendra ( prawie ) jednak nie stosujemy go a nie wiem dlaczego.
Tu opowiem pewne zdarzenie. Pojechaliśmy na rybki a wiedziałem że na tym kanale jest gruby karp jednak trzeba było podać coś co mu może zasmakować a czego jeszcze nie próbował. W naszej ekipie był Leszek, tu na ucho- głodomór, już nie raz zdarzyło sie że wyjadł mi co nie co makaron. Wtedy też podbierał, podbierał i kiedy zaczął pierdzieć i to tak dość solidnie, tak po męsku, powiedział że już nie tknie makaronu, a ja na to by sie nie wstydził i poczęstował się jeszcze, to on stanowczo odmówił. Jednak stwierdził że dobry, a my mieliśmy ubaw.

Koper

No to towar dla płoci, lubią i to bardzo. Mielimy dosyć grubo. Nie syci, wzmaga apetyt, dodajemy do zanęt ful-wypas co znaczy tłustych pełnych. Jednak nie za dużo tak do 2% w zanęcie bo przedawkowanie odstraszy ryby.

Czosnek

Warzywo znane i czy lubiane? Jednak niektóre gatunki ryb tak i owszem lubią. A kto to tak lubi ostry zapach i smak? No oczywiście LESZCZ. Ale uwaga tylko jedna łyżeczka od herbaty na 1 kg. zanęty. Ja napiszę jeszcze inaczej, nigdy nie dawałem więcej jak pół łyżeczki proszku czosnkowego, Jak robimy, suszymy ząbki obrane z łuski i mielimy. Tylko na grunt i raz jeszcze przypominam nie przedawkować.

Banan

Syci, zapach, i tak krótko. nie polecam efekty marne.

Kozieradka

Wykorzystywana. Medycyna, rolnictwo, weterynaria no i my wędkarze lubimy ją i wykorzystujemy. Też. Jej strąki zmielone posiadają ostry zapach warzyw. No cóż jest nam potrzebna do zanęt gruntowych a szczególnie na karpiowate. Jeżeli powiem że i ukleja nią nie pogardzi a wręcz efekty są bardzo dobre to nie przesadzę. Silnie klei, nie syci jednak stabilizuje tłuste zanęty. I to dobrze.

Nostrzyk

Można powiedzieć tak, miód ale to zmyłka bo i owszem wykorzystywana do produkcji miodu przez pszczoły A L E pachnie sianem. Ciekawe? No tak. Zapach ten jednak bardzo dobrze wabi rybki no i nadaje zanęcie kolor zieleni ( od składników w zanęcie zależy jej odcień) co upodabnia do dna. Nie szkodzi, tylko daje zapach. Polecam do połowu karpiowatych a szczególnie wzdręgi i uklei dennej tej dużej.

Bazylia

Jest tylko zapachowa i przywołuje jednak efekty takie sobie więc nie rozpisuje się na jej temat. Obojętna.

Migdał

Dobry smak a i pobudza i przywołuje. Polecam do zanęt tam gdzie spodziewamy złapać coś dużego. Syci. Zlepia. Ułatwia trawienie.

Kakao

Trochę trudny do rozrabiania bo bardzo pylisty. Ja jednak najpierw do naczynia z woda, robię papkę i potem do zanęty. Syci, pobudza, czyści jelita bo przeczyszcza, zlepia ale stosować nie zwykle ostrożnie i oszczędnie.

Kurkuma( ostrzyż)

Maczka ale raczej jako barwnik do ryżu wędkarskiego, no i w zanęcie jako zapach.

Miód

Komu nie znany. Czy coś dodać? Myślę że nie bo nadaje sie do wszystkich zanęt i to dzięki zawartej w nim fruktozie.

Tak mniej więcej w wielkim skrócie o zapachach i smakach naturalnych, o pozostałych przy recepturach zanęt. Jest w czym wybierać ale nigdy nie dają 100% gwarancji bo wiadomo jak ryba nie bierze to i najlepsza zanęta nie pomoże. Wiemy coś nieco o tym prawda?
Jednak są zanęty tak zwane szybkiego reagowania, ja mówię, że robię GROMA albo metodą szoku, ale o tym w dalszej części moich może nie udanych wywodów.

Mączka korkowa

Tak na prawdę to składnik obojętny ale muszę się pokusić by o nim trochę o nim napisać bo ma jedna ważną cechą. Mielimy korek naturalny z pnia kory drzewa dębu korkowego, są to jego martwe komórki. Tą cechą to fakt iż jest nośnikiem wszystkich zapachów jakie znajdą sie w zanęcie i to właśnie ten plus. Rozkleja też (jokersa) ochotkę zanętową wyjętą z chłodni to po drugie. 2% nie więcej w zanęcie

Guano

U nas nie używany albo znikomo. Pobudza i warto go mieć. Ale są gołębie odchody, tylko uwaga silnie zakwasza, a co to znaczy nie muszę podpowiadać.


________________________________________
Teraz chciałbym Was zająć, zainteresować składnikami tzw. obojętnymi.

Jak za pewno zauważyliście specjalnie nie odnoszę się do składników otrzymywanych chemicznie ( sztucznych ) Jest w tym pewien cel, domyślacie się? no tak. Dziękuję.

Są potrzebne i to bardzo, są ważne i to bardzo, bez nich pomimo iż są obojętne nie może być dobrej zanęty, proszę mi wierzyć. Zresztą i Wy o tym wiecie dlatego tak tylko dla przypomnienia.

Woda

Co, Coś nie pasuje? No a jednak składnik który nie tylko nawilża ale i powiększa masę naszej zanęty, a i nie tylko. Ktoś mógłby pomyśleć nawet, że jest to bez znaczenia. O nie nic podobnego. Musicie wiedzieć że nawet jej sposób dodania do zanęty ma duże znaczenie. Jeżeli w wodach zanieczyszczonych możemy dodać do zanęty wody z kranu to w wodach czystych nie! Dodajemy tylko wodę z łowiska. Każdy inny sposób odstraszy rybę. Proszę mi wierzyć.
Co do ilości wody to tak, Jeżeli dodamy za dużo to kule spadną na dno jak kamień, no ale kto nie pomyśli że i tak wszystko spadnie na dno no niby tak, ale na przykład zawarta w niej, zanęcie, mączka arachidowa za kilka chwil stanie się kulą betonową i będzie zalegać w wodzie bardzo długo i w tym miejscu już człowieku drogi nie połowisz. Tak też, mniej, lub więcej psujemy łowiska, lub nasze jedno ulubione, dlatego w opisie zawsze zalecam ostrożność w dodawaniu składników a woda jest jednym z nich .i to dotyczy wszystkich składników np. też chleba mielonego czy innych podobnych które nabierają wody długo i doprowadzają do zmian których nie tak na prawdę nie pragniemy. Polecam w tych przypadkach powolne nawilżanie.

Glina

Jest tych glinek tyle że aż strach, ale ogólnie to tak, nie jest to nić innego jak rozdrobniona skała osadowa na którą w skład wchodzą iły, piasek a i czasami muł. Do zanęt wysuszona, zmielona a i w postaci naturalnej. Jest składnikiem objętościowym i wiążącym. Ja osobiście glinek nie stosuję. Dlaczego? Bo szkodzi! Komu? Rybkom. Co nie prawda?
Odpowiem tak, dzisiaj w czasach kiedy znajdziemy lepsze środki do smużenia glina odchodzi w zapomnienie. Zbadano i zauważono że ta glinka utrudnia oddychanie zamulając skrzela ryb. Następuje niedotlenienie organizmu, a skutkiem jest odejście ryby od żerowania. Także glina obtacza jakby panierowała inne składniki zanęty osłabiając ich działanie. Więc wniosek, nie polecam. Gliny na boczny tor. Bełchatowska też chodź nie którym przychodzi na myśl mnie zlinczować, ale to prawda Panowie nie używam glin.

Kaolin

Kaolin tak bo jest biologicznie nie aktywnym, nie szkodzi. Glinka ta to skała ilasta, biała lub lekko żółta. Do zanęt zmielony proszek. Polecam ale tylko na rzeki i kanały o lekkim nurcie.


Ziemia z kretowisk

Pulchna, bardzo dobrze się ją rozrabia co jest plusem. Po przesianiu tylko na wody stojące lub na bardzo wolno płynące. Nie wywołuje żadnych skutków podobnych do glinki. Dodajemy do już nawilżonej wodą zanęty.

Cegła

Nie muszę nic dodawać bo tylko składnik obciążający ale proszę pamiętać by dodać kleju kiedy w zanęcie się znajdzie. Koniecznie przesiać.

Żwir

To samo co cegła tylko nie przesiewamy. Albo przesiewamy jeżeli stwierdzimy że tak potrzeba a np. na czystej wodzie.

Torf

To nic innego jak rozkładająca się bagienna masa roślinna o zawartości 50% węgla. Proszę pamiętać że są trzy odmiany torfu ale my stosujmy tyko tą nazywaną też skałą zasadową z niskich torfowisk a także nazywaną obojętną. Po wysuszeniu i zmieleniu do zanęty. Po co? Bo pięknie smuży. Rozkleja też ochotkę przed dodaniem do zanęty. Stosować na wody ciemne, przybrudzone.

Teraz jeżeli pozwolicie opowiem o metodzie Gromu czy szoku. Oczywiście nie można stosować tego zawsze i wszędzie ale po dobrej obserwacji łowiska jak i wędkarzy sąsiadujących można taka metodę zastosować. Otóż któregoś dnia postanowiłem zabrać ze sobą na połów lina kolegę był zielony czyli początkujący, to trudne bo taka zawada ale niech tam. Zaspał i wyjechaliśmy później a nad woda byliśmy dopiero o 7,30 co w letni ranek jest o wiele za późno bo ja sam na lina zawsze wyjeżdżam gdy jeszcze jest ciemno. Ale do rzeczy, rozłożyłem sprzęt i poszłem brzegiem trochę sie rozejrzeć i co tam mają inni. No nic specjalnego dwie sztuki. No mówię sobie to chyba dziś nie połowię ale niech tam, jednak nie dałem za wygraną i mówię sobie tak jest ciepło a nawet bardzo20 stopni na plusie no więc co musi żerować bo i prędzej trawi. Zbiornik był nie za duży i zarośnięty znalazłem oczko i całe dwa kilogramy zanęty wzbogaciłem przyniesionymi z samochodu kasterami, radze i wam trzymać w dobrym miejscu białe by sie przerobiły na kastery a nie raz będą wam potrzebne, a także dodałem dosyć dużo karmelu. Małe kule poleciały w oczko wszystkie, cała zanęta. Widziałem już tą chmurę pracującej zanęty na tym płytkim zamulonym zbiorniku. No i teraz czekanie. po dwóch godzinach zacząłem mieć wątpliwości jednak za parę minut ruszyło się i to nie źle. Jak stado wygłodniałych wilków zaczęły żerować, tylko bańki powietrza na powierzchni utwierdzały mnie że ryba jest i to dużo. No i zaczęło sie W ciągu następnych dwóch godzin wylądowaliśmy 18 linów a największy miał na mojej ręcznej wadze 3,800 kg. No i kibiców nam nie brakowało, odłożyli swoje kije i podziwiali nasze polowanie. A więc czytanie wody i zgranie z temperaturą powietrza, wody i dobór rozpaczliwy czyli przekroczenie norm a i cierpliwe oczekiwanie. To na tyle, czasami ale mówię czasami kiedy są dobre okoliczności można przesolić co zaprzecza mojej filozofii nęcenia.
A napisałem o tym bo teraz poruszę sprawę przynęty w zanęcie.

O białkach zwierzęcych dalej.

Przynęta w zanęcie to składnik specjalny, bo tak na prawdę to co na haczyku to i w zanęcie. Czemu to ma służyć? Te o których pisałem powyżej maja przede wszystkim na celu zwabić rybę na miejsce przez nas wybrane. A więc pracują. Pobudzają. Aby jednak ryba pobrała to co na haczyku, musimy jej podać także w zanęcie tylko o wiele w mniejszej proporcji. Więc tak łowiąc na rosówkę kroimy na drobne cząsteczki rosówki i dodajemy do zanęty. Łowiąc na kluseczki z chlebka do zanęty dodajemy mielony itp. I tak ryby są przekonane ze warto się tu stołować i w końcu pobierają ten większy bardziej apetycznie wyglądający kawałek jaki wisi na haczyku.
Tak tez polecam do takiej formy nęcenia prawie wszystkie kasze, kluseczki, ziarna ale najczęściej stosuję przynęty zwierzęce. A więc białe, pinka, ochotka dżdżownica, rosówka.
A teraz tak, jak łowimy na białe to do zanęty pinkę i t d. i t p. To bardzo ważne by dobrać odpowiednie proporcje np. ochotki czy pinki nie powinno być więcej jak 5% no do 10% Proszę też pamiętać iż ochotka nie lubi składników kwaśniejących, to ważne, unikać tego.

I teraz o białkach zwierzęcych

Może tak na początek krew, świeżej nie polecam bo sprawia kłopot przy stosowaniu. Proszek tak. Krew prosto z uboju i to w miesiącach zimowych. Ta letnia zanim wysuszymy zawsze może się zepsuć, a tak czynią i sprzedają nam surowiec już zmielony żle nie posiadających tych oczekiwanych parametrów, bo była zakwaszona, zepsuta i taką dyskwalifikujemy z naszego wędkarskiego punktu widzenia.
Jest na duże ryby do zanęt bo i podnosi jej walory a w szczególności w brudnych wodach. Latem nie łowimy z krwią a już podczas tarła ryb to wcale bo odstrasza ryby. Nie klei, i proszę pamiętać o dodaniu do zanęty zawsze kiedy jest krew otrąb bo jest to składnik neutralny. Nie dużo do 5%
Mączka mięsna podobnie jak krew, nie w czystych wodach i tylko w porze chłodów.
Mączka kostna identycznie jak dwie poprzednie i tu dodam że wszystkie przywołują, wabią.

Dafnie albo tzw. rozwielitki ale tylko suszone. Do zanęt powierzchniowych, pobudza i wabi.

A jajko sproszkowane to nic innego jak wysuszone białko od kurzego jajka. Ma całkiem nie zły zapach i silnie zlepia dlatego najpierw bardzo dokładnie rozprowadzamy na sucho w zanęcie a potem bardzo ostrożnie dodajemy wody. Karaś, lin, karp.

Skuteczność nęcenia
i praktyka


Zanęta skuteczna. Co znaczy skuteczna?
Powiem tak, Czasami wchodzimy na łowisko gdzie jest dużo ryby a presja nikła, wtedy komponujemy zanętę z dwóch lub trzech składników, a czasami tylko wystarczy sypnąć garść robaczków albo kukurydzy i na to też łowimy i jest to bardzo typowe do tzw. metody dla odległościówki. Jednak nie tak dawno by lepiej strzelić z procy i celniej tymi robaczkami zastosowano kleje czy rozpuszczalne folie by ładunek sie nie rozpraszał i wtedy jest już to zanęta wieloskładnikowa bo doszła folia i klej też o smaku przywołującym. Ale i te parę pinek i ta z folią jest skuteczną bo łowisko nie jest wymagalne. Ale co się stanie z przytrzymaniem ryby w łowisku. No bo ryba jest ale ma ubogą zanętę nie złożoną. Odejdzie i tu powiem na temat zanęt złożonych

W połowie klasycznym, metoda którą opisałem powyżej nie ma właściwie zastosowania albo bardzo rzadko. To tez należy uatrakcyjnić zanętę. Czym? No takie proste przykłady.

Chleb mielony plus taka sama ilość siemiena lnianego i mamy gotową zanętę na płoć, a kiedy do tego chleba dodamy pęczaku to leszcz nią nie pogardzi.
Albo też inna prosta zanęta denna na dużego leszcza,- jedna część białych robaków, dziesięciu części torfu i niewiele oleju słonecznikowego i trochę piasku. Efekt? Murowany. ale w konkretnych warunkach, bo to na co brało wczoraj dziś może być nie przydatne i to dotyczy wszystkich zanęt bo wystarczy zmiana poziomu wody w zbiorniku by przestała taka czy inna zanęta działać.
A więc co znaczy skuteczna?
Skuteczna znaczy dostosowana do warunków zastanych.
A więc aby była skuteczna to do mieszanek wchodzi kilka składników, a nawet kilkanaście. Tu jednak ostrzeżenie, nie dajmy sie ponieść fantazji i zwariować bo już nie jednokrotnie widziałem zapaleńców którzy po wymieszaniu kilkunastu składników szukali co by tu jeszcze dodać. Szaleństwo nie popłaca. W komponowaniu zanęty bierze udział wiele innych czynników i czynności które są istotniejsze czasami od samych składników. Tak tez przestrzegam przed; nakładaniem marmolady na śledzia. I taki skutek to skutek odwrotny a tego nie chcemy.
Zasada jest bardzo prosta a mianowicie w każdej mieszance powinien znaleźć się jeden składni z każdej grupy o których pisałem powyżej.
I tak np. Przyjmijmy że składniki z 1 i 2 grupy czyli wiążące, objętościowe i obciążające muszą albo powinny stanowić około 50 / 60% całej masy zanęty i od głębokości łowiska zależy ile każdego. Dalsze 40/30% to składniki smużące, wabiące, przywołujące no i reszta to zapachowe i smakowe. No i teraz wszystko jasne bo wiem że co nie którzy trochę na początku byli zdziwieni ale teraz już minęło co? No dobrze.
Tak też po zapoznaniu kolegów z ogólną zasadą i zależnościami pewnych czynników to moja rola powinna sie zakończyć w tych wywodach bo i każdy właściwie ma swoje metody i patrzy tylko jak by je ulepszyć by podnieść skuteczność połowu. Ale myślę, że i bardzo pomocne będą moje wskazówki.

Prawie wszyscy nastawiają się na połów większej ilości ryb jakiegoś jednego gatunku lub też jeżeli chodzi o karpiowate to wielu. Jak i co trzeba zrobić by wziąć pod uwagę, a należy to zrobić, ich potrzeby, gusty. No i łowisko. Nawyki są różne w różnych miejscach. Wiemy i ja też że kleń na przykład lubi skrzepniętą krew. Ale jeżeli weźniemy pod uwagę wszystkie okoliczności nawet to że presja na tych czy innych łowiskach jest duża to zauważymy że co rejon to inne smaki i gusta ryb. Ja osobiście zjeździłem prawie całą Polskę i wiem co nie co na ten temat, i tak pod Krakowem bez ziemniaka na karpia nie podchodż,na Sanie koło Przemyśla Świnkę dorwiesz z kaszką kukurydzianą, na Wiśle w okolicach Strumienia płatki owsiane itd.
Więc składniki dobieramy tez do adresu. Ale konieczna jest potrzeba uzupełnienia innymi ale jakimi? No to muszą być składniki tolerujące a chodzi o to by jeden drugiemu nie przeszkadzał. Kiedyś do połowu płoci używano herbatników, jeżeli na rzece się sprawdzały to na stojącej wodzie nie bo sklejały pozostałe składniki razem i na dnie mieliśmy zalegające kule z kitu i po łowieniu. Co zrobić? Taką wiodącą rolę spulchniania zanęty wodzi mąka kukurydziana i można ją na ogół dodawać do każdej zanęty kiedy łowimy na wodzie stojącej. Ale to nie wszystko bo jeżeli użyjemy nie mączki a kaszki kukurydzianej to wtedy zanęta osiągnie oczekiwany cel a mianowicie uniesie nam zanętę nawet do góry.

Inny przykład, rzeczny.

Wiemy że leszcze lubią mielony chlebek i taką zanętę zaserwowaliśmy im nad rzeką jednak nagle przestały brać a i dowiadujemy się od obok siedzących że jest w pół wody, co wtedy, ano zamiast chleba dodamy biszkopt mielony bo ma wyśmienite warunki do pływania, unoszenia się, ale skoro nie możemy już podać ich ulubionego chlebka to podajemy konopie mielone i sprawa załatwiona, znowu mamy brania.
Tak ciężko pracując dostosowujemy zanętę do zaistniałych warunków i potrzeb adresata.
Nie można usiąść nad brzegiem z wiadrem moczonego chleba i oczekiwać na dobre wyniki. Tacy mnie przerażają i nie mam dla takich szacunku, bo nie tylko zakwaszają wodę ale i ich zachowanie staje się wulgarne i agresywne a tylko z takiego powodu że nie mają brań. a wina? No wiadomo.

Leszcz - ciężko i słodko, to jest przewodnia idea i ideał. Zrozumiano.

Proszę jeszcze pamiętać o kolorze zanęty, bo nie tylko sam skład odgrywa ważną rolę. Jasny kolor nie przywoła małych sztuk a to dlatego, że mała ryba na tle jasnej plamy jest widoczna i o tym doskonale wie bo staję się wtedy łatwym kąskiem dla zębaczy. Nie raz obserwowaliście nagły zanik brań, no bo wszedł w łowisko kolega szczupły i przegonił całe towarzystwo a i przy okazji porwał jedną sztukę. Nie dotyczy to jednak większych sztuk, one nie boją się i po jakieś chwili po tym zamieszaniu spostrzeżeniu łowiska co nam na dobre wyszło, na haczyku pojawiły sie większe sztuki.
Przykładem też są kulki proteinowe przeznaczone właśnie do połowu dużych okazów. Nadaje się im barwy żywe takie jak jaskrawożółtą, pomarańczową czy czerwoną. Powiem tak, nawet robaki białe zabarwione na bordowo są zaraz wyłapywane przez duże leszcze tylko podajemy na haczyku po dwie sztuki, proszę mi wierzyć, lub trzy pinki. Nie raz na taki mały zakład łowiłem bardzo duże sztuki leszcze i płoci.

A teraz zagadka.

Jak już jesteśmy przy kolorach to opowiem wam pewne zdarzenie. Nad brzegiem siedzi dwóch przyjaciół łapią na tą samą zanętę, tylko jeden na żółtą a drugi na czerwoną, zmieniły się tylko barwniki. Ten od czerwieni ma zdecydowanie lepsze wyniki. Łowił większe i więcej. A po zakończeniu sprawdzili( pisałem o sprawdzaniu żołądków powyżej) żołądki tych złapanych ryb. Co się okazało. W żołądkach wszystkich ryb był pokarm, zanęta żółta. Więc dlaczego pobierały u jednego a u drugiego jadły????
Ciekawe? no to czekam na odpowiedż. Chm icon_biggrin.gif
Podobne doświadczenia przeżyłem z zapachem. Wiemy że zapach podnosi znaczenie zanęty. Tylko pamiętajcie nie przesadzać. Uboższa w ten składnik zanęta jest lepsza.

Ciąg dalszy tutaj --> http://www.wedkowanie.net...lszy-vt6409.htm
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
raba
[Usunięty]



Wysłany: Czw Gru 17, 2009 11:54   Zanęty - jak, co, kiedy. - ciąg dalszy.

Ciąg dalszy


Kupić czy samemu zrobić.

Co? Zanętę! Rada. Jeżeli nie masz cierpliwości, pieniędzy, czasu lepiej kup gotową, ale i przy niej jest trochę pracy bo i to czy tamto trzeba dodać, jednak skomponowanie swojej, a to już inna bajka.
Jest w pewnym sensie atrakcyjniejsza i czyni że wędkarz czuje się spełniony. O dumie już nie mówię. Co może zepsuć humor temu spełnionemu, ano czynniki przypadkowe. A są takie, są.Bo skąd wiedzieć czy dobry wynik zawdzięczać dobrze zrobionej zanęcie, cz taż dobremu żerowaniu. Lub przeciwnie, wracam o kiju bo zanęta była do niczego, czy rybki nas olały. I to jest dylemat wszech czasów czy wyjaśniony, N I E !!! A może ktoś wie, co? no to czekam na oświecenie.

Jedno jest pewne, jeżeli już ktoś zdecydował się na samodzielny dobór składników do pełnej zanęty to niech to robi z naszych Polskich składników i świeżych. Tak to proszę sobie wziąć do serca, świeże!

Czy wszystko już wiemy? Logiczne i oczywiste? Tak! No a sama mieszanka kupiona czy zrobiona podprowadzi nam ryby? AAAAAAAA Teraz dopiero trzeba z niej zrobić zanętę właściwą.
Nie może to być ani kit leżący potem na dnie i po łowisku, ani ciapa którą nie dorzucimy do a raczej w cel, ani za sucha, sypka bo w powietrzu rozleci sie jak bańka mydlana.

A więc kolejność czynności. A jest ich sporo.I trochę czasu nam to zabierze.

ZASADA GŁÓWNA, zawsze rozrabiamy zanętę nad brzegiem, po znalezieniu łowiska, nie jak to niektórzy robią najpierw rozkładają wędki, na to zawsze jest czas, najważniejsza jest zanęta.
Zaczynamy zawsze od wymieszania składników spożywczych, a i z gotowymi robimy to samo bo na ogół gotowe t nic innego jak koncentrat. Należy bardzo dokładnie rozprowadzić w bazie czy bułce tartej czy w innej zanęcie. Dodajemy wodę i to tak by nie powstawały kulki, grudki albo też suche miejsca. Ja osobiście używałem zraszacza do roślin, ale tylko na początku moich zmagań i polecam to też młodym nie doświadczonym. Po dodaniu wody chwilę odczekujemy. Wypije ją zanęta. I potem dodać dalszą jej ilość i znowu odczekać. Woda jak już pisałem ma znaczenie zasadnicze ale nie istnieje jeden idealny stopień nawilżania, ustalony raz na zawsze.
A zależy to od rodzaju zanęty jak i od łowiska. Inne lżejsze nawilżenie stosujemy gdy ryba w dni parne podchodzi do góry a inne w dni słoneczne kiedy ryba jest na dnie schowana w dołkach i zanęta musi dotrzeć szybko na dno.
A czy można mylnie ocenić dno co jest bardzo ważne w nęceniu. Tak i nie jeden przegrał zawody nie dlatego że zanęta była zła ale nie odczytał dna.Bo na czystym dnie kule powędrowały dalej od łowiska mowa o rzece więc nie były odpowiednio dociążone, zresztą na rzece zawsze dociążam więcej jak potrzeba jest wtedy zanęta uboższa ale w łowisku a żwir jest składnikiem obojętnym więc nie przedobrzymy.
Na końcu dodajemy przynęty.
Zanętę oczywiście i oczywiste rozrabiamy w pojemnikach płaskich i nie koniecznie w brezentowych.

No i zaczynamy.

Mamy gotową zanętę, i formułujemy kule wielkości pomarańczy albo jak kto woli piłki tenisowej. Na jedno wychodzi? No. Takimi kulami robimy nęcenie wstępne, tak to nazywam, przywołujące. Natomiast potem to już tylko po jednej lub dwie do tzw-go. przytrzymania na łowisku to ważne. Takie donęcanie daje dobre wyniki ale jest jedno ale, należy dorzucać zaraz po zacięciu ryby by nie spłoszyć reszty bo mogą się rozpierzchnąć przez szamotanie holowanej. No i nie zapomnieć oznakować na żyłce przy metodzie odległościowej, czarnym nie zmywalnym mazakiem odległości. Zawsze rzucamy dalej i ściągamy do znaku, wtedy mamy pewność że zawsze przynęta jest podana w to samo miejsce.
Może sie czasami zdarzyć że podane kule nie zeszły na dno tam gdzie planowaliśmy bo zniósł je prąd, ruch wody co i owszem zdarza się często na wodach stojących no i brań nie ma więc nie odchodźmy z łowiska, ale popenetrujmy w obrębie kilku metrów a na pewno branie sie zaczną.
O rzece na ten temat nie piszę bo wiadomo - wyprzedzenie!

Odp na zagadkę

. Jak widać jeden łowił na gruncie i mieł efekty a drugi nad i ryba zbierała to co na dnie a nie co na haczyku Ale to tylko teoria, czysta teoria, bo tak na prawdę prawdy nigdy się nie dowiemy.

Tak jak obiecałem, że na koniec tematu, tu przyznam bardzo ogólnego ale sensownego i każdy kto przeczyta wiedział będzie o co chodzi. Podałem składniki i ich rolę i przeznaczenie, podałem smaki i przynęty, opisałem jak ich używać i jakich sytuacjach i warunkach, a jakie czynniki decydują o składzie zanęty itd itd. Więc myślę że jest dobrze, tylko czy do przyjęcia, ale to już ocenicie sami. A ocena może podlegać dyskusji na końcu a koniec to wykorzystanie samych zanęt. więc do roboty.

Ja robię zanęty od początku do końca swoich kombinacji z składników j/w jednak o tym dalej.
A teraz dla tych co tak nie czynią bo nie ma czasu czy kasy osobiście lubię, i także używam zanęt Trapera. Proszę nie poczytywać tego jako reklamę. Nie. Nie mam z reklamą nic wspólnego jednak uważam i to jest moje zdanie i tylko moje że Traper robi zanęty prawie kompletne, zresztą nie tylko Traper, ale i Robinson, Marcel,i wielu innych.
Aby jednak usystematyzować zacznę od leszcza i tak po kolei, a ponieważ jest jesień no to od zanęty lub zanęt leszczowych na jesień.

Od lat wiadomo że leszcz jest łasuchem do przesady. No i wśród wszystkich gatunków najbardziej związany z dnem. Przez cały rok poszukuje wśród dennych osadów. Jeżeli chodzi o łasuch to w zanęcie powinna a nawet musi się znaleźć Coprah Melassa, sama Melasa z cukrów albo czekolada i proszę mi wierzyć nie możliwe jest praktycznie przenęcenie łowiska. Żyją w dużych stadach i jak wpadną w łowisko to jak wielka ssawa wyczyszczą wszystko. Nudno? nie? no to jeszcze trochę poplotę. Łowimy go prawie wszyscy i w każdych warunkach, od zawodników dobrej klasy do nowicjusza. I właśnie sprawą jest połów takich po 2,3, 4 kilo a nie po 0,5 kilo i aby taki wynik osiągnąć nie wolno nam popełnić żadnego błędu a leszcz na pewno podszedł tylko nasza nie ostrożność rozgoniła towarzystwo. Na przykład zerwaniem większego okazu zaraz nad dnem można zerwać i zdarza się nie tylko tym nowicjuszom, ale trzeba odprowadzić bo inaczej klapa. Haczyki, proszę pamiętać, leszczowe! O czym później. No i inne sytuacje też.
Czego wymaga ten denny odkurzacz. Nic specjalnego. Baza to moczony chleb, płatki a nawet kortofle czyli ziemniaki albo pyry.
Ale ale , stop, to było kiedyś, co pożartować nie wolno.
Do rzeczy jednak, dzisiaj kiedy opracowujemy skład zanęty nawet na leszcza to mówimy o całej filozofii zestawianiu składu a dobór komponentów robi się z dokładnością do 2/%. w zawartości całej masy. I ta dokładność łącznie z temperaturą wody, głębokością łowiska jak i pory dnie pozwoli nam cieszyć się z wyników i wynikami. Dochodzi jeszcze przesiewanie nawilżanie jak i preparowanie składników. To są rygory ale potrzebne. I tak dzisiaj leszczowi podajemy same smakołyki a i co roku dodajemy jeszcze coś nowego normalnych warunkach leszcz odżywia się ślimakami, larwami a kiedy jest ciepło to nawet łodygami roślin i glonami.
Dołożę jeszcze trochę o temperaturze wody. Żerowanie to w granicach od 6 do 22 stopniale i w zimie są całkiem niezłe efekty. Coś na ten temat mogę powiedzieć bo lubię połowy z lodu i podobno jestem dobry ale to taka mała przechwałka i nie zwracajcie nią to uwagi. A więc ta dolna granica ulega zmianie w zależności od pory roku, jednak nie wiadomo dlaczego leszcz najgorzej pobiera jesienią. Te 20 to raczej górna granica i leszcz nie pobiera. Jednak parę razy i to na kanale łowiłem leszcze w pół wody przy temperaturze 26 stopni co dla mnie samego było ewenementem.

Jak pobiera to wiecie, ale powiem bo jest to istotne bo trzeba wiedzieć że zanęta pracująca daje lepsze efekty, A więc odkurzacz leszcz wsysa denny muł, unosi się trochę i wypluwa a co tam ciekawego to i połyka. Proste? I tu rola zanęty pracującej. Świadczy też o takim a nie innym pobieraniu ciekawe wykładanie spławika. Piękne no nie.
Za czym przepada leszcz. Jak inne klasycznie to pinka, białe, czerwone, makaron, ochotka ale powiem
wam że ja często i to duże okazy łowię na kastery. Jest to rarytas.

Zanęta na teraz pierwsza. Zbiornik do 6 m.

0,5 kg zanęty traper leszcz specjal żółty
250gr bułki tartej
0,5 litra ochotki
150 gr kaszy kukurydzianej1ączki sojowej
100 gr mączki arachidowej
100 gr pinki
150 gr melasa paczka białych
garść pęczaku

paczka białych
otręby owsiane

Po wymieszaniu zanęty bez białych wstępnie wrzucamy kilka no 5 kul. Potem rozlużniamy zanętę dodając otrębów z białymi i za jakiś czas wrzucamy małe kule tak by przy uderzeniu o wodę kule się rozsypały.
Łowimy na jeden pęczak i dwa białe,

Zanęta jesienna na rzekę czy kanał. Raczej wolna od żwiru.

1 kg bazy
0,5 trapera super
pv1 150gr
200gr biszkopt
100 gr. herbatniki
copra melasa
0,5 kg ochotki zanętowej
ziemia z kretowiska

Ochotka haczykowa

Łowimy na ochotkę zanętową wiązaną albo na haczykową to zależy od brań.

Trzecia to

1 kg. Traper specjal
0,3 gr bułka tarta
20 dkg kolendry
200 gr pinki
Melasa cukrowa
50 gr. brasen
200 gr słonecznik prażony mielony, drobno na maczkę

Kilkanaście większych czerwonych

Na razie nie dodajemy do zanęty mięsa czyli robaków, dopiero po jakimś czasie ale na wrzucone kule wrzucamy posiekane czerwone a potem łowimy na pinkę, ja uporają się z czerwonymi.

Tyle na jesień dla leszcza.

K A R P

Karpia opiszę cało rocznie. To że karp jest najpopularniejszą rybą nie muszę nikomu uświadamiać. Jego rozmiary imponują i nabiera wagi w bardzo krótki czasie. Są grupy którzy nazywają siebie karpiarzami. Specjaliści? No nie wiem. ale tak siebie nazywają. Pięknie brzmi. Kluby, sprzęt, magazyny, pisma. Łowią te golce czy lustrzenie a potem z wielką pompą wypuszczają do wody i to jest dobre. Ale do rzeczy. Karpie potrafią znaleźć prawie w każdym środowisko coś dla siebie. Są wszędzie w każdej wodzie więc skąd takie chełpienie po złowieniu karpia. Przecież nie trzeba być specjalistą by go złapać. ale, ale. Ale by złapać takiego 15 kilogramowego a już 23 kę no to budzi szacunek dziwo te największe łowi się nie w dużych zbiornikach ale w małych po lodowcowych jeziorkach najczęściej ukrytych w lesie. Kiedy nęcimy to proszę pamiętać że zawsze pierwsze skrzypce odrywa karp ale po czasie jak piesek przychodzi do zanęty, a jeżeli podamy na stół coś co bardzo lubi, tym bardziej i wtedy mamy zabawę.
Czym nęcimy. Na płytkich wodach takich małych rozpoczynamy nęcenie od drobnoziarnistych nasion takich jak kukurydza, fasola, groch. Ja osobiście zawsze stosowałem i stosuję to pierwsze czyli kukurydzę bo jak nic innego bardzo dobrze wchłania zapachy z zanęty i nie tylko. Trzeba jednak podać jej bardzo dużo i i długo kilka dni a nawet dwa tygodnie. Przygotować łowisko to nie takie proste. Cierpliwość i praca. Proszę też pamiętać o tym że karp nie pobiera bez przerwy jak leszcz czy inne. Ma przerwy.
Gdzie sypać? A to to już trzeba obserwacji łowiska. Nie należy przeoczyć nic co wskaże nam trasę wędrownego stada.

OBSERWACJA

Im większy zbiornik, w którym zamierzamy łowić karpie, tym większa rola dokładnej obserwacji wody. Nęcenie na zasadzie przekonania lub dużego prawdopodobieństwa, że karpie są w danym miejscu, zwykle kończy się niepowodzeniem. Często zdarza się, że wędkarz po zaobserwowaniu gdzieś spławiających się karpi zaczyna łowić natychmiast w tym miejscu i nęcić kulkami proteinowymi. A jaki będzie efekt, jeżeli jest tam głęboko, powiedzmy osiem czy dziesięć metrów? Karpie mogą się spławiać, ale na pewno żaden z nich nie pomyśli nawet o szukaniu pożywienia na takiej głębokości. To pewne. Zwykle staram się zdobyć plany batymetryczne zbiornika, i na ich podstawie wyznaczyć kilka potencjalnych interesujących mnie miejsc, a później obejrzeć je „na żywo”. Obserwacja łowiska daje najlepsze efekty wieczorem i wczesnym rankiem, gdyż wtedy ryby zwykle zdradzają swoją obecność. Najciekawsze miejsca znajdują się najczęściej w płytkich zatokach, obficie zarośniętych. Granicę żerowania karpi wyznacza zwykle głębokość 3 metrów, od której obfitość naturalnego pokarmu, czyli niewielkich organizmów żyjących w dnie zbiornika, zaczyna się wyraźnie zmniejszać. Ważnym czynnikiem decydującym o miejscach żerowania karpi jest też presja wędkarska, jakiej poddany jest akwen. Zwykle w wodach odwiedzanych przez wędkarzy bardzo często ryby żerują dalej od brzegu niż w innych zbiornikach. Karpie szukając pokarmu odbywają całodniową, powtarzającą się wędrówkę. Rano żerują na najpłytszej wodzie często nie przekraczającej 1 metra na dzień schodzą w głębsze miejsca by w ciepłe wieczory znów pojawić się na płyciznach, zostać tam na noc, a rano znowu stopniowo przesuwać się coraz głębiej. Niebagatelną rolę w osiągnięciu dobrego wyniku odgrywa też wybór stanowiska pod względem tego, jakie możliwości ono nam oferuje. Nie ma sensu nęcenie tam, gdzie trzciny wybiegają daleko w wodę, dając po zacięciu jedynie minimalne pole manewru, gdy ryba zacznie uciekać w bok. Czasami lepiej jest zrezygnować z dobrego maskowania i po prostu zachowywać się bardzo spokojnie a dzięki temu mieć do dyspozycji brzeg dający swobodę poruszania się podczas holu dużej sztuki. Nęcenie można rozpocząć na dwa lub trzy dni przed zamierzonym połowem, ale nie jest to konieczne. Zależnie od pory roku miejsca i żerowania karpi modyfikuję oczywiście skład mieszanki zanętowej, ale generalnie ja osobiście trzymam się zasady i przyjętej, wypraktykowanej metody nęcenia. Przed połowem wrzucam jedynie luźną zanętę, niezależnie od tego czy są to kulki proteinowe, kukurydza czy inne składniki. Dopiero w dniu połowu przygotowuję mieszankę, w której znajdują się najczęściej mąka panierowana, kasza kukurydziana, biszkopty i kopra. Przygotowane z tego kule z dodatkiem przynęty, a często także casterów wrzucam w łowisko bezpośrednio przed wędkowanie, tak aby później nie płoszyć karpi. Podczas wędkowania należy przez cały czas donęcać tym, na co łowimy. To ważne. Znając swoją przynętę należy wybrać łowisko tak, aby później możliwe było osiągnięcie go strzałem z procy, bez stosowania składników klejących. Duże kule uderzające o powierzchnię wody płoszyłyby z pewnością karpie.

W sukcesie także, a czasami nie docenianym przez karpiarzy, bardzo dużą rolę odgrywa umiejętne stosowanie kompozycji zapachowych. Do moich ulubionych zapachów należą: wanilia, miód czy róża, ale możliwości są o wiele większe. Bardzo skuteczne są na przykład kulki z dodatkiem mączki rybnej czy mięsnej, a także zmielonego pokarmu dla psów. Ja mielę ten pokarm. Stosowane są również zapachy takie jak rumowy, cynamonowy i goździkowy a niektórzy wręcz nie potrafią wybrać się na łowisko bez kulek tutti-frutti ja też, czy czekoladowej kukurydzy. Eksperymentowanie z dodawaniem tych zapachów jest godne pochwały, ale należy zawsze zachować pewien umiar. Im więcej zapachów usiłujemy ze sobą zmieszać, tym większe prawdopodobieństwo popełnienia błędu. Karpie bowiem, jak większość ryb, nie lubią niektórych zestawień i schodzą z łowiska.. Dlatego najlepiej jest stosować jeden aromat do jednej zanęty czy ciasta na kulki, a w zapasie mieć kilka rodzajów o różnych zapachach i próbować zastosowania ich przy kolejnych wyjazdach nad wodę. Tak więc do roboty i nie narzekać.


Myślę że można na tym zakończyć jeżeli chodzi o karpia ale nie ładnie by było gdybym nie podał chociaż jeden przepis połączonych składników na karpia. Prawda?

Zestaw 1 nęcimy trzy lub dwa dni przed połowem

Baza - mielone pieczywo z płatkami owsianymi około 60%
Maczka kukurydziana 10 %
kasza kukurydziana gruba 10%
Kukurydza konserwowa 5%
soja 5%
Castery 2%
Mąka do panierowania 5%
Zapach wanilia bez przesady plus pinka to reszta

w dniu połowu zanęcamy raz i obficie a donęcamy już tylko tym na co łowimy np.
Kulkami
kukurydzą
Łowimy na 2 kukurydze i na grota 2 pinki, lub kulki na włosie nie więcej jak 10 mm od haka.Bo pamiętamy że karp potrafi wciągnąć przynętę z nawet 20 cm.
Albo na parzone płatki i na grota 2 pinki
Ja osobiście radzę na pęczek ochotki. Bardzo to lubią. Wręcz przepadają.
Byłem na dopływie rzeki nie dużej do zbiornika. Lubiłem tam łowić jazia i płoć. Parę dni chyba dwa dni wcześniej zarybiono zbiornik karpiem, inni siedzieli cały poprzedni dziec i całą noc, bez brań. Ja na ochotkę. Nie do wiary karp za karpiem, puszczałem a kiedy się spostrzegli i przyszli ich zdenerwowanie było wręcz szalone( to mięsiarze)ale co nic z tego, bo nie mieli ochotki a ja tego nie zdradziłem. Szaleli.

A teraz o kimś innym. Kto złowił tego kogoś ten wie jakie to ważne i ekscytujące. Zapamięta to zdarzenie do końca życie. Duży mocny ogon. Waga. A odjazdy i to jakie. Murowanie do dna. Drżenie nóg. Ech te 18,5 kg jakie złowiłem pamiętam do dziś. O kim mowa?

A M U R

Czy u nas w naszym klimacie( położeniu geograficznym ) są warunki dla Amura? Jest napuszczany, ale czy dobrze się rozmnaża?
Jego naturalnym środowisku rozmnaża się w rzekach o twardym dnie, i przy temperaturze około 28/30 stopni. Dlatego u nas najlepiej je łowić na zbiornikach gdzie jest zrzut wody z elektrowni, ciepłej. Trawi wtedy najlepiej bo szybko i jak sami wiecie dużo.
Karmi się dużymi kawałkami roślinnymi jak moczarką ale i nie pogardzi trzciną. Nie raz widać go pod samą powierzchnią z pękiem trawy w pysku. Nie jedno jezioro już ogołociły. A tatarak taki młodziutki na wiosnę pochłania jak my czekoladki. Myślę że w okolicach Konina wiedzą o tym najlepiej.
Nie wiem też czy nęcenie daje oczekiwany efekt bo różnie bywało. Ja na ogół nie nęcę. Czasami tylko rzucę kilka kawałeczków chleba czy banana. Szukam go na płytkich wodach bo ciepłolubny i nigdy głęboko nie schodzi. Na co łowię? Na kulki z styropianem w środku by unosiły się lekko nad dnem.Na kawałek chleba. Na pęczak z jednym ryżkiem dmuchanym. Na banana. I tak na prawdę na wiele innych przekąsek tylko jest jedno ale. Lokalizacja! Nie jest tak trudno zaobserwować gdzie jest. Widać go i tylko podrzucić i cierpliwie czekać a potem się cieszyć ale tylko z holu bo mięso to fe. I to na tyle jeżeli chodzi o tą mocną rybę.

LIN

Nie sztuką jest mówić że jest się specjalistą od połowu lin ale sztuką jest połów takich sztuk po 2 czy3 kilogramy. I wtedy dopiero możemy mówić o nobilitacji. Trudny do połowu ale i jeszcze trudniejszy do wyhodowania, a już o tym że rośnie bardzo długo nie muszę mówić. Kiedy już jesteśmy na łowisku, wiem wiem, trzeba zachować szczególną ostrożność. Powiem tak, jest synonimem nieufności. Wystarczy? No to panowie uważajcie.
Opowiem o braniach lina wszystko i będzie jasne. Widzieliście tą grę wstępną? No jak to nie! A ten delikatnie dygający spławik, ciekawe co, ale i piękne. Lin potrafi podejść do przynęty kilka razy i nie podejmie ją póki nie jest pewien że nic mu nie grozi. Za pierwszym razem i za każdym innym zawsze po podjęciu przynęty wypluwa ją i ucieka nawet kilka metrów od niej.
Co pobierają, no na pewno nie zielenina, Ale czasami kłącza wodnych roślin tak jak i plankton ale ochotką, czy chruścikiem nie pogardzą nigdy. A już delicją jest ślimaczek na łodydze trzciny na czerwone robaczki miałem nie jedną dużą sztukę, ale największe lądowałem po podaniu kukurydzy, a było to na cudownych leśnych jeziorkach w Zachodniopomorskim, tam też W Starym Łabuniu złowiłem mojego największego lina 4,10 kg. Tak , wiem ale ja osobiście nigdy nie zgłaszałem ani nie wysyłałem po medal czy do rekordu. Wędkarstwo to M O J E hobby a nie jeden rekord wisiał by pod moim nazwiskiem, ale co mi tam..
Syntetycznie. Nocny marek. Podchodzi prawie pod same nogi. Łasuch. A zanęta? Proszę bardzo. Jest ciepłolubne i jak woda ma mniej jak 12 stopni nie pobiera alb bardzo rzadko.

Wiosna

W tej porze Lin żeruje dość intensywnie a szczególnie gdy noce są ciepłe.
Jednak prawdziwym żarłokiem jest w lecie. Wtedy też żeruje najlepiej a w kiedy ma szczególne warunki to znaczy w gąszczu podwodnych łąk jest jak wielka ssawa.

Na lato polecam w warunkach j.w nęcić tylko kukurydzą w nie dużej ilości i na kukurydzę łowić. ( zanęta i przynęta) Ja rzucam z ręki po jakieś 10 ziaren kukurydzy i na haczyk 2 lub jedną i to mi pozwoliło na nie jeden sukces o masie do 4 kg.

Podstawa to mąka kukurydziana mąka do panierowania i zmielone lekko słodkie suchary. 70%jednak muszą te składniki być bardzo dobrze miałko zmielone by smużyć ale by nie nakarmić
a reszta to dodatki.
Arachid kozieradka, kopra, miód.
I tak
Bułka miejona30%
biszkopt20%
Kasza kukurydziana 25%
Mączka arachidowa10%
PV1 5%
Reszta to drobne płatki sojowe, wanilia, kozieradka.

Ochotkę czy białe, należy wytrzeć w mące do panierowania i mączce arachidowej.
Łowię na spławik i w koszyczkach na pickery.

Zanęta na koszyczek.

Traper płoć specjal o,5 op.
bułka tarta o,25kg.
Biszkot o,25 kg
Pinka 1 paczka
Karmel i wanilia, powiem tak -do smaku.

Łowić na pinkę z zanęty.

Trzecia najprostsza, same ziarna kukurydzy, nie dużo po kilkanaście ziarenek i na hak tez kukurydza, konserwowa okraszam czasami jedną pineczką, czy maleńkim czerwonym robaczkiem.

JAŹ

Nie wiem dlaczego, a jest to tylko moja obserwacja Jaź poławiany jest tylko zaraz po tarle!? Nie wiem też, dlaczego Jazia kojarzymy tylko z wiosną? Znam takich którzy wręcz stanowczo mówią że Jazia łowi się tylko na wiosnę! Nic bardziej mylnego. Bo nie chyba ma na to wpływ ze na wiosnę gromadzi się w duże stada, taka opinia jest mylna i nie prawdziwa. Fakt, że wiosną mamy lepsze wyniki jednak i w lecie i jesienią dorwać ładnego jazia jest możliwe.
Jazia spotykamy najczęściej w dolnych biegach rzek nizinnych. Jego kryjówka to pod wiszącymi drzewami i krzakami nad brzegami rzek.
Ja osobiście duże jazie poławiałem na zbiornikach zaporowych takich jak Goczałkowice - bardzo duże i Pogoria III mniejsze ale pojedyncze sztuki ( okazy ) się trafiają.
Kwiecień i maj. Tak to miesiące najlepsze ale ja łowię aż do września. Gdzie? Osobiście na małych dopływach do dużych rzek, na bata o czym wspominałem na samym początku.. Na ogół koledzy wędkarze omijają je z daleka, ja nie a efekty prima. A kiedy jest przybór wody no to już klasa, 1 wsza liga. Latem w rynnach i pod wiszącymi krzakami. Proszę pamiętać, że lubią, gromadzić się na piaszczystym dnie jak i wymieszanej z iłem. Kiedy nastają jednak chłodniejsze dni wtedy Jaz zaczyna zmieniać swoje zasady żerowania i poszukać go trudniej jednak jak popytacie miejscowych, albo poobserwujecie ich przekonacie sie że jaź jest tylko trochę rozproszony i to w miejscach czasami dziwnych. Ale jest i można połowić.

Łowię na białe i castery. Białe obtaczam w glince szybciej opadają.
zanęta bardzo prosta, tak na prawdę to tylko trzy składniki mączka kukurydziana, biszkopty i wanilia, dociążam glinką. Warto też podnieść przynętę tak na 30 cm nad dno bo lubią zbierać z powietrza to co leci. No i oczywiście na przepływankę.

Na zbiorniku spławik i picker.

A tu taka sobie zanęta na leszcza
Baza 1,5 kg
bułka tarta 1 opakowanie
Kolendra mielona z ziaren 150 gr
pinka jedno opakowanie
słonecznik prażony 200 gr do rozwalania kul i pracy zanęty
Roach do smaku i zapachu
kilkadziesiąt ( garść ) ziarenek kukurydzy konserwowej
Łowisz na pinkę z zanęty, czy też na ziarno kukurydz

Na dużego leszcza - Bardzo dużego


- Bułka tarta - 30%
- Mąka ziemniaczana - 15%
- Tarta kreda do tablic - 5%
- Płatki owsiane - 15%
- Kminek - 5%
- Kolendra - 5%
- Nostrzyk - 15%
- Kozieradka - 5%
- Cukier puder - 5%

To na tyle. Na pewno ktoś zapyta o to dlaczego tylko te ryby opisałem. No tak, jednak sądzę, że powyżej napisałem o tylu różnych sprawach tak że kto poczyta to zrozumie.

Proszę nie zapominać o soli do zanęty w okresach chłodnych a szczególnie w zimie

A już tak całkiem na koniec chcę przypomnieć o nęceniu! Wybierajcie zawsze świeże i dobrze wyprażone ziarna i pieczywo i nie takie składniki które ulegają szybkiemu rozkładowi ( resztki z obiadu) i minimalizują niekorzystny efekt gnicia, a tak przyrządzać by ryba zdążyła zjeść wszystko, bo inaczej zniszczymy łowiska a tego chyba nie chcemy.

raba
 
Konradr 


Pomógł: 2 razy
Wiek: 21
Posty: 71
Skąd: 100-lica


Wysłany: Śro Sty 13, 2010 18:39   

raba napisał/a:
150 gr kaszy kukurydzianej1ączki sojowej

Tu chyba wtargnął się jakiś błąd czyż by tu było 100 gr. mączki sojowej ??
_________________
"Kto za dobrego wędkarza chce uchodzić, niech się i pytać , i szukać, i patrzeć nauczy.."
Postaw piwo autorowi tego posta
 
SILVERO 

Pomógł: 3 razy
Wiek: 37
Posty: 40
Skąd: Przemyśl


Wysłany: Śro Cze 02, 2010 12:14   

Świetny opis :okok:
_________________
Prawdziwy mężczyzna nie je miodu... Prawdziwy mężczyzna żuje pszczoły!...
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

» Wędkarstwo, strona główna » Przynęty i zanęty » Zanęty wędkarskie » Zanęty - jak, co, kiedy.

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl Forum - GrzegorzM ©

Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.

Ku pamięci Ś.P. Jarogiego

strzalkaMapa Forum