Forum wędkarskie- wędkarstwo Forum wędkarskie- wędkarstwo Największe forum wędkarskie w Polsce (dawne Wedkowanie.net). Wędkarstwo, PZW, filmy wędkarskie, metody połowu, testy sprzętu, przynęty i zanęty, łowiska, zdjęcia i gry wędkarskie. Posiadamy ponad 10 tysięczną społeczność, która napisała już przeszło 130 tysięcy wiadomości. Weź udział w dyskusji i dołącz do nas już dziś!
Użytkownicy Mapa użytkowników Filmy Wędkarskie Dzienniki wędkarskie Targowisko Wyszukiwarka Album zdjęć  Kontakt 

Moje zimowe miejscówki pstrągowe. Moja taktyka.

Wiesiek 
ten i ów


Pomógł: 1 raz
Wiek: 50
Posty: 29
Skąd: Bydgoszcz


Wysłany: Śro Lut 27, 2008 10:37   Moje zimowe miejscówki pstrągowe. Moja taktyka.

Moimi najlepszymi miejscami połowu zimowych potokowców są odcinki rzeki,gdzie niemal na całej jej szerokości jest zbliżona głębokość(około1m),a szybkość nurtu jest raczej umiarkowana,lub wolna.Oczywiście przechodząc obok bystrzy,także im nie przepuszczam,bo wiem,że pstrągi i tam są,jednak wyniki różnią się znacznie.
W jednym i drugim przypadku,pstrągi mogą być niemal wszędzie,jeśli żerują.Niejednokrotnie te wychudzone "bystrzowe"piegusy widywałem na stojącej wodzie o głębokości nawet 20 cm.Żerowały chyba na kiełżach.Wygląda to jak żerowanie płoci-skubanie z dna.Kiedy podrzucam im wobler zawsze się nim zainteresują,jednak odnoszę wrażenie,że boją się go.Wydaje mi się,że pstrągi z bystrzy odwykły od rybiego pokarmu,ponieważ zimą,biała ryba na bystrzach to rzadkość.One chyba zapominają,jakie mocne są w konfrontacji z drobnicą.Te zaś,z głębszych i spokojniejszych nurtów, śmielej poczynają sobie z woblerem i często już pierwszy rzut kończy się braniem.Jeśli nie,to wnioskuję,że i taki lokator również nie często spożywa większe posiłki.Oczywiście muszę widzieć rybę,aby wyciągnąć takie wnioski.To jej zachowanie doprowadza mnie do takich wniosków.
Jeśli więc widzę niezdecydowaną rybę,mój pierwszy fortel polega na dodaniu jej odwagi.Jak? ...Po prostu spieprzam woblerem ile fabryka dała do najbliższego wypłycenia.W tej właśnie chwili zwalniam,a nawet już kompletnie przerywam zwijanie.To często wystarcza,aby rozpalić do białości jego poczucie wielkości i szczytówka dziwnie podryguje.Jeśli jednak pstrąg nie podąży za przynętą do wypłycenia,a widzę go,wtedy moje zabiegi dodawania odwagi polegają na rzutach na granicę wypłycenia,chociaż lepiej jest rzucać 3-4 metry poniżej pstraga i dopiero potem naprowadzać przynętę na tę granicę.Jeśli pstrąg ruszy w kierunku woblera,zaraz uciekam do brzegu...Ja zwiałem,a pstrąg pluje sobie w brodę i wymyśla sobie od" mięczaków".Wtedy daje mu więcej czasu,aby podjął postanowienie... Zwykle to postanowienie jest to najwłaściwsze-staje się hardy.Następny rzut to niemal zawsze jest równoznaczny z braniem,a uderzenie częściej jest pewne i zdecydowane.
Zimą, na przekór szkole"podawania pod nos", ja raczej unikam takich zabiegów.Przestraszony długim postem pstrąg,powinien czuć,że ma poważanie u drobnicy i nie ma powodu,aby na długo podstawiać mu przynęty,chyba,że jest to na prawdę okazała ryba.To niech on się pofatyguje,aby przyjrzeć się przynęcie,lecz ja staram sie mu tego nie ułatwiać.Dlatego najpierw wykonuję krótsze rzuty,a dopiero potem wydłużam.Schodzę z prądem i dobrze przyglądam się płyciznom.
Mój ostatni wypad nad Gwdę(9 luty),to dwa wyjścia pstrągów z bystrzy,jednak nie potrafiłem ich potem zlokalizować,więc i taktyka wzięła w łeb.Cztery nieudane hole z odcinka o długości ok 200m.Tam woda jest podobnie głęboka na całej szerokości rzeki,a brania były tak delikatne,że nie czułem ich.Dopiero podrygująca szczytówka oznajmiała mi,co sie dzieje po drugiej stronie.W żadnym przypadku nie widziałem wychodzącej ryby.Więc i tu moja przedstawiona taktyka nie znalazła pełnego zastosowania.Jednak zalecam zaczynać od krótszych rzutów.
Następnego dnia odwiedziłem Piławę.Tu złowiłem cztery pstrągi ze 100% zastosowaniem przedstawionej powyżej taktyki...Bo wszystkie wyjścia widziałem.Pierwszy z nich,właśnie żerował na płyciźnie niczym płoć.Te pstrągi tam jeszcze są.
-Subol-zachęcam Cię.Ty masz blisko... Łowisko to"Połaczone" pomiędzy dwoma mostami. :okok:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
OloPe 


Pomógł: 9 razy
Wiek: 41
Posty: 219
Skąd: Otwock


Wysłany: Śro Lut 27, 2008 11:33   

Bardzo ciekawe i przydatne spostrzeżenia Wiesiek zawarłeś. Szkoda tylko, że u mnie na Mazowszu pstrągów jak na lekarstwo.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
Wiesiek 
ten i ów


Pomógł: 1 raz
Wiek: 50
Posty: 29
Skąd: Bydgoszcz


Wysłany: Śro Lut 27, 2008 11:52   

PikeHunteR napisał/a:
Bardzo ciekawe i przydatne spostrzeżenia Wiesiek zawarłeś. Szkoda tylko, że u mnie na Mazowszu pstrągów jak na lekarstwo.

Ha,ha.Jesli tak,traktuj to tak,dla kurażu... :lol: Jednak chyba nie masz aż tak daleko na mazurskie,czy białowieskie wody?A co ze Świdrem?Ta rzeczka podobno ma niezłe warunki.Ja na Gwdę jeżdżę ok.120km.Wprawdzie mam tam rodzinę ,więc i mam się gdzie zatrzymać.Wypad jednodniowy nie kalkuluje się.Nad Brdę też mam dość daleko,bo conajmniej 60km.No,jeśli nie liczyć samej Bydgoszczy.Tu też,na przedmieściach jest piękna,czysta woda górska.To stąd meldowałem o pstrągu 41cm i o tej "sześćdziesiątce"...
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
babz86 


Pomógł: 24 razy
Wiek: 56
Posty: 406
Otrzymał 89 piw(a)
Skąd: kłodzko


Wysłany: Śro Lut 27, 2008 14:44   

Cześć Wiesiek, bardzo ładnie to opisałeś. Ja łapię pstrąga na górskich rzekach,spróbuję coś z Twych rad wykorzystać; :okok:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
OloPe 


Pomógł: 9 razy
Wiek: 41
Posty: 219
Skąd: Otwock


Wysłany: Śro Lut 27, 2008 15:20   

Świder owszem, ma warunki i potencjał by być świetnym pstrągowym łowiskiem. Trzeba tylko wpierw by go zarybić a później jeszcze przypilnować. Zwłaszcza teraz gdy zrobiło się o nim dość głośno. A te dwa punkty jak widać przerastają terenowe oddziały PZW. :lol:

Owszem są na Mazowszu pstrągi, lecz ich liczebność nie sprzyja początkującemu łowcy tych ryb. Można się szybko zniechęcić. Bo jak mało ryb to trudno jakieś teorie sprawdzać czy tworzyć :P

Na mazurskie rzeczki miał bym około 200 km, mam rodzinę w Olsztynie, mogę się zatrzymać ;) Na roztocze mam też kiele 150-200 km. Wynająć jakiś agro-nocleg za 25 zapewne można bo jednodniowy wypad faktycznie się nie kalkuluje. Ale to wszystko bliżej wiosny. Początek roku mam kiepski finansowo :| Może z czasem się poprawi.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
Wiesiek 
ten i ów


Pomógł: 1 raz
Wiek: 50
Posty: 29
Skąd: Bydgoszcz


Wysłany: Śro Lut 27, 2008 15:28   

babz86 napisał/a:
Cześć Wiesiek, bardzo ładnie to opisałeś. Ja łapię pstrąga na górskich rzekach,spróbuję coś z Twych rad wykorzystać; :okok:

To świetnie.Po to opisuję,abyście i Wy dobrze się bawili.Pamiętaj tylko,że lepiej pokazać rybie za mało,niż za dużo.To zachowanie ryb jest jest podobne do zachowania wędkarza,któremu kolega nie chce pokazać tajnej przynęty... Wiadomo...wędkarz będzie krył swoje intencje,ryba nie potrafi.Zresztą nie wie przed kim.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
keri 


Pomógł: 1 raz
Posty: 8
Skąd: Białystok


Wysłany: Śro Lut 27, 2008 19:38   

Wiesiek :grin: ciekawe i bardzo pomocne spostrzeżenia.
Problem pojawia sie w mętnej wodzie, tam mam problemy ze zlokalizowaniem pstrąga bo on może być wszędzie.
Okres "zimnej wody" jest trudny do stwierdzeń o 100% miejscówce :wink:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
Joka85 
Zander


Ulubiona metoda: Spinning
Okręg PZW: Tarnobrzeg
Pomógł: 16 razy
Wiek: 32
Posty: 446
Otrzymał 32 piw(a)
Skąd: Stw - (Ulanów)


Wysłany: Śro Lut 27, 2008 19:42   

Bardzo ciekawe będę musiał po próbować na Bukowej i Tanwi szczególnie te płycizny mnie zaciekawiły :)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
borys 
NADWORNY GLĘDA


Pomógł: 118 razy
Wiek: 43
Posty: 3845
Otrzymał 93 piw(a)
Skąd: Jasło


Wysłany: Śro Lut 27, 2008 19:42   

Wieśku oby więcej takich postów :) Dziękujemy za dzielenie sie doświadczeniem. Na pewno postaram sie wykorzystać twoją technikę połowu o ile pozwolisz oczywiście :) Wieśku jeżeli mógłbyś zasugerować jak pracującej przynęty użyć do tej techniki ;)
_________________
złap & się drap
Postaw piwo autorowi tego posta
 
Wiesiek 
ten i ów


Pomógł: 1 raz
Wiek: 50
Posty: 29
Skąd: Bydgoszcz


Wysłany: Śro Lut 27, 2008 23:08   

borys napisał/a:
Na pewno postaram sie wykorzystać twoją technikę połowu o ile pozwolisz oczywiście :) Wieśku jeżeli mógłbyś zasugerować jak pracującej przynęty użyć do tej techniki ;)

Żadna z moich wypowiedzi nie jest opatentowana i nie mam żadnych roszczeń... A jeśli kto czuje się w obowiązku za nią zapłacić, to mogę zaraz podać nr konta :cwaniak:
Jeśli ja uważam, że to, iż się dobrze bawię, jest dobre dla mnie, to dlaczego miałbym żałować tego innym? To co ja wiem o rybach przeznaczam dla Was, bo wiem, że i mnie nie braknie. Wszystko się pomnaża, jeśli tylko puszcza się to w obieg. Wiadomo to dobrze choćby na przykładzie pieniędzy.
O rybach więcej się uczę obserwując ludzi. Sam siebie również obserwuję i staram się uzasadniać motywy swego działania. :mysli:
UWAGA:
Obserwacja samego siebie jest wiele bardziej korzystna, bo bierze pod uwagę motywy wewnętrzne.
Ja łowię ryby od wielu już lat, niemal wyłącznie na woblery(mowa o spinningu). Blaszka to rzadkość, a na gumę (tu pewnie uśmiejecie się) nie złowiłem ryby. Pstrągi łowię na wobki o różnych akcjach. Nie dostrzegam specjalnych priorytetów jeśli chodzi o upodobania ryb.Jednak do tej taktyki wybieram raczej te,które chodzą drobno(mała amplituda). Chodzi tu o to,aby bardzo szybko uciekający(ucieczka na wypłycenie) wobler był łatwo "trafialny" przez rybę. Zdarzyło się,że wobler o szerokiej amplitudzie nie trafił do pyska,a "pod pachę" pstrąga,który chodził gdzie chciał przez 15 minut po bystrzu,jakiego niepowstydziłby się Dunajec. :blee: ...Miał tylko 37cm. :bezradny:
Na Gwdzie i dopływach najchętniej używam woblerów o długości 5cm.Na Brdzie zaś aż do siódemek.Choć mój największy brdziany padł na dziewiątkę.

[ Dodano: Sro Lut 27, 2008 23:36 ]
keri napisał/a:
Wiesiek :grin: ciekawe i bardzo pomocne spostrzeżenia.
Problem pojawia sie w mętnej wodzie, tam mam problemy ze zlokalizowaniem pstrąga bo on może być wszędzie.
Okres "zimnej wody" jest trudny do stwierdzeń o 100% miejscówce :wink:


Na mętnej wodzie łowię podobnie,jak na czystej, tyle,że na "czuja".Skoro nie widzę ryby,to muszą założyć sobie gdzie jest i działać poprzez ten schemat,używając wyobrażni.
Rzucam najpierw blisko,na granicę wypłycenia.Zaczynam szybko,a po ok metrze zwalniam.Tak ze dwa,trzy razy.Jeśli nie widzę ruchu w wodzie, rzucam nieco dalej.Jednak nie sprowadzam woblera głęboko,a co najwyżej "w pół" wody i to na krótko.W tych najgłębszych miejscach również najpierw prowadzę przynętę płytko.Wtedy pstrąg wie,że musi coś z siebie dać,a nie zawsze chce wychodzić na płyciznę,czy też na powierzchnię.Rozbudza sobie apetyt,ale obawa powstrzymuje go.Wtedy,jedno głębsze przepuszczenie(jednak staram się tu również na krótko zanurkować),może spowodować,że nie przepuści takiej okazji.Jeśli nie,a wobler nie był zbyt długo przez niego widziany,może się to zdarzyć przy następnym podaniu.Przyznam,że jeśli taki zabieg nie poskutkował,to i nie poskutkowało podawanie pod nos.

[ Dodano: Czw Lut 28, 2008 08:15 ]
Tu dobrze by było podeprzeć się przykładem. ...Było to już w marcu,ale po nadbrzeżnych trzcinowiskach leżał jeszcze lód,a miejscami rzeka nie mieściła się w korycie. Mowa o Dobrzycy.To głęboka rzeczka a w takich wypadkach bywa nawet mocno podmętniona.Zacząłem wędkować około siódmej rano,więc miałem przed sobą długi dzień.Łowiłem powoli i głęboko- "pod nos". Przez cały dzień,ani jednego pobicia,ani jednego wyjścia.To znaczy,że nie widziałem.Zawsze zakładam sobie,że wyjścia zawsze są,tyle,że w miejscach dla mnie niewidocznych. Zaczęło chylić się ku zachodowi,a i na ostatni autobus chciałem zdążyć.Miałem około godziny czasu.Wiedziałem też,że z miejsca,w którym się znajduję do przystanku wystarczy 15-20 minut.Tylko co robić?Iść dalej w górę rzeki,czy jeszcze raz,tym razem schodząc z prądem, po łebkach obrzucać co ciekawsze miejsca?
Wygrała ta druga opcja.Dawała poczucie,że jest szansa nie spóźnić się na autobus,a i połowić można będzie nieco dłużej.Bo przecież powoli wracam...
Zmieniłem wobler na płycej schodzący,a szczytówka wciąż wysoko.Rzuciłem na końcówkę płani,przed zwalony pień drzewa(głęboko i bardzo leniwy nurt). ...Gejzer...
Po ok 20-30 metrach rzut poniżej zwalonego drzewa(jama chyba na ponad dwa metry).Oczywiście szczytówka wysoko...Gejzer...Rozpieściło mnie to,bo dalsze 200 metrów przeszedłem bez brania i poczułem się zniechęcony.Pomyślałem:"Wracam".
Odsunąłem się od wody do najbliższej ścieżki i pędzę na autobus,czas mam dobry,więc się nie spóźnię.Jednak dochodzę do miejsca,gdzie muszę przejść na drugą stronę rzeki.Jest mostek(no, teraz już go podobno nie ma).Ale zamiast przeprawić się,ponownie poczułem się oczarowany tym miejscem. ...Piękna woda,a nigdy nie miałem tu pstrąga...Wykonałem rzut poniżej mostku.Szczytówka oczywiście wysoko...i...Gejzer.Powolutku wracałem,a i na autobus zdążyłem.Tylko ten plecak jakoś dziwnie wydawał się cięższy... :okok:

[ Dodano: Czw Lut 28, 2008 10:17 ]
PikeHunteR napisał/a:

Owszem są na Mazowszu pstrągi, lecz ich liczebność nie sprzyja początkującemu łowcy tych ryb. Można się szybko zniechęcić.
.


Gdybym przyjmował do wiadomości opinie wędkarzy na temat stanu ryb w tych rzekach,wcale bym tam nie jeździł.Ja wręcz sobie wmawiam,że ryb jest więcej niż to sobie wyobrażam i że mam wiele wyjść,tylko ich nie widzę.Owszem.Bywają dwa,trzy puste wyjazdy bez brania,ale jak wytłumaczyć fakt,że za czwartym razem padają komplety i to z tego samego odcinka?
Ja specjalnie nie widzę dla siebie innej alternatywy.Żadna ryba nie może mi jakoś zastąpić pstrąga,więc uparcie chodzę za pstrągiem.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
Wyświetl posty z ostatnich:   

» Wędkarstwo, strona główna » Łowienie poszczególnych gatunków » Łososiowate » Moje zimowe miejscówki pstrągowe. Moja taktyka.

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl Forum - GrzegorzM ©

Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.

Ku pamięci Ś.P. Jarogiego

strzalkaMapa Forum