Forum wędkarskie- wędkarstwo Forum wędkarskie- wędkarstwo Największe forum wędkarskie w Polsce (dawne Wedkowanie.net). Wędkarstwo, PZW, filmy wędkarskie, metody połowu, testy sprzętu, przynęty i zanęty, łowiska, zdjęcia i gry wędkarskie. Posiadamy ponad 10 tysięczną społeczność, która napisała już przeszło 130 tysięcy wiadomości. Weź udział w dyskusji i dołącz do nas już dziś!
Użytkownicy Mapa użytkowników Filmy Wędkarskie Dzienniki wędkarskie Targowisko Wyszukiwarka Album zdjęć  Kontakt 

Jak Zaczeła sie Wasza Przygoda z kijem.

kamilk223 


Pomógł: 2 razy
Wiek: 21
Posty: 37
Skąd: v---


Wysłany: Sob Maj 01, 2010 11:16   

U mnie tak sie zaczeła przygoda z wędkarstwem. Zaczeło sie to jak miałem 8 lat starszy kumpel zrobil mi wędke z kija o juz łowił 11 lat ale gdy pierszy raz poszliśmy na ryby to ja złowiłem więcej płotek potem jak mialem 9 lat ojciec kupiłmi wędke. Gdy mialem 13 kupiłem sobie nową wędke i na nią złowiłem największą rybe. Teraz mam 14 lat i mam nadzieje że moja przygoda z wędkarstwem nie skończy się szybko.
_________________


http://s8.gladiatus.pl/game/c.php?uid=146079
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
qbaf 
QbaF.

Wiek: 29
Posty: 7
Skąd: Kraków


Wysłany: Czw Maj 06, 2010 18:58   

No to teraz pora na mnie... Zacząłem łowić jak byłem u dziadków w wieku około 5 lat. Dziadek i mój chrzestny łowią od zawsze. Na początku był spinning na jednej z najpiękniejszych rzek w naszym kraju- Sanie. Pamiętam jak wyciągnąłem szczupaka na jakieś 30cm, frajda co niemiara. Później się zaczęło "kłusownictwo" :P Ale co taki mały dzieciaczek wyłowi, miałem wędkę Mikado Mars, coś koło 3,6m miała, jeśli dobrze pamiętam. Przed nią był różne inne, bambusowe, z włókna itd. A właśnie, miałem kiedyś taką wędkę z USA, która miała wyprofilowaną rękojeść na palce i ogólnie przy zarzucaniu trzymało się ją do góry nogami. Pierwszym kołowrotkiem był... No właśnie, ciężko to nazwać. Kołowrotek ze stanów, miał obudowany kabłąk i specjalny guzik z tyłu, który się przyciskało przy rzucie błystką. Ogólnie to sprzęt brałem od dziadka i chrzestnego, więc nic mnie to nie kosztowało. Pamiętam jak na wakacjach brałem pomarańczową miednicę ustawiałem ją gdzieś na polu i ćwiczyłem celność i chyba coś tam dzięki temu potrafię. Pierwsza ryba? Nie pamiętam, pewnie ukleja, albo okonek. Żeby było ciekawiej to dziadek zarzucił wędkę i on widział branie, kazał mi tylko podnieś wędkę jak już spławik poszedł na dno i że niby ja złapał tę rybkę... Heh... Ale to było dawno temu :/ Później łowiłem u siebie na wodach górskich przede wszystkim pstrągi i brzany. Nigdy nie wydawałem jakichś wielkich sum na sprzęt. Ciężarki robiłem z kawałka ołowiu, który tata przyniósł mi od kolegi, po prostu odrywałem mały prostokąt i obwijałem go wokół żyłki. W łowieniu od zawsze najbardziej lubiłem to uczucie, gdy ryba trzepocze się na żyłce, te drgania gdy szczupak połyka błystkę... Wędkowanie to sport dla inteligentnych ludzi, trzeba mieć też trochę wrażliwości na przyrodę.
_________________
Tylko spin :)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
BarciochPL 
Po Długiej Przerwie :)

Pomógł: 3 razy
Wiek: 19
Posty: 98
Skąd: Mielec


Wysłany: Nie Maj 23, 2010 08:53   

Moje Początki z wędką
Ponad 6 lat temu (mam dopiero 12 lat) Poszedłem z tatą i z wujkiem na Wisłoke koło domu mojej babci. Ja się bawiłem gumami wujka a oni łowili leszczyki gdzieś takie 25 cm. gdzieś tak po jednej-dwóch godzinach tata poszedł do domu na obiad a ja z wujkiem czekaliśmy na brania. nagle wujek mówi że idzie się wysikać w krzaki i że mam paczyć na spławik. i nagle patrze gdzie jest spławik i orientuje się ze go nie ma wiec krzyczę do wujka ze spławika nie widać a on na to "tnij!!!" to biorę wędkę i tnę. patrze na haczyk a na haczyku płotka. byłem taki szczęśliwy że mało się nie posikałem. Wujek dał mi 1 wędkę jaxon telestar 4 m
w wieku 7 lat zrobiłem legitymację wędkarską i zacząłem uczestniczyć w zawodach. na 1 zawodach byłem 2. Od tamtej pory cały czas mogę spędzać na rybach :szok:
_________________

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Blue 


Pomógł: 2 razy
Wiek: 26
Posty: 29
Skąd: N.


Wysłany: Nie Maj 23, 2010 11:34   

Nie pamiętam, kiedy dokładnie zacząłem łowić. Chyba nie wcześniej niż w wieku 8-9 lat, ale na pewno nie później niż mając 10. Na wyjazdy namówił mnie starszy brat, który łowił już od jakiegoś czasu. Na początku byłem tylko obserwatorem, ale potem oczywiście mi się to znudziło i chciałem sam spróbować. Kupiliśmy więc na bazarze ok. 2m teleskop z prymitywnym kołowrotkiem, szpulkę żyłki, jakiś spławik i inne niezbędne rzeczy. Pierwsze 'wyprawy' nad stawik w naszej miejscowości nie przynosiły rezultatów, ale jakoś się nie zrażałem. W końcu złowiłem swoją pierwszą rybę - niewielkiego karasia - i od tamtej pory mogłem siedzieć nad wodą codziennie. To właśnie na karasiach uczyłem się wszystkich czynności. Potem doszły wyjazdy nad pobliską rzeczkę, nowe gatunki ryb, itp. Bratu z czasem znudziło się to wszystko, właściwie przestał łowić i nad wodę jeździłem sam. W międzyczasie czytałem chyba każdą publikację wędkarską, jaka wpadła mi w ręce. Po kilku latach (nie jestem pewien, ilu) spróbowałem spinningu i w pierwszym rzucie gumką złowiłem szczupaka. Olbrzymem to on nie był (ok. 35cm), ale od tej pory właściwie przestawiłem się na spinning i innymi metodami łowię już tylko okazjonalnie.
_________________
Wędkarz - połączenie łowcy, odkrywcy i wynalazcy.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
cytryna 
CYTRYNA

Pomógł: 2 razy
Wiek: 52
Posty: 145
Skąd: W - WA BEMOWO


Wysłany: Pią Lip 09, 2010 17:18   

Witam


Moja przygoda zaczęła się dwa lata temu u moich teściów w Zachodnio Pomorskim.Nauki pobierałem od teścia , który wędkuje 50 lat.Teść umiesz wędkować ? Ja nie.No to zaczynamy naukę.Wędka 5 m kołowrotek spławik bez haczyka ciężarki.Narysował kwadrat 2 na 2 piaskiem na ogródku i rzucaj jak trafisz 10 razy to idziemy na ryby.I ZACZĄŁEM NA AKWENIE 13 km długie i 750 szerokie i Płotki po 25 centymetrów i się zaraziłem.Pokazał mi jak się wiąże haczyki.WRÓCIŁEM DO WARSZAWY kupiłem wędkę Konger 3,20,Konger tele picer,konger tele carp,spin Mitchell i się zaczęło teraz niema soboty i niedzieli jak nie jestem na rybach to jestem chory tylko puści lód to już jestem na wodzie i ładuję baterie na poniedziałek do pracy.

Pozdrawiam :okok:

[ Dodano: Czw Wrz 02, 2010 19:57 ]
WITAM


Zmieniłem teraz sprzęt na lepszy Feeder Shimano 3,60/ 100g kołowrotek Simano Catana 4000.
Mikado 4,20 / 40g kołowrotek Okuma Zeon przedni hamulec i jak to mówią wędkarstwo to choroba nieuleczalna.



Pozdrawiam wszystkich nawiedzonych wędkarzy . :okok: :brawo:
_________________
WĘDKARZE SZANUJMY SIĘ. i POMAGAJMY INNYM KOLEGOM PO KIJU.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
HetmanSpinning 
Spinn i Żywiec.

Pomógł: 2 razy
Posty: 141
Skąd: Sochaczew


Wysłany: Sob Lis 13, 2010 10:07   

Mój tata wędkował już długo i ja o tym wiedziałem i jakoś mnie to nie interesowało :P dopiero gdy miałem chyba 10 czy 11 lat tata się pyta mnie:"Idziemy na ryby ?" Ja zapytałem się czy będę mógł sam łowić i czy ma dla mnie wędkę.Powiedział że tak a była to jakaś stara niebieska wędka ze starym kręciołem.Padał deszcz więc tato powiedział że pójdziemy potem.Ale ja nie odpuszczałem chciałem iść teraz i już.No dobra poszliśmy tata założył robaka zarzucił wędkę a ja z niecierpliwieniem czekałem na branie :P Tata za chwilę cos złowił nie pamiętam nazwy ale wygląd pamiętam :P Potem ja wyciągam wędkę a tu okonek :D Sam się zahaczył był nie duży ale cieszyłem się z niego strasznie ;) A co było dalej nie pamiętam :P Oczywiście wcześniej dał mi machnąć kilka razy spinningem ale nic nie złowiłem to sie nie liczy luzik
_________________
Konger black tiger 240/35 + Spro passion 730 FD

Mistrall Lexus Carp 3.60 m 2 3/4 lbs + okuma travertine trb 45

Mikado trython 390/100 + shimano catana

shimano hyperloop ax spinning 5-20 + shimano catana
Postaw piwo autorowi tego posta
 
puciex 

Posty: 22
Skąd: Broszków


Wysłany: Pią Gru 10, 2010 20:52   

No więc tak :lol: gdy miałem jakieś 4-5 latek, jeździłem z tatą nad rzekę :) z tego co pamiętam to był Bug. najprawdopodobniej łowił na spining wieelkie szczupaki:). Lecz takie jest życie.. tata zginą. Ja po jakimś czasie zacząłem wędkować z moim bratem na stawie hodowlanym znajomego. Wędką za 40 zł wyciągnąłem kilka pierwszych w życiu karpi. No i z czasem moja pasja rozwijała się coraz bardziej, a teraz już nie mogę się opanować jak nie pojadę nad wodę :)
Pozdrawiam, Maciek
Postaw piwo autorowi tego posta
 
Tomanek96 
Łowca Leszczy


Wiek: 21
Posty: 14
Skąd: Tczew


Wysłany: Sob Sty 01, 2011 21:45   

Mnie pierwszy raz zabrał na ryby tata jak miałem 3 lata.Potem jak już miałem 6 lat zabierał mnie dziadek i do tej pory jezdzę z dziadkiem.Łowię już 8 lat :figielek:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
####Łukasz#### 


Wiek: 27
Posty: 60
Skąd: Jędrzejów


Wysłany: Sob Sty 08, 2011 15:10   

Mnie zabrał tata na pierwszą wyprawę na gliniankę w lesie w wieku 6 lat :D miałem wędkę z bazaru firmu "okuma" tylko tyle miała z nią wspólnego a do tego dostałem gratis kołowrotek :) Pierwszą rybą jaką złapałem był Lin 24 cm:).Było to ogromne przeżycie dla mnie od tamtej pory jezdziłem z tatą na ryby .W wieku 11 lat chodziłem sam na tynki na zbiornik Osp i łowiłem tam ogromne ilości karasi pózniej skończyła się moja przygoda z wędkarstwem ale powróciłem już na stałe i od dwóch lat staram się spędzić każda wolną chwilę nad wodą:)Pozdrawiam
Postaw piwo autorowi tego posta
 
wędkarz polski 

Wiek: 32
Posty: 42
Skąd: kujawsko-pomorskie


Wysłany: Sob Kwi 28, 2012 10:56   

U mnie wszystko zaczęło się w pewne zimowe ferie.Pamiętam nudy były jak cholera,a była okazja w szkole ,nawet nie mojej, zrobic kartę wędkarską,to nie mając nic lepszego do roboty poszedłem.Zdałem egzamin i krótko po tym kupiłem "Wędkarza Polskiego" był to nr z lutego 2003 roku,póżniej zanim nadeszła wiosna jeszcze po drodze wpadło mi kilka kolejnych numerów. W kwietniowym numerze w "poradniku juniora"-był taki artykuł jak od podstaw zabrac się za łowienie,wszystko krok po kroku i z nieba mi to spadło bo byłem kompletnie zielony.I tak zanim nadeszły pierwsze ciepłe dni,miałem na tyle wędkarskiej wiedzy,że bez problemu,złożyłem pierwszą wędkę i stanąłem nad moim jeziorem,był to bat i z lekkim spławikiem,póżniej przeszedłem na wędkę z kołowrotkiem.Znalazłem sobie miejscówkę,między trzcinami i" kapelonami",była tam powalona do wody wierzba i z tej wierzby łowiłem,do dzisiaj wspominam to miejsce.Pierwszymi zdobyczami były małe płotki ,wzdręgi,okonki i wszelaki inny drobiazg.Niedługo potem któryś z moich kolegów rzucił hasło ,że idziemy na nockę na sprężynę,nie zastanawiając się długo doczytałem potrzebne informacje potrzebne do połowów tą metodą no i poszliśmy.Dopiero wtedy zaczęło się dla mnie prawdziwe wędkarstwo a dokładniej mówiąc wtedy gdy wyciągnąłem kilka kilogramowych leszczy,które w porównaniu do tamtego drobiazgu ,który łowiłem na początku,wydawały się ogromne.Do dzisiaj najbardziej lubię nocki i połów na sprężynę,prosta i skuteczna to metoda,pozdrawiam.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
Wyświetl posty z ostatnich:   

» Wędkarstwo, strona główna » Działy ogólne » Pamiętnik Wędkarza » Jak Zaczeła sie Wasza Przygoda z kijem.

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl Forum - GrzegorzM ©

Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.

Ku pamięci Ś.P. Jarogiego

strzalkaMapa Forum