Forum wędkarskie- wędkarstwo Forum wędkarskie- wędkarstwo Największe forum wędkarskie w Polsce (dawne Wedkowanie.net). Wędkarstwo, PZW, filmy wędkarskie, metody połowu, testy sprzętu, przynęty i zanęty, łowiska, zdjęcia i gry wędkarskie. Posiadamy ponad 10 tysięczną społeczność, która napisała już przeszło 130 tysięcy wiadomości. Weź udział w dyskusji i dołącz do nas już dziś!
Użytkownicy Mapa użytkowników Filmy Wędkarskie Dzienniki wędkarskie Targowisko Wyszukiwarka Album zdjęć  Kontakt 

[ OPOWIEŚĆ 9 ] Ryba życia

GrzegorzM 
Administrator



Ulubiona metoda: Spławik i feeder
Pomógł: 37 razy
Posty: 1424
Otrzymał 185 piw(a)
Skąd: Złocieniec / Szczecin


  Wysłany: Czw Wrz 06, 2012 17:06   [ OPOWIEŚĆ 9 ] Ryba życia

Ryba życia

Zadzwonił budzik. Był to sygnał do tego, że już pora wstać. Z trudem wygrzebałem się z łóżka. Spojrzałem przez okno – zaczynało świtać. Rozpoczynał się kolejny, sierpniowy dzień. Był już koniec sierpnia, zbliżał się wrzesień. Kończyło lato a zbliżała powoli jesień...Szybko ubrałem się, zjadłem śniadanie, spakowałem wszystkie potrzebne rzeczy i wyruszyłem rowerem nad Wartę.
Było trochę po piątej, gdy byłem już na miejscu. Rozpakowałem sprzęt i zapaliłem papierosa. Rzeka wyglądała niesamowicie. Wielu mówiło, że rzeka codziennie wygląda tak samo, nie dostrzegało zmian jakie w niej zachodzą. Ja jednak uważam, że każdego dnia jest inna, wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. Było w niej coś z kobiety. Podobnie jak kobieta była piękna i wspaniała. Potrafiła wynagrodzić ranne wstawanie i obdarować wędkarza rybami. Przebywając nad rzeką można było zapomnieć o wszystkich problemach i troskach. Była także zdradliwa – obok przybrzeżnych płycizn znajdowały się kilkumetrowe doły. Jeden krok za dużo mógł skończyć się tragicznie.
Dziś celem były drapieżniki – szczupaki. Zdecydowałem się łowić na żywe rybki, zakładane na kotwiczkę. Przynęty złowiłem bardzo szybko. Na lekką wędkę z czerwonym robakiem na haczyku jazgarze biorą zawsze. Rybki pływały w wiaderku a ja rozwinąłem ciężką i mocną wędkę przeznaczoną na szczupaki, z dużym spławikiem i bardzo mocną żyłką na kołowrotku. Teraz szedłem brzegiem rzeki zatrzymując się w każdym obiecującym miejscu na kilkanaście minut. Miejsc takich jest wiele, płycizny o niewielkiej głębokości sąsiadują w rzece z głębokimi dołami, w których w dzień znajdują się największe drapieżniki. W pewnych momentach potrafią podejść pod sam brzeg, gdy są głodne i mają ochotę zapolować na małe rybki uwijające się na płyciźnie. Zarzucałem w takie miejsca żywca i czekałem na branie. Jeśli szczupak jest w pobliżu, uderzy w żywą rybkę często zaraz po rzucie.
Brań jednak ciągle nie było. W końcu doszedłem do mostu kolejowego. Pod mostem woda nieco zwalnia, na dnie leżą kamienie. W jedno z takich spowolnień nurtu zarzuciłem zestaw. Mały jazgarz ciągał pękaty spławik za sobą. Spojrzałem na rzekę i zapaliłem papierosa. W tym momencie nastąpiło branie – spławik zniknął pod wodą. Wyczekałem odpowiedni moment i zaciąłem. Wędka wygięła się wpół, jednak już po chwili walki na brzegu wylądował szczupak ważący około półtora kilograma.
- Nareszcie coś jest – powiedziałem i uśmiechnąłem się sam do siebie.
To był całkiem ładny szczupak. Zabiłem go, czasami trzeba przynieść rybkę z nad wody, chociażby dla rodziny. Spakowałem go do torby i wyruszyłem dalej z biegiem rzeki. Zatrzymałem się przy jednej z głębszych „główek” . Na dużych rzekach jest ich wiele. Budowle te, usypane lata temu z kamieni i faszyny, miały wstrzymać nurt rzeki. Natury jednak nie da się ujarzmić, kontrolować. Nurt porozbijał każdą z nich z upływem czasu. Ta, przy której się zatrzymałem, była już stara i zniszczona. Założyłem sporego jazgarza i zarzuciłem wędkę za główkę, w miejsce gdzie woda praktycznie nie płynęła. Głębokość w tym miejscu wynosiła około trzech metrów. W tym miejscu często łowione były pokaźne szczupaki. Czas jednak mijał, a branie nie następowało. Spojrzałem na zegarek – było już po godzinie dziesiątej. Słońce zaczynało coraz mocniej przygrzewać. Po chłodnym i nieco mglistym poranku sierpniowy upał dawał już o sobie znać.
- Już chyba nic nie weźmie, jeszcze chwila i będzie trzeba zwijać się do domu.
Żywiec z trudem ciągał za sobą duży spławik po zatoczce. Nagle nastąpiło branie. Spławik powoli poszedł pod wodę. Odczekałem chwilę i mocno zaciąłem. Kij wygiął się wpół, zatrzeszczał, a z kołowrotka zaczęła uciekać żyłka, mimo mocno dokręconego hamulca. Ryba odjechała na jakieś 40 – 50 metrów na sam środek rzeki. Tam przymurowała do dna. Z trudem odzyskiwałem linkę. Ryba była bardzo silna, cały czas płynęła przy dnie. Gdy dociągnąłem ją w okolice główki, ta znów odjechała na środek rzeki. Taka sytuacja powtarzała się jeszcze pięć razy. Mogłem próbować zatrzymać ją na siłę, ale to groziło zerwaniem żyłki. Nie wiedziałem z jaką rybą miałem do czynienia, wolałem więc nie ryzykować. Po raz kolejny dociągnąłem rybę w okolice brzegu, tym razem jednak uległa. Wpłynęła na spokojną wodę za główką i wyłożyła się na powierzchni. To był ogromny szczupak. Nigdy nie widziałem takiego na oczy, na żywo... Miał grubo ponad metr długości, musiał ważyć jakieś 10 – 12 kilogramów. Postanowiłem dociągnąć go do brzegu i podebrać chwytem pod skrzela. Dociągnąłem szczupaka na jakieś dwa metry od brzegu, jednak w tym momencie ten zebrał resztki sił, kilka razy zatrzepał pyskiem, odczepiając się w ten sposób z kotwiczki. Jeszcze przez moment widziałem go, jak powoli odpływa w głębinę i znika w toni rzeki.
Z początku byłem wściekły i załamany. To była przecież życiowa ryba! Kto teraz mi uwierzy, że miałem taką rybę na kiju? A było tak blisko... Usiadłem na brzegu i spaliłem trzy papierosy z rzędu, zastanawiając się jakie były przyczyny niepowodzenia. W końcu jednak złość zaczęła mi przechodzić. To była przecież ryba życia...Spojrzałem do torby na złowionego wcześniej szczupaka i uśmiechnąłem się sam do siebie. Potem spojrzałem na rzekę... Dziś być może przegrałem walkę z dużą rybą. Wiedziałem też jednak, że każdego dnia mogę tutaj przyjść i odpocząć, przemyśleć wszystko na spokojnie i znaleźć sposób na rozwiązanie każdego problemu. To moje miejsce, tylko tutaj jestem naprawdę szczęśliwy..
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
Wyświetl posty z ostatnich:   

» Wędkarstwo, strona główna » Działy pozostałe » Konkursy » Konkurs "wędkarskie opowieści" » [ OPOWIEŚĆ 9 ] Ryba życia

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl Forum - GrzegorzM ©

Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.

Ku pamięci Ś.P. Jarogiego

strzalkaMapa Forum