Forum wędkarskie- wędkarstwo Forum wędkarskie- wędkarstwo Największe forum wędkarskie w Polsce (dawne Wedkowanie.net). Wędkarstwo, PZW, filmy wędkarskie, metody połowu, testy sprzętu, przynęty i zanęty, łowiska, zdjęcia i gry wędkarskie. Posiadamy ponad 10 tysięczną społeczność, która napisała już przeszło 130 tysięcy wiadomości. Weź udział w dyskusji i dołącz do nas już dziś!
Użytkownicy Mapa użytkowników Filmy Wędkarskie Dzienniki wędkarskie Targowisko Wyszukiwarka Album zdjęć  Kontakt 

Spławik - jak zacząć

raba
[Usunięty]



Wysłany: Nie Lut 07, 2010 18:53   Spławik - jak zacząć

H O B B Y Wędkarstwo - SPŁAWIK


Nie tylko wspomnienia
Tekst i zdjęcia
własnością autora
Wszelkie prawa zastrzeżone


2010 - Od autora

Zastanawiałem się jak zacząć. Tyle ksiąg i mądrych słów napisano już na temat wędkarstwa, wydaje się więc, iż już nic nowego nie można napisać. Zgoda może i nie można,- jednak można inaczej, nie jak instrukcję ale inaczej, bardziej dostępnie. Jak?
No tak……..
……………. pisane rozmową nad brzegiem

Spacerowanie, zasiadki nad brzegami rzek, jezior czy zbiorników zaporowych pozwoli mi odtworzyć w mojej pamięci wszystko to co kojarzy się z dobrem tego hobby jak i opisać przypadki które nie powinny mieć w ogóle miejsca.
Opowiem o doskonałości a czasami o podłości
Wędkarstwo to moje życie, tak mówi moja wspaniała koleżanka, ja tylko mogę powiedzieć, że moje też. Jednak nigdy nie mów, że już wiesz wszystko bo w wędkarstwie uczymy się całe życie.


Opowiem o moich własnych doświadczeniach jak i opisywanych, czy praktykowanych przez innych wspaniałych kolegów. A szczególna uwagę pragnę zwrócić na ekologie, zachowanie i szacunek dla przyrody.
Cała jednak prawda to fakt, że tak naprawdę jak tylko pamiętam, to za każdym razem widzimy, że trzeba coś poprawić, zmienić na nowe, co nie oznacza nic innego jak to, że uczymy się ciągle czegoś nowego i stąd wędkarstwo jako hobby, we wszystkich metodach i technikach jako całość jest tak bardzo ciekawe i fascynujące.
Postaram się to udowodnić i opowiem od początku jak zostać wędkarzem i nie kolidować w przyrodę. Piękną i niepowtarzalną. Zaskakującą swoim obrazem, ale i groźną, wręcz tragiczną.

O przyrodzie można pisać bez końca. Można ją oglądać i podglądać, można pokazywać, jednak wszystko jest tylko jedną małą chwilą, dlatego mówimy,- nie do odtworzenia. Nawet kwiat kwiatowi nie jest podobny chociaż te same gatunkowo. Są inne. Co zniszczymy nie powróci. Smutna prawda ale prawda .Czy ten fakt, czyli bolesną prawdę można powstrzymać. Pytanie co najmniej zagadkowe jak i nie do realizacji. To tez fakt jednak nie załamujmy rąk i jakie wychowamy młodzieży takie będą skutki, czyli tego efekty..
Jeżeli ktoś jest malej wiary i liczy tylko na dzień dzisiejszy nie patrząc w przyszłość ten nie ma nawet szacunku dla samego siebie a oznacza to nic innego jak i to, że nie szanuje nic, więc przyrody też.
To o czym napiszę jest tylko jednym maleńkim kroczkiem w wielki plan ratowania życia. Naszego życia szczególnie .

Część pierwsza.

ANDRZEJEK


Kiedyś, któregoś pięknego poranka siedziałem nad brzegiem wody i rozmyślałem o tym co nas otacza podszedł młody człowiek, dziś już wiem, że Andrzejek, i zapytał
-No jak idzie, dzień dobry,- zapytał i powiedział.
Nie byłem zaskoczony bo takie pytania zadają bardzo często spacerowicze jak i przechodzący na upatrzone stanowiska wędkarze.
- A w porządku odpowiedziałem,- dzień dobry.
Nie wiedziałem , że ta znajomość będzie wieczna. Trwa do dziś , a już na pewno nie przypuszczałem, że stanie się inspiracją do napisania tych kilku słów o moim ukochanym hobby, wędkarstwie.

- Jak połowy – ciągnął dalej ten młodzieniec
-A jakoś tam leci
- Bo wie Pan co, ja też chcę wędkować – powiedział stanowczo i z entuzjazmem.
No i tu mnie kupił nawet nie zdawał sobie sprawy z tego jak mnie ucieszył. Dlaczego? A chociażby dlatego, ze nie będzie przebywał w tych Pubach i pił piwka z kolegami czy siedział bez celu w betonowej dżungli, czyli w blokowiskach ale siedział nad wodą i rozkoszował się przyrodą. Moje myśli latają jak oszalałe. Jak zacząć by go zainteresować, zatrzymać. Co powiedzieć tak młodej osobie. Musze być bardzo ostrożny bo zrazić to gorzej jak oszukać..
- No to co, a dlaczego nie wędkujesz – pytam
-Aaaa bo nie umiem i nic nie mam
-No to rzeczywiście masz problem
I nagle wypalił – A mógłby Pan mi powiedzieć coś niecoś o wędkarstwie
Chwila konsternacji. Wyglądał raczej na tych z blokersów, ale twarz miał miłą i uśmiechniętą.

- Dlaczego nie, - odpowiadam - ale zadam Ci na początek jedno pytanie, można.? –
Tu pomyślałem o zagadkowości, o odkrywaniu i o ciekawości. Tak wprowadzę go przez ciekawość. Nie odpowiedź ale pytanie, tak to ma sens.
- O co?
-powiedz mi co widzisz
-ale gdzie?
- no tu, w około
- no co, drzewa woda
-a jak myślisz, czy jest to dla Ciebie ważne, to całe otoczenie, tu w koło nas?
- no jeszcze nie wiem , a tak na prawdę nie potrafię tego za dokładnie opisać
Nastała cisza, każdy myślał swoje.
Jak sprzedać coś czego ten młokos nie rozumie. Jak przekazać mu wiadomość, że to co nas otacza jest i ma spójnik z wędkarstwem, a przede wszystkim wpływ na nasze istnienie.
Przyznam, że myśli mi się kotłowały w głowie, że strach pomyśleć, a jak mi odpowie, daj spoko dziadu..........
- Widzisz – zacząłem – przyroda to nie tylko to co widać,- przyroda to życie i jeżeli tego nie zrozumiesz to nici z Twojej chęci wędkowania. To jedna wielka całość.
-nie wolno Ci odbierać tego jako drzewo i woda, pamiętaj, powtarzam raz jeszcze to jest życie.


Siedział i milczał. Co mu tam w mózgu świtało tego nie wiem ale po jakiejś chwili powiedział
-a czy może mnie Pan tego nauczyć
Powiem, że byłem zdziwiony, zaskoczony wręcz zszokowany jego stanowczym tonem.. Dobrze więc wyczułem smyka. Wyczułem że chce. Dziś już wiem to na pewno.
No no no, nawet szybko poszło, czy oby nie za szybko napaleniec ?! Zobaczymy.
-Dobrze ale musisz wiedzieć, że lubię punktualność, nie piję piwa ani wódki i Ty też nie możesz.
-OK. dziękuje Panu to kiedy mogę przyjść
-A nawet jutro
-Tu
-Tak tu rano o ósmej, ja już tu będę czekał.
-Fajno i do widzenia do jutra
- Do widzenia.

Kiedy pobiegł pomyślałem sobie że nie przyjdzie, ale jak przyjdzie to ja mam następnego ucznia i przechlapane. Ale niech tam. Ja emeryt mam dużo czasu. Pytanie zasadnicze, -jak to zrobić?.
Bałem się, co innego koledzy z pracy a co innego taki młokos.


Plan był prosty, postaram się przekazać mu wędkarstwo moimi oczami i moim doświadczeniem. Nie jako instruktor ,jak ktoś lepszy , od niego ale po prostu będę sobie rozmawiał z nim o wędkarstwie. O wędkarstwie jakie ja znam, jakie polecam i jakiego nie toleruje. . Tak na prawdę nie wiem czy przekonam jego i wszystkich innych, do podjęcia rozmowy zemną, jeżeli jednak chociaż kilku, wędkarzy zgodzi się ze mną będzie zadowolonych i skorzysta z mojego doświadczenia to już będę poczytywał sobie to za sukces, no może nie sukces, to za mocne wyrażenie jednak moje zadowolenia nie będzie miało końca. Oby wzajemnie.


Czy wypada opisać mu moje początki? Zastanawiałem się nad tym i ni jak nie mogłem znaleźć miejsca kiedy się to zaczęło, ale po przemyśleniu to już jestem prawie pewien , że było to tak, I nie były to początki ale prawdziwy impuls do tych moich 48 lat z wędka. Powiedziałem 48 lat?
Jezusiu, kiedy to przeleciało.
I tak mu to opowiem, nie inaczej. Tak od tego zacznę.

Następnego dnia rano jest. Godz. 7,30 jest, no myślę, ale się napalił. Pogoda jak poniżej
Pięknie, no wiem, Cudownie.




Przychodząc pyta czy będziemy łowić.
-Zaraz zaraz, hopla nie tak szybko kolego, mówiłem, że trzeba się czegoś nauczyć a nauka to cierpliwości i stanowczość.
- to co mam robić/
-słuchać potrafisz?
-tak
- no to tu masz krzesełko, -rozłożyłem swoje -siadaj i słuchaj.

Zawsze, kiedy będąc małym chłopcem patrzyłem i podziwiałem to co robił mój ojciec. A robił cuda. Tymi cudami były pięknie dopracowane, kolorowe spławiki z gęsiego pióra i korka. Żeby taki mieć a co dopiero wziąć do ręki. Wydawały się takie kruche, delikatne.. Marzenie. Byłem tak nie spokojny jak i Ty teraz, ale nigdy też, do głowy by mi nie przyszło aby poprosić go by zabrał mnie ze sobą na ryby. Dystans jaki był miedzy mną a nim nie wynikał ze strachu ale z szacunku, bo jak wiem jego pozycja jako człowieka była uzasadniona. Była dobra w domu, wśród sąsiadów tak i w pracy. Darzono go szacunkiem. Pewnego jednak razu odważyłem się powiedzieć to zaklęte,- Tato zabierz mnie ze sobą, czy nawet - Tato czy mogę iść z Wami na ryby? Już nie pamiętam dokładnie ale sens ten sam. a tu o dziwo Tata mówi do Mamy , no to ubierz go. A zdecydowałem się na to bo przyszedł jego kolega z pracy Pan Ewald. Pan Ewald mrugnął tylko do mnie okiem i wyszliśmy z domu. Staw był od domu oddalony o jakieś 1,5 km. Kiedy minęliśmy tory kolejowe i weszliśmy na leśną ścieżkę Tata dał mi swoje kije, bambusy, a miał dwa 5 metrowe i mówi,- no jak już idziesz na ryby to nieś niech widza że jesteś wędkarzem jak i ja.
Tu Andrzejek przerwał – Bambusy, -zapytał
-tak bambusowe kije, - i ciągnąłem dalej
- Matko kochana byłem w niebie. Nad wodą Tata wybrał stanowisko pokroił na dłoni dwa z trzech przyniesionych ziemniaków zanęcił nie dalej jak 5 m od brzegu zarzucił, wbił kij w ziemię i mówi pilnuj, jak spławik zniknie to podnieś wędkę i wyciągnij rybę. Ha, dobrze powiedzieć ale jak to zrobić. Nie długo trzeba było czekać, spławik lekko podniosło i po chwili znikał pod woda ja zamiast podnieść wędkę wołam Tata, Tata ale Ojciec tylko powiedział kij do góry. Podniosłem no i ten opór. Jezusie co tam jest? Tata z Panem Ewaldem podeszli i patrzą. Ja nogi z waty i sam trzęsę się jak galareta. Po chwili pomogli mi wyjąć tego karpia 3,5 kilo, nie mogłem słowa wydobyć, podobno zbladłem.
Ten dzień, ta akcja, ten karp dał mi właśnie ten zastrzyk który za parę lat pozwolił mi odliczać te moje wspaniałe lata nad brzegami Polskich jezior, i rzek . –
Tak widzisz dostałem zastrzyk na wiele lat.
-No fajnie, ja też polubię wędkarstwo.
-Tego jeszcze nie wiesz, ale oby tak się stało
-Jak Pan pomoże to się stanie.
Ciekawe, że na wszystko odpowiadał szybko i nawet sensownie.

Spinningiem cieszyłem się nie mniej. Mucha tez.


Na początek zadam sobie Tobie i Wam pytanie………
………wędkarstwo hobby czy zawód?
Jedni, tacy jak ja traktują to jak hobby jednak istnieje grupa wędkarska, która przynajmniej uważa się za zawodowców, i to jest bardzo dziwne ale nie wnikam w te gierki bo ja jestem, jak i zresztą wielu wielu z nas hobbystą. I to jest prawdziwe wędkarstwo. Tak uważam i nikt mnie nie przekona do innego myślenia, a tym moim mówieniem prawdy już nie raz doszło do kontrowersyjnej, mocnej dyskusji narażając się na opinie krytyczne a nawet bardzo ostro sformułowane. A niech im tam, i niech pozostaną zawodowcami. Tak naprawdę mnie nie przeszkadzają, a raczej czasami pomagają, np. nowe składy zanęt, tylko pytanie zasadnicze dlaczego zawodowiec, czy z wędkarstwa można wyżyć, nie mówię o tych co produkują na naszą rzecz ale o tych którzy wędkują. Czy nie dziwne?
Jest też grupa innych wędkarzy ale o nich nie będę wspominał bo nie warto, o kim mówię i kogo mam na myśli Ci starsi koledzy wiedzą doskonale Tych lepiej o nich nie pytaj a już na pewno unikaj z nimi kontaktu, powiedziałem dosyć stanowczo a kto, to przyjdzie czas i pokażę.

I tak spotkania nasze jedno po drugim zlatywały jak i kartki z kalendarza. On słuchał i obserwował, nawet nie raz wydał okrzyk – no niech pan tnie bo bierze, śmieszne i zabawne to było, ale miłe.

Jezioro, staw, kanał czy rzeka a może morze. Czyli nasze wybory. Tak to my decydujemy co i gdzie chcemy łowić i spędzać wolny czas. Można też wszystkiego po trochu.
Co polubimy? A może jak ja, pokochamy. Polska jest pięknym krajem, nie tylko dlatego, że nasz kraj, ale piękno jest wszędzie i w przyrodzie i w nas. Wody nasze to cudownie położone jeziora, piękne rzeki, zbiorniki zaporowe, kanały i niech nikt nie mówi, że nie ma w nich ryby, ryba jest tylko gospodarka tymi zasobami daje i ma wiele do życzenia. Powiem więcej, my też przyczyniamy się do tego stanu istniejącego. A jaki jest widzimy. Odczuwamy to prawie na każdym kroku.
Dzisiaj dotrzeć do wody jest bardzo łatwo, posiadamy środki mechaniczne, które dotrą wszędzie, do każdego zakątka naszej krainy i to jest nie tylko wygodne ale przede wszystkim problem. Duży problem. Liczba naszych członków, kolegów zwiększyła się do paru milionów. Czy jednak to są Ci, o których można powiedzieć hobbyści, uważam, że nie, często poczynią tyle strat przez te dwa dni wolne od pracy, że strach oglądać ich efekty. To nie wędkarze a przede wszystkim nie ludzie. A co pozostawiają po sobie na łowisku to już nie mówię. Tam gdzie przebywał niedzielny tam nie ma co szukać przez kilka ładnych dni. Butelki, talerzyki plastikowe, woreczki, ha, całe wory śmieci, a co w wodzie , jaką zanętę wrzucili, że nie ma w ogóle ryby tego to już nie wiem, to jest tyko ich tajemnicą.
My to naprawiamy, MY, hobbyści. Prawdziwi członkowie tej wielkiej wspólnoty jaką jest nasz planeta z tymi urokliwymi miejscami.
Nie wolno tak czynić, tu zwracam się do młodych chętnych tej sztuki, ale i nie tylko do nich bo do innych też, do wszystkich i nie koniecznie wędkarzy by pamiętali, że my na tej planecie jesteśmy tylko przejazdem, gośćmi jesteśmy tu tylko chwilę, planeta ta udziela nam tylko gościnności więc szanujmy naszego gospodarza i dziękujemy mu za to co nam oferuje. Niszcząc nasze otoczenie a jej własność okazujemy brak szacunku dla gospodarza. Niszcząc środowisko niszczymy samych siebie.
Dziwiło mnie, że taki młody a jeszcze nie ma mnie dosyć. Pewno nie jeden powiedziałby , ale stary nawija, czy coś w tym stylu, on nie słuchał. Będą z niego ludzie.


Co roku z tego łańcucha życia odpada kilka ogniw, więc uważajmy oby nie odpadło to, które jest naszym odpowiednikiem, odpowiednikiem czynnika ludzkiego.
.Proszę popatrzeć,- śmiało, czy to jest nasz znak szacunku?

Zdjęcie Pana Małeckiego jest tak wymowne, że nie powstrzymałem się od publikacji.

Proszę popatrzeć czy to jest widok, który pragniemy oglądać. ? Nie, ale jest to widok naszej bezmyślnej, wręcz głupiej działalności. Jak pisałem powyżej podłość.

Czy takie sąsiedztwo nam odpowiada ?
Czy w takim środowisku chcemy żyć?
Andrzejowi pokazałem dwie miejscówki na których było nie lepiej jak na tych zdjęciach. Zbieraliśmy do worka te resztki po bałaganiarzu.
-Widzisz tu siedzieli Ci o których pytałeś.
-Ale śmieciarze!.
-Nie tylko, nie tylko mój młody przyjacielu.

-O widzisz to jest stanowisko karpiarza, połów z gruntu – przystanęliśmy na chwile
- jak widzisz i czysto w koło wszystko wyzbierane nawet odpadka z papierosa nie widać
Stanowisko karciarza.

-No tak czysto, juz wieczór ale widać – powiedział
Ja również jak przychodzę nad wodę to wyzbieram zawsze wszystko, milej posiedzieć a na wysypisku śmieci to niech siedzą, no wiesz kto.
-Wiem już teraz wiem – powiedział.- i dodał a co teraz
_ Teraz to już na dziś wszystko
-Już
- Tak już,
-No bo Pana można słuchać bez końca
-Co gaduła ze mnie?
-Nie ale ciekawie Pan opowiada, i nawet nie wiem kiedy zrobiło się ciemno.
- No widzisz to leć
- Dobranoc


Teraz do rzeczy.

Nie jest sztuką powiedzieć tu masz kij i poławiaj na spławik. Trzeba dokonać wyboru. Kto to ma zrobić. Oczywiście on sam. Jak ?
Trzeba mu pokazać inne techniki a zabiorę go na wycieczkę po innych zbiornikach wodnych a nóż odkryje, że chce uczyć się muchy. A potem, przy następnym kolejnym spotkaniu zapytam DEFINITYWNIE, - jaka metoda ?.

Może i ciekawie ale jeszcze wiele przed nami np. –wybierzemy się jutro na wycieczkę.
Rano pytam - pasuje Ci mała wycieczka ? –
- Tak tylko gdzie i poco
- Dowiesz się po drodze.
- A to po to tak rano kazał mi Pan przyjść
- Nie nie kazałem a prosiłem siadaj z tyłu to się zdrzemniesz bo widzę że jeszcze spisz, I zapnij pasy.

Następnego dnia objechałem z nim kilka zbiorników i rzek. Poświęciłem na to cały znowu dzień. Oglądał zmagania kilkunastu wędkarzy, i jednych brodzących z mucha i spinningistów jednak uwagę przykuł jeden Pan który bardzo ładnie dawał sobie rady ze spławikiem na rzece Skawie. Widziałem ta iskrę w jego oku. Także jego pytania były nie bez sensu jednak ten kolego z nad rzeki nie za chętnie odpowiadał na zadane pytania by w końcu powiedzieć bardzo szorstko.
- Zabieraj Pan stąd swojego syna na spacer niech nie truje.
Nie grzecznie postąpił, jednak jego prawo.
Andrzejek był zdruzgotany, i jakby czytając w jego myślach odgadłem to co i mnie samemu przyszło by do głowy bo po chwili powiedział
-I tak będę lepszy od niego, jeszcze mu pokażę.
To mnie cieszyło i tak na prawdę już nie musiałem pytać spławik czy inna metoda, ale zapytałem, więc zapytałem, ale w pytaniu była odpowiedź Andrzejka – spławik zapytałem?
-Tak spławik.!


Trochę o spławiku tak ogólnie.

Obojętnie gzie łowimy to, czy to na kanale czy na rzece lub też na zbiorniku jesteśmy pewni, że co jak co ale na spławik musimy mieć brani. Nic bardziej błędnego, nie zawsze ryba ma ochotę na pobranie przynęty a jeżeli już zasygnalizuje nam branie to tez nie zawsze , jak się mówi potocznie, wisi. Oczekujemy wić na drgnięcie spławia, schowanie się go pod woda czy w przypadku brania Leszczowego wystawienia go czyli wyłożenia. To jednak jak wszystko w wędkarstwie nie całkiem prawda bo i płoć czy ukleja tez pięknie wykłada nam spławik.
Wędkarz który łowi od czasu do czasu, niedzielny ma z tym jeszcze większe problemy bo trafić na brania to trzeba być szczęściarzem.
Bardzo ważną role ma do spełnienia zestaw jako całość a szczególnie wyważenie spławika, to już wyższa szkoła jazdy.
Powiem krótko Anglicy to są specjaliści w tej dziedzinie i basta. Koniec kropka. Opracowali to wręcz matematycznie.
Nie mniejszą rolę odgrywa zanęta. Powiem tu, że też bardzo ważna.
W drugiej części poświęcę więcej temu tematowi.




Postanowił to jego, koniec. Postanowił że tak, to wtedy jeszcze jedno pytanie nie mniej ważne, a musimy je zadać sobie ostateczne,, a pytanie brzmi, czy jestem zdecydowany by zostać wędkarzem ?. Dziwne ? Nie?
Andrzejku i proszę szanownych kolegów, nic w tym dziwnego, to na prawdę poważna decyzja, to nie ma być uniesienie chwili, a bo kolega łowi to i ja też, oczywiście można i tak, ale czy robimy to z prawdziwym przekonaniem. Czy na prawdę chcemy tego. ? Czy jest to tylko ta chwila by uciec na jakiś czas od swoich spraw. Jest to decyzja nasza samodzielna jednak nie we wszystkich wypadkach, bo jest, na całe życie. Moja znajoma na pytanie – czym dla niej jest wędkarstwo mówi krótko… życiem! I tak proszę to traktować poważnie, bo to hobby potrzebuje przekonanych, zdecydowanych z poświęceniem czasu i pieniędzy. Jest to hobby czasochłonne i kosztowne. Przestrzegam przeto przed wskakiwaniem do zimnej wody.
Jednak aby nie było tak oficjalnie i patetycznie kilka ciepłych słów .
Obcowanie z przyroda i bycie razem z nią to cudowne uczucie. Malownicze okolice, poranne mgły , zapach powietrza wschody słońca, jak i jego zachody, rosa na listkach, trele ptaków i wiele innych stworzonych przez naturę cudów można nie tylko oglądać ale brać czynny udział w trwaniu tej pięknej krainy wód, lasów, łąk czy gór.. Spotykamy po drodze na stanowisko Takie oto cuda czasu ,słońca i przyrody. T To powyżej jest Twoje i Wasze gwarantuję, jednak trzeba, jak pisałem powyżej być przygotowanym na przyjęcie tego daru natury. Ten dar to też my, oczywiście, że my i odgrywamy w tym spektaklu nie współmierna rolę, raz dobrze raz źle ale odgrywamy. Czy nam się to podoba czy nie.
Co znaczy przygotowanym, to nic takiego wielkiego, wystarczy szacunek. Jeżeli zwrócimy się z szacunkiem do natury odpłaci nam to po stokroć.

-czy rozumiesz
-tak rozumiem – ale Pan to ma gadkę, diabła by Pan kupił
-A żebyś wiedział, i z diabłem bym się skumał oby tylko nie zniszczyć tego co przez miliardy lat tworzył Bóg, czyli sama natura, bo to sama natura jest tym nie pojętym Bogiem Stworzycielem.



Proszę bardzo czy się mylę, nie piękny wschód.

Uważam więc, że decyzja zapadła,- chcemy być wędkarzem, co Andrzejku !?
Odpowiedź była jednoznaczna, TAK!

No to teraz pomówię z moim młodym kolegą o tym jak zacząć


Początki

-No to ja lecę
A Ty gdzie ?
-No do sklepu mam trzy stówki to kupię wędkę haczyki i żyłkę.
-No to mnie rozbawiłeś.
-Czemu?
-No nie tak szybko młody człowieku, Nie rzucamy się do pierwszego lepszego sklepu, czy co gorsza na targ i zaczynamy kupować sprzęt. To bardzo poważny błąd. Nie tędy droga drogi kolego.
-Pytasz a co zrobić?
Popatrzyłem na niego z troskliwością i dodałem.
-Przecież nie wiesz nawet co kupić.
Powiem tak, Trzeba cierpliwości i raz jeszcze cierpliwości. Musisz się określić jaka metoda Ci się nie tylko spodoba, czy interesowała (mam na myśli bata lub też połowy na odległość.
Ja wiem że wtedy tam nad woda spodobała mu się praca tą odległościową.) ale i na jaką Cię stać, tak, tak i mentalnie i finansowo. Bo może się okazać, ze kupisz jaki okropny teleskop i co było by jeszcze gorsze gdybyś został wędkarzem z tej trzeciej grupy. Tego nie życzę nikomu a Tobie szczególnie, jednak przestrzegam przed popadnięciem w takie towarzystwo wiec kij musi Ci leżeć w ręce, bo ich nauki i upodobnianie się do nich nawet kijem to pierwszy krok w ich stronę. Nie bogato ale pewien styl trzeba zachować.
-Polecam kijek średniej klasy nie drogi. I wygodniej i taniej a do innych metod dojdziesz mój drogi młody przyjacielu już sam pod wpływem dalszych zauroczeń.
-Mówi Pan ?
-Tak mówię.
-No to ok.
Są tez tacy, którzy hołdują zasadzie złów i puść!? Czy im wierzyć, no trzeba, bo nie można wszystkich podejrzewać o niecne zamiary jednak ja zawsze trzymam pewien dystans do takich oświadczeń bo znam życie.

Ja sam……………
………….co prawda tak na serio nie zawsze rybki wypuszczam, ale na ogół wypuszczam, a u mnie ogół to 98% czyli wychodzi ,że prawie wszystko. Ja ryb nie jem, żona czasami, są jednak tacy którzy dopuszczają się i złowione limity sprzedają. To nie tylko skandal ale karalne.( czy można mieć wytłumaczenie, że nie ma pracy? )

No ale do sprawy i pracy bo młody się niecierpliwi.

Wiem, wiem, tak po prawdzie zawsze i wszyscy zaczynają od spławika i my jak pisałem od tego zaczniemy tylko dodam, że to są początki, jednak ja uważam, że jest to myślenie mylne, wypacza nasze zamierzenia i nie daj sobie wmówić, że należy zaczynać od spławika, bo może spinning czy nawet mucha jest w Twoim zainteresowaniu, ale Ty jeszcze o tym nie wiesz więc musisz się przekonać. Sprawdziliśmy to i wyszło na spławik. Jednak hola, hola, życie weryfikuje nie jedna pomyłkę.
- Mam tylko jeszcze jedna prośbę, jest czwartek spotykamy się w poniedziałek a Ty
po prostu, pochodź trochę wśród wędkarzy nad stawem, przy mnie też to wtedy rozmawiaj z nimi, ciągnąłem - niech poradzą, podpowiedzą ale nie z jedną osobą ale z kilkoma, zapoznaj się z kimś kto wyda Ci się najbardziej rozsądnym to nie muszę być ja bo też wszystkiego nie wiem, zaproponuj mu wspólny wyjazd, poznaj go, jego techniki a potem poproś o doradztwo w wyborze sprzętu na pewno się zgodzi jeżeli będzie prawdziwym wędkarzem, mówię a wiem co mówię, bo ja bym tak uczynił, czyli pomógł., wiele można się nauczyć, tylko nie zadawaj za dużo pytań no bo wiesz co nas spotkało.
-A potem do sklepu-
-Tak do sklepu?
-W poniedziałek- jeszcze nie dziś,-
-A - ale przy okazji pokażę Ci kołowrotek do Matcha, mały jak widzisz nie jest za nowy ale powiem Ci że sprzętem się ryb nie łowi mój znajomy zawsze mawiał ,- ryby są zawsze tylko wędkarze do d……i ten kręciołek swoje, czyli robotę wykonuje pięknie.-
-Taki mały ?
-Taki mały !
A widzisz ten kijek ? Tego Jaxonka, wspaniały co ? rozkładając pokazywałem mu kijek 4,20 o pięknej akcji szczytowej, jednak przy większej holowanej rybce cudownie układa się w parabole. Moje Mikado też, a nawet bardziej.

Trzymał w ręce i co tam sobie myślał ale to już jego sprawa.
-No to do poniedziałku ?
-Do poniedziałku
-Do widzenia.
- Ale taki sobie kupię.

Kiedy przyszedł w poniedziałek był inny. Widziałem ze coś mi chce powiedzieć, jednak nie pytałem, będzie chciał zapyta. Na Tyle go już znam. Przegryzie to co mu leży na wątrobie i zapyta.
-No i co opowiadaj
- A co tam jakoś bez Pana to nie to samo
-Za bardzo chcesz przyjacielu
-Chodźmy do sklepu.
-No jak chcesz to idziemy do sklepu..


Nie do byle jakiego ale do sklepu gdzie można otrzymać dobry sprzęt i porady, więc do sklepu wędkarza bo takie są, wędkarstwo to też sklepy, które prowadzone są przez doświadczonych wędkarzy. Ale i takich których interesuje tylko kasa.

Idąc opowiadam o różnych sprawach, oczywiście związanych z wędkarstwem, może nie po kolei ale mówię.
-Pamiętaj postaraj się dobierać bardzo starannie sprzęt.Mówiłem że pomogę to pomogę, tylko widziałeś już tyle że możesz sam to załatwić, a ja się poprzyglądam. A jest dzisiaj w czym wybierać. Firmy specjalizujące się w produkcji sprzętu wędkarskiego prześcigają się w modelach jak i samej technologii, jednak powiem otwarcie, że czasami jest to wszystko robione bardziej dla reklamy jak dla nas, więc nie trzeba się dać zwieść chwytom reklamowym a raczej kupować te sprawdzone już przez innych. Starannie to co to znaczy. A znaczy by dobrze obejrzeć wszystko, np. przelotki, złącza czy nie ma luzów a nawet pęknięć i to samo przy kupnie kołowrotka, starannie oglądać towar bo zdarzają się sprzedawcy nie uczciwi. Tak są tacy. Patrzą tylko na zysk, to smutne ale jak w życiu, prawdziwe. Uczulam na to wszystkich, to tez zadanie każdego z nas, którzy maja do czynienia z początkującymi.

Jaki sprzęt

Zawsze kupujemy w kolejności,- kij
Kołowrotek
żyłkę
i dalej reszta akcesoriów potrzebnych do tej przygody a więc - spławiki, śruciny, haczyki podpórki siatkę, krzesełko i tak dalej a ile tego potrzeba na pewno nie tylko pomoże Ci kolega czy znajomy ale i same potrzeby kiedy zauważysz ich brak podczas połowu.

Kiedy wszedł do sklepu, a umyślnie zawiozłem go do sklepu gdzie klient zawsze jest na pierwszym miejscu. Oszczędzić grubiaństwa i wszechwiedzących magików to tez dobry początek.
Zaraz w drzwiach usłyszał
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc
- A dzień dobry porozglądam się trochę.
- Proszę bardzo , odpowiedział ekspedient.
Popatrzył na mnie, ja tylko mrugnąłem okiem. Podszedł prosto na stojaki z kijami. Był w szoku
- O matko ile tego, co wybrać ?
- Szukaj swoje 4,20 cia
I tak przeleciało jak migniecie okiem 2 godz. Kupił wszystko, wszystko jak na pierwszy raz. Coś mu dołożyłem ze swoich zasobów.
Jechał za nami jego rodzic, poznałem go po wyjściu ze sklepu, miły człowiek i ma zasadę jak nie dotknie nie uwierzy. Jak ja. Bał się o syna i pieniądze, a może oszust. To już wyjaśnione, ani pieniądze ani oszust, człowiek.

Koniec części pierwszej ;)
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
Arek 


Pomógł: 31 razy
Wiek: 23
Posty: 460
Otrzymał 1 piw(a)
Skąd: Gorlice


Wysłany: Nie Lut 07, 2010 22:56   

raba, z przyjemnością przeczytałem całość :) Bardzo wciągające, zachęcające i ciekawe. Oby więcej takich rzeczy na forum. No i poglądy co do przyrody :okok: To jest ważne, mnie szanowania przyrody nauczył tata. Sam kocha przyrodę, ptaki itd. Zbiera grzyby i cieszy się śpiewem ptaków, czy też porannym wschodem słońca. Pokazał mi prawdziwą przyrodę przez te kilka lat mojego życia i wiem, że przyroda jest piękna. W ogóle nasz kraj, Polska jest piękna. Niestety tylko człowiek ją niszczy i zaśmieca. Akurat sama przyroda jest BARDZO związana z naszym hobby, jakim jest wędkarstwo. Gorąco pozdrawiam wszystkich zapaleńców :)
_________________
Kushiro Lancer Jig 2,7m/4-16g
Shimano Catana 2500 FA
Postaw piwo autorowi tego posta
 
lokis91 

Wiek: 40
Posty: 84
Skąd: Z śmietnika


Wysłany: Pon Lut 08, 2010 00:49   

Witam!!
Wspaniały tekst aż chciał bym czytać dalej,czekam na drugą część.
Kiedyś sam zaczynałem podobnie zabawę z wędkarstwem ,najpierw spacery nad wodę następnie jakieś znajomości z wędkarzami a potem wędkowanie to oni uczyli mnie łowić i za to jestem im bardzo wdzięczny, do dziś jeździmy razem na ryby , spotykamy się nad wodą ,a nawet przyjaźnimy się na co dzień.
Gdyby nie wędkarstwo nie wiem co bym robi, może pił piwa z kumplami i gadał o pierdołach tego nie wiem ale wiem jedno że wędkarstwo to jedna z rzeczy które kocham w życiu.

Naprawdę tekst rewelacja wciągnął mnie jak jakaś książka czekam na drugą część :okok:
_________________
Jestem ciulem.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
SzczupakCzarny 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 21
Posty: 91
Skąd: Zabrze


Wysłany: Pon Lut 08, 2010 18:44   

Właśnie o wędkowaniu, a raczej co to jest wędkowanie myślałem tak jak to powyżej opisałeś. Chodząc po jeziorach myślałem, że niestety tylko ja tak myślę... Widzę wędkarza który wygląda na porządnego gościa, chcę podejść coś pogadać, a on smara w jakąś chusteczkę i do wody wrzuca... Pije sok i w trzcinę kładzie karton... Takim to nawet "cześć" bym nie powiedział.

Musimy dbać o nasze hobby jak i jego "otoczenie", jak wyżej napisane to wszystko, co nas otacza można określić "życiem". Niestety ręka ludzka często to niszczy...Oby było więcej takich jak my i mały Andrzejek...

Tekst rewelacja, wszystko przedstawione w wprost genialny sposób, gratulację za sposób nauczania i wiedzę przekazaną twojemu uczniowi... Wielki szacun. Czekam na kolejną część :okok:

Pozdrawiam, SzczupakCzarny
_________________
Konger Tiger Cross Maxx 2.4 m 7-25g + Spro Passion 730 FD
Jaxon Inspira Match 3.9m 5-20g + Shimano Exage 3000 MRA
Mikado Fishfinder 3.97m 110g + Okuma Centurion CBF 40
Jaxon Charisma Carp 3.6m 3lb + Dragon Maxima FR1040i

http://www.silneo.pl/
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
raba
[Usunięty]



Wysłany: Wto Lut 09, 2010 13:14   

Dalszy ciąg.
Jak Andrzejek zaczynał.
Zastanawiałem się jak zacząć. Tyle ksiąg i mądrych słów napisano już na temat wędkarstwa, wydaje się więc, iż już nic nowego nie można napisać. Zgoda może i nie można,- jednak można inaczej, nie jak instrukcję ale inaczej, bardziej dostępnie. Jak?
No tak……..
……………. pisane rozmową nad brzegiem


Zadzwonił do mnie za dwa dni. Wieczorem. Mówiąc prawdę, czekałem na ten telefon. Znając jego, a już trochę znam, to byłem pewny, że do piątku nie wytrzyma. No Andrzejek.
-Słucham
- A dobry wieczór Panu, ma Pan chwilkę – ciągnął jednym zdaniem i szybko
- No jakże by inaczej, dla Ciebie zawsze, - odpowiedziałem
- Bo widzi Pan ja nie mam podbieraka i……….
- I tu mu przerwałem, on wiedział ale jego zapalny charakter nie pozwolił mu czekac do piątku, musiał się upewnić.
- Andrzejku, mówiłem, że dam, i nie tylko podbierak,
- No właśnie, kiedy mogę przyjechać, mogę jutro
Zostałem bez słowa. Nie tylko zapalny ale wręcz wybuchowy. Takim był, już i na wczoraj. Nie dziwie mu się, pragnął iść nad wodę i połowić. Rozmawiałem z jego ojcem i na wtorek byłem umówiony z nim w kole by go zapisać.
- Dobrze przyjedź jutro rano to uzupełnimy Twoje braki, a po południu pojedziemy do koła.
- Dobra jutro jestem rano jak zawsze, przyjadę.
- Hola hola, nie spieszy się, przyjedź na dziewiątą.
- No to spadówa do jutra, dobranoc
- Dobranoc
Matko kochana co za język Zastanawiałem się czy aby nie za szybko to wszystko poszło. Czy nie popełniłem jakiegoś błędu. Nie, nie chodzi o jutrzejszy dzień, czy jego słowa, ale tak całościowo, ogólnie przemyślam sprawę by dobrze poprowadzić tego młodego człowieka. W nieznane. Dla niego jeszcze nieznane. A dla mnie. Czy ja, my, znamy odpowiedź na każde zadane pytanie. Czy można do końca poznać tajniki przyrody ? Wiem, nie można, ale przybliżyć zawsze. Tylko jak bardzo przybliżyć, czy czasami nie lepiej mieć dystans do pewnych nie zbadanych spraw. Pozostawić je samym sobie, na nie zrujnowany ludzkimi pomysłami teren, bo te na ogół przyrodzie nie służą. To tak silny organizm, że obroni się sam. Jego cykl jest naznaczony czasem, a czas to nie tylko siła, ale twórcza siła.
Pytania pytania i wątpliwości. Też życie. Jeżeli nie dotkniesz, nie poczujesz, jeżeli nie zamoczysz nie będziesz wiedział, jeżeli nie spartolisz, nie nauczysz prawdy. To nie usprawiedliwienie. To prawda. Prawda człowieka, który dotknął, zamoczył, spartolił. Tego nauczę Andrzejka, by zepsuł, potem dotknął i naprawił. Bo warto opowiedzieć o sobie wszystko, a wszystko to znaczy całą prawdę.
Dokładnie rano przyjechałem na ranczo, tak nazywam swoje siedlisko wiosenno, letnie i jesienne, tam czuje się najlepiej. Mam tam wszystko co potrzebuje taki człowiek jak ja, a przede wszystkim spokój. Podjeżdżam a plecami oparty o płot siedzi Andrzejek, no masz sobie, ten to daje czadu, a skąd wiedział, że tu, ja nie mówiłem mu, że mam domek i, że tu. Osłupiałem. Od której już tu siedzi, myślę sobie, no nie do wiary. Od kogo wie. Już jest. Wysiadłem z samochodu a on.
- Dzień dobry, już jestem
- Widzę przyjacielu, widzę.- jak tu trafiłeś, pytałeś ?
- Tak, zapytałem takiego gościa i mi powiedział, że to tu i czekam.
- Pomóc coś rozpakować – zapytał bo widzi, że otwieram bagażnik
- Tak weź te torby jak możesz.
Ja otwierałem po kolei wszystkie drzwi i pokazywałem mu co gdzie i jak.
- No ale zarąbiecie, to tu Pan sobie mieszka, aha, no no no.
Kiedy otworzyłem garaż, na moment go zatkało, wszedł i patrzył, oglądał, dotykał, i tylko powtarzał, a niech cie, a niech cie
- Co Ty tak jakbyś nie wiadomo co zobaczył.
- Bo się zastanawiam dlaczego my do sklepu pojechali a nie zaraz tu.
- To nie na sprzedaż, i powoli, od razu Krakowa nie zbudowali, wiesz ile to lat ?
Wziąłem do reki podbierak i zacząłem mu pokazywać jak się otwiera, a przy okazji opisałem jak podbierać, bo pamiętam jak mój przyjaciel, Bogdan operował podbierakiem, za każdym razem kiedy poprosiłem go by podebrał to zawsze ryba poszła z powrotem w swoje środowisko, no i dobrze, ale czy dobrze, ? Zrobił to tylko trzy razy, i więcej nie. Aby zaoszczędzić mu w przyszłości takich wrażeń, lepiej nauczyć od razu, a przekaże mu to tak jak pisałem na początku, inaczej, to samo ale inaczej. Chaos mnie nie interesuje. Wiem, tez, że nie jeden zrobił by to lepiej, ale ja zrobię po swojemu. Bo gdybym odesłał go do pewnego forum, żałowałbym całe życie, że potraktowałem go nie należnie. Tam mógłby nauczyć się od nie wielu wiele ale od sporej grupy nic. Tego chcę mu zaoszczędzić.


- Widzisz podbierak to nie sitko do makaronu, - słuchał i patrzył –podebrać rybę, zaznaczam, rybę, nie rybkę, to umiejętność, nie sztuka ale umiejętność. Trzeba wiedzieć jak. Jeżeli Ciebie ktoś poprosi o taką czynność, to nie zapomnij tego co dziś Ci powiem. Zawsze podchodzisz stanowczo ale uważnie, bo czasami można nieźle się wykąpać, obserwuj równie uważnie jak jest holowana ryba, zamocz podbierak by był mokry, kucnij by się nie przestraszyła i pozostaw go bez ruchu leżącego na dnie, ten ktoś tak podprowadzi, że tobie tylko pozostanie podebrać, rozumiesz, podebrać, czyli podnieść do góry i zaciągnąć ku sobie. Ryba nie wyskoczy. Bo jeżeli byś ruszał podbierakiem za ryba, to jest możliwe, że uderzysz nim po żyłce i ryba zejdzie z haczykiem do wody.
- Zrozumiano, widziałeś, -powiedziałem stanowczo z lekkim uśmieszkiem - potrenujemy jeszcze nad wodą. na mniejszych, ok. ?
- Tak jest kapitanie.
Rozbrajający młodzieniec. Pociecha i magik. Szelma. Ale grzeczna szelma.
- Co jeszcze nam brakuje ? pytam
-Mnie, Pan ma wszystko sklep można otworzyć – i znowu swoje – o kurcze a to co ale ładna, co to jest za wędka?
Patrzę a on trzyma w dłoni bata, Taki tam sobie Mikado z serii 777 7m. Chodź przed garaż usiądziemy. Zapalę sobie a przy okazji opowiem o tym kijaszku, dobra ? Zapytałem
- No pewnie że dobra gadaj Pan. – miły co ?
Usiadłem zapaliłem sobie i mówię. Widzisz wybrałeś sobie kij do połowu odległościowego, to Twój wybór i go szanuje, jednak tak na prawdę powinieneś zacząć od takiego kijka. Bacika, powiedzmy 6 cio metrowego. Bo tak prościej i kij prosty.
Tak prosty, jak wielu mówi, ale wierz mi tak nie jest na pewno prosty z tym się zgadzam, jednak nie prostacki a to już wielka różnica. Bacik wiele błędów wybacza, bo prosty, ale nie prostacki więc operowanie nim trzeba opanować do perfekcji. Wtedy zrozumiesz, że Ci co myślą inaczej są w błędzie. Operując takim kijem odczujesz wielu pozytywnych reakcji. Będziesz odczuwał satysfakcję z połowu, nauczy Cię finezji, i dokładności. nauczy radości w połowach. Jednak wracamy do domu do kija odległościowego, nie martw się pokażę Ci że jest to kijek kompletny, nie tam jakieś coś, ale kijek z klasą, tak z klasa, nim można tez łowić pięknie, nim dostaniesz się wszędzie, dopasujesz do każdego akwenu i na tych akwenach do wybranego łowiska. Łowiska. Ta wędka to pewien top, który się nie kończy. Kij marzenie.
- Ale się zagalopowałem
Niech Pan mówi dalej.
- No dobra co tam jeszcze Ci potrzeba, - wstałem i podałem mu procę.
- OOOOO proca, to też potrzebne ?



- A jak myślisz, potrzebne potrzebne, zobaczysz a jak podasz zanętę na łowisko, tylko proca, no pewnie bliżej rzucisz kule ręką, ale dalej, co poprosisz wronę.
Wybuchnął śmiechem, śmiał się i z procy celował w górę, by przeniosła.
Widzisz, jeżeli już znajdziesz łowisko, i urządzisz sobie tam zasiadkę, wtedy musisz ściągnąć na nie rybę.
- A jak to zrobić ?
- Słuchaj i na razie nie przeszkadzaj
Najpierw musisz poszukać to właściwe miejsce, przegruntować, czyli ustalić jakie jest dno, gdzie można rozłożyć zanętę. Potem w głowie robisz rozeznanie, namiar by zawsze trafić przy wyrzucie w to samo miejsce. Patrzysz na drugi brzeg, i orientacyjnie określasz, pewien punkt, może to być najwyższe drzewo, dach domu, komin, masz do wyboru, jednak pamiętaj o tym, że ten punkt musi być na wprost w linii, to ważne. Ty, łowisko, i np. komin. Jeżeli już to zrobiłeś to należy zanęcić by przywołać rybę Zanęcamy zawsze kilkoma kulami ręcznie, wielkości pomarańczy ,nie za dużo, trzy cztery kule wystarczą. jeżeli jest blisko. Proca kiedy jest daleko, ale do procy robisz mniejsze kule, takie jak piłka do golfa, ale i więcej, Starasz się celnie nastrzelać by nie rozproszyć na zbyt wielką średnice łowiska. Mówię Ci o tym bo przywołać rybę i zatrzymać ja na łowisku to nie lada sztuka. Można czasami, co nie raz się zdarza niektórym spartolić sprawę i potem wyzywają, że nie ma ryby. O tym wszystkim opowiem i pokaże Ci nad woda w sobotę dobrze ?

- Ja chciałbym już
- Wiem, ale na wszystko przyjdzie czas.
- Tu masz jeszcze krzesełko, podpórki, i takie tam drobnostki, reszta nad woda..
- No ładne mi drobniochy,
- No no, już pakuj pakuj do samochodu, jedziemy do koła. – patrzyłem na niego i zastanawiałem się nad jednym, jak taki ktoś może w nasze życie wnieść trochę innego życia lepszego. Nigdy nie myślałem o tym, że my stajemy się lepsi przy takich okazjach, bo proszę mi wieżyc to była okazja, okazja pokazania młodemu człowiekowi, że nie tylko kaptur, blok, marycha i koledzy są ważni, są ważniejsze rzeczy, Są. Dla mnie ważny był on dla niego ważne było wędkarstwo, odkrył to jak dziecko od nowa, a może te kolorowe zabawki przyciągnęły go do mnie, a może tak miało być. Ważne jest ważnym, co by to nie było, Andrzejek jest ważnym dla mnie, a to, że po drodze nauczy się innej ważności, to nie moja zasługa. Bo to jego wybór. Wybór młodego człowieka. Ja mogę mu tylko wskazać drogę, czy będzie szedł prawym poboczem czy lewym to już musi sam wybrać.
A wybrał to..

Piękny wybór.

I dalej i po kolei i dalej powolutku aż do skutku.. CDN.
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
lokis91 

Wiek: 40
Posty: 84
Skąd: Z śmietnika


Wysłany: Wto Lut 09, 2010 13:47   

Jak zawsze świetnie napisane, czekam na resztę :)
_________________
Jestem ciulem.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
patryk23021996 
Wszystkiego po trochę


Pomógł: 1 raz
Wiek: 21
Posty: 100
Skąd: Gorlice


Wysłany: Wto Lut 09, 2010 15:25   

raba, SUPER napisane, przeczytałem całość naprawdę polecam :okok: :okok: :okok: :) :)
_________________
C&R C&R C&R
C&R C&R C&R
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Bartek14 
WĘDKARSTWO to moja pasja.

Pomógł: 8 razy
Wiek: 106
Posty: 113
Skąd: znad wody


Wysłany: Wto Lut 09, 2010 21:01   

raba, naprawdę świetny artykuł, czekam na ciąg dalszy :radocha:
_________________
Pozdrawiam.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
raba
[Usunięty]



Wysłany: Śro Lut 10, 2010 20:45   

Dalszy ciąg.
Jak Andrzejek zaczynał.

Zastanawiałem się jak zacząć. Tyle ksiąg i mądrych słów napisano już na temat wędkarstwa, wydaje się więc, iż już nic nowego nie można napisać. Zgoda może i nie można,- jednak można inaczej, nie jak instrukcję ale inaczej, bardziej dostępnie. Jak?
No tak……..
……………. pisane rozmową nad brzegiem

Po wizycie w kole wyszedł bardzo zadowolony.
- Nawet nie było tak źle, no nie ?
- Tak, a widzisz bałeś się, że nie dostaniesz karty.
- Tak ale to wszystko Pana zasługa bo jak bym nie cykał do tych kartek co mi Pan dał to obciach na całego.
- Po to Ci to dałem byś się nauczył i rozmiarów i regulaminu no i i tu mi przerwał
- Wiem przeleciałem to ze dwa razy i jest – machnął mi karta pod nosem – jest widzi Pan.
- Widzę
Co powiedzieć na jego zachowanie i te słówka. Zostajesz bez słowa..
- Masz wakacje więc przyjedź w czwartek to poćwiczymy trochę rzuty, podjadę po Ciebie.
- Dobrze, lece na autobus, na razie , hej,
- Do widzenia.
- Niech Pan zapamięta, Dąbrowskiego 16 – cie.

Andrzejek jest teraz kluczową postacią w moim ja. Kiedy rozmawiałem z jego rodzicem, powiedział mi, że nie jest taki zły jak to inni. Kogo miał na myśli wiem, nie musiałem pytać.
Rozwija się prawidłowo. Standardowy. Czysty i zadbany. To dlaczego ja miałbym mieć jakieś obiekcje, a ten jego język, wysławianie się to raczej top a nie faktyczne skrzywienie. Znam to, a skąd, no nie raz idę do żony, która pracuje w szkole, jest nauczycielem, tam dopiero słyszy się słówka. Popracuje nad nim bo warto. Jestem nie tylko cierpliwy ale potrafię rozpoznać tą lepsza stronę człowieka. A jedno już wiem, jest człowiekiem czynu bo jak na razie bardzo dzielnie zmierza do celu. Ma taki w sobie oryginalny sposób na obowiązek. Wzbogaca swoja przyszłość. Rozwój tak młodego człowieka jest w fazie ciągłej, co oznacza, że do uformowania charakteru jeszcze daleko. Można powiedzieć tak pewna, , a raczej pewien dział się u niego rozpoczął. Jeszcze ma tam w głowie różne funkcje na życie ale to się zmienia w czasie. Te relacje ze życiem są co prawda widoczne ale jeszcze nie ukształtowane, więc to kształtowanie zaczyna wyborem i dzieli je na pewne kryteria, sytuacje aktywność i w ten sposób organizuje sobie to narwane młode życie. Jest w tym sens, ale trzeba mu pomóc. Widoczne to jest kiedy mówi ja też chce. No cóż spróbuję. Szczególnie dlatego że ja zauważam ten jego sens, czyli zapał..

Czwartek zaczynał się pięknie. Jak zawsze wstałem wcześnie rano
Podjechałem pod dom Andrzejka a on już wchodzi do samochodu. Powiedzcie czy nie zdyscyplinowany. I jak nie mieć zaufania do takiej osoby. Dzisiejsze 16 lat to naprawdę bardzo wielki kłopot, Proszę mi Wierzyć. A tu taka niespodzianka. Dyscyplina. Co niektórzy nawet nie znają tego wyrażenia. Ale on !?
- No to pozbieramy trochę sprzętu i nad wodę
- Co łowić ?
_ Nie, uczyć się podstaw wędkarskich, czuli łowienia, pasuje ?
- Aha
Wyczułem pewien zawód w tym aha zniecierpliwienie i zakłopotanie, ale zapewne przyjął mój konspekt i nie dyskutował. Zresztą nie miałby szans. Ja chociaż stary nudziarz to też jestem doskonały tylko do pewnej granicy. Potem odrzucam to co nie dobre. Kiedy doszliśmy do wody, nie mówiłem nic. Idąc brzegiem widziałem jak patrzy na napotykanych wędkarzy.


- O ten ma coś w siatce
- A no ma.
- Daleko jeszcze ?
- A co ciężko Ci nieść te parę rzeczy.
- Nie, nie, - wcale
Przystanęliśmy na miejscu gdzie zawsze łowiłem na spławik, na tak zwanym korzeniu. Kiedyś było to drzewo, ale widocznie jakiś sprytny wędkarz ściął je na ognisko przy nocnej zasiadce i pozostał tylko taboret i korzenie wystające z pod skarpy do wody. Miał fantazję, i tak sobie myślę, że teraz tylko położyć na tym pieńku jego głowę i ciach. Był cień, piekne zielone listki, żona czasami siedziała obok mnie i mówiła jak tylko było wietrznie, - ale pięknie dzwonią te listeczki. – I dzwoniły nam na ukojenie a sobie na swoja śmierć Przykre, ale ilu jeszcze takich wspaniałych jest pomiędzy nami. Strach pomyśleć.



- No dobra, tu siadamy
- Tu
- tak tu
Widzisz bardzo ważne jest, dobór miejsca na zasiadkę, ale jeszcze ważniejsze wybór, znalezienie łowiska. Tu jest nie złe, znam je, łowię tu na korzeniu.
- To co jednak łowimy
- Nie przygotujemy się do tej gierki – powiedziałem z uśmiechem.
- Aha
- A co Ty tak ahasz pod nosem
- Nic nic, tak sobie.
Wspomniałem o wyszukanie łowiska, jednak to mamy za sobą bo wprowadziłem Cię na
swoje,ale nie myśl, że nie nauczę Cie, jak to mówią czytać wodę, nauczę. Wspomniałem też o zasiadce, czyli miejscu gdzie sobie siedzisz i łowisz. Takie miejsce jest święte dla wędkarza, trzeba bardzo starannie wszystko sobie poukładać, by nie było żadnych niespodzianek typu przewrócenie się przez wiaderko z zanętą, wysypanie przynęty, nadepniecie na wędkę po prostu porządek musi być.
- To pewno mi Pan pokarze
- Nie popatrzę jak Ty to zrobisz a potem zastanowimy się co pozmieniać ok. ?
- Siema rozumieć
Patrzyłem na niego ruszał się żwawo, bardzo żwawo, zamiast stworzyć sobie warunki do spokojnej zasiadki to mi zrobił półkę sklepową., poukładał wszystko jak w sklepie.
- No cóż Andrzejku, dobrze ale źle – śmiałem się radośnie.
- Jak to źle ?
- Źle, i koniec to nie stragan na jarmarku, to ma być stanowisko wędkarskie do połowu na spławik, - Poczekaj i patrz. Jesteś prawo ręczny tak ?
- Tak
- Dziękuję, wiem
Patrz i zapamiętaj. Ty możesz sobie potem poprawić jak tylko chcesz, chodzi o to by mieć wszystko pod ręką a by nie przeszkadzało Tobie. Osobiście, a robie to już wiele lat zawsze na samym początku stawiam w odpowiednie miejsce , O widzisz tu, krzesełko. Po lewej stronie przynęty, bo zawsze robaczka czy ziarnko biorę lewą ręką a haczyk trzymam w prawej. Podbierak odkładam na długość reki też po lewej stronie, o tak i tu. Wiadereczko z zanętą trochę przed podbierakiem bliżej wody. Po prawej, o tu przed prawym kolanem wbijam podpórkę i w wodzie, patrz tutaj drugą, siatkę pod trzcina, o tutaj, widzisz za plecami po lewej wszystkie inne rzeczy potrzebne. No i masz jak potrzeba, nic pod nogami a wszystko pod ręką. O tak jak poniżej na rysunku.

- Chciałbyś coś zmienić ?
- Nie.
- Nie mów nie, tylko siadaj i popatrz a może cos Tobie nie pasuje.
- Dobra, sam sobie zrobisz porządek jak już będziesz łowił tylko pamiętaj porządek.
- Rozumiem.
- No teraz nauczę cię jak należy wrzucić przynętę na łowisko, ok. ? Inaczej mówiąc jak robić wyrzut .
- Nom ma się rozumieć.
Och ten jego slang, ale dam mu jeszcze trochę czasu, trochę, potem zatrudnię tłumacza, dopiero się zdziwi jak każę mu mówić do mojego kolegi a ten niby tłumacz. Ze śmiechu pęknie albo ze złości, ale pęknie i zacznie mówić.

I pomału leci ;) do przodu :okok:

[ Dodano: Czw Lut 11, 2010 23:11 ]
Siedział na krzesełku i wpatrywał się w wodę, Wiem co mu po głowie chodziło, ale jeszcze nie czas, Tak na prawdę to powinien być teraz zemną na pięknej łące i tam ćwiczyć wyrzut. Tutaj nad brzegiem łowimy, Jednak znając już jego popęd zrobimy to nad woda.
tak przytrzymaj żyłkę.
To nie takie proste bo jak każdy wędkarz wie to taki wyrzut dzieli się na pewne fazy, a dopiero z tego w połączeniu razem wychodzi nam rzut. Wydawało by się, że to bardzo proste, jednak z swojego doświadczenie ( mały wędkarz, tez byłem ) jak i obserwacji zaczynających przygodę z kijkiem wiem jak to wyglądało, nie raz grzmotnąłem o wodę i nie raz widziałem jak leci wszystko w niebiosa i spada obok osoby wykonuje ten zaszczytny ruch. Czasami śmiechu co nie miara, mój były uczeń Bogdan do dziś nie umie tej czynności wykonać, więc odłożył wędki i pozostał tylko przy baciku. Smutne, ale co ja poradzę. Gamoń to gamoń. Zdarza się. Współczuję mu. Andrzejek jest młodym dynamicznym, więc zobaczymy.
Pod takim kątem.
- No wstawaj i zaczynamy.- To proste, gdzie mam rzucić.
No tak myślałem.
- Posłuchaj, - trochę mnie ruszyło, widział to masz kij i rzuć tam , widzisz tak metr od tych trzcin i z 5 m przed sitowie tak jak pokazuję, na wprost tego komina, widzisz.
- Widzem
- Nie mówi się widzem, no rzucaj
Podałem mu swoją jaxonkę bo i stara i mądra, tyle przeszła to się i jemu nie podda bo i szkoda by miał przy samym wyrzucie złamać blank przy swojej nowej.
Jak nie trzepnie i poleciało, ale z 7 m przed nim i w sitowie.
- OOOO orzesz w maliny - krzyknął.
A ja całkiem spokojnie.
- Nie w maliny a w sitowie, i po żyłce.
- Ja jeszcze raz
-Zaraz zaraz, spokojnie, trzeba uzbroić na nowo.
- Aha
Powoli uzbroiłem i dałem mu do reki patrzył na mnie i przed siebie – no rzucaj mówię.
- Zara już
Kiedy powtórzył to samo po raz drugi usiadł i powiedział, - a ja myślałem, że to tak prosto ciach i już.
Trochę żal mi się go zrobiło ale co musiał. To normalne. Musiał. Teraz już wie, ze czasami taka prosta czynność, jest trudniejsza do wykonania w rzeczywistości, realu od mówienia i pewności swojej, a nie jest to proste, tylko tak sobie myślał.
- To jak to zrobić.
- A widzisz i to jest pytanie pytanie na które bardzo chętnie Ci odpowiem, słuchasz,
- Tak.
Wyrzut to bardzo istotna sprawa, to nie kamień łup i leci. W tej kombinacji należy zachowac pewna płynność. Siłę i delikatność połączyć w jedno, płynność.
- Popatrz, ciach i jest tam gdzie Ty miałeś wrzucić, jest /
- Jest, o rany, jest.
Widzisz sam wyrzut należy podzielić na…………….
……..po pierwsze – jak przytrzymać żyłkę palcem by nie stało się jak się stało, o widzisz jak ja trzymam o tu patrz, tak, widzisz, dociskasz do kijka i w odpowiednim czasie i pod odpowiednim katem zwalniasz spust, palec pod takim katem widzisz /
- Tak widzę.
Ile jeszcze razy powiem, zapytam, widzisz?
Potem musisz wiedzieć gdzie chcesz wrzucić, wiec trzeba się przygotować, jak ? Kierujesz wędzisko tam gdzie ma polecieć spławik i to co jest na haczyku, czyli na wybrane łowisko wędkę kierujesz na łowisko i powoli w tej pozycji przenosisz ja za plecy, oglądasz się za siebie czy jest dosyć dobry zwis żyłki a powinien być tak jak tu w tych warunkach do 2/3 kijka jeżeli tak jest wtedy powoli ale stanowczo ciągniesz do przodu, kiedy mówię stanowczo to nie chodzi by strzelić jak z bata na konia, widziałeś konie ? – uśmiechnął się, - podnosisz ramiona, w połowie przyspieszasz, jest tak zwany wolny lekko przyspieszony ruch, w tej pozycji pomaga Ci tez wędzisko, które sprężone, nagięte też wystrzeliwuje jeżeli te fazy wykonasz prawidłowo to masz pewność, że poleci tam gdzie chcesz, a jak daleko to już zależy od natężenia musisz pozwoli kijkowi na to by Ci pomógł. Popatrz tez na czym stoisz, byś nie poleciał na kolana, poślizgnął się..
- Patrz
- Patrze przecież
I pod takim kątem puszczasz żyłkę, powoli opuszczasz kij do poziomu z woda i jak spadnie wybierasz też kijkiem luz, o tak czekasz jak spławik stanie poprawiasz jeszcze luz żyłki stawiasz na podpórkach i czekasz na branie.
- No pan to umie, ja cie
-no to ćwiczymy zawieszę sama oliwkę i rzucaj, pokarze Ci jeszcze ze dwa razy, patrzysz.
- Tak.
Rzucał kilkanaście razy, kilkadziesiąt razy i powiem no no no całkiem całkiem. Wydawało się że nie słuch, nie patrzy a tu taka niespodzianka. Cierpliwość popłaca, cieszą wyniki, cieszy fakt, że jest on Andrzejek, cieszy szczególnie bo to on wybrał mnie. Cieszy podwójnie
Nie zawsze jest okazja komuś coś sprzedać, a sprzedać doświadczenie jest szczególnie tanie, bo każdy jest najlepszy, każdy jeden wie najlepiej, każdy inny ma receptę na sukces, ale nikt nie wie ile popełnia błędów, ja tez nie wiem czy ktoś nie obserwuje mnie z boku i śmieje się z moich, ma prawo, bo ten ktoś wie najlepiej.Jednak to nic wobec tego co nas otacza i co widzimy przed sobą. Ale pięknie.

- To co kończymy na dzisiaj, tak ?
- A mogę jeszcze parę razy ?
Tak, możesz porzucaj a ja sobie zapalę i popatrzę.
Było miło patrzeć na Andrzejka i na jego, no prawie idealne rzuty, czy to moja zasługa, chyba nie, to jego zdolność pojmowania. Kiedy skończył, pozbierał wszystkie narzędzia edukacyjne i ruszyliśmy w kierunku rancho, na herbatkę z mlekiem.
- To co do soboty - zapytałem?
- Tak do soboty, i ruszamy na rybki tak ?
- Przyjadę rano, przedzwonię jeszcze do Twojego ojca, no znikaj, i uważaj na siebie..

Krok za krokiem. Ku czystości, ku dbałości. CDN ;)

[ Dodano: Pon Lut 15, 2010 11:08 ]
Część druga.
Pierwsza wyprawa na rybki.

Nastała sobota. Godzina trzecia rano jestem pod oknem Andrzejka. No wypad trochę dalej to wstawanie wczas rano, przygotowanie co nieco na ząbek termos itd. Trzeba jednak robić to bardzo dokładnie z kartka w reku bo nie raz się zdarzyło, że pojechałem beż przynęty, śniadania czy jeszcze czegoś innego. To już nie głowa ale taki wędkarski zwyczaj, zasada, zawsze coś zapomnimy, prawda ? Dzień zapowiadał się bardzo ładnie, i miałem zamiar zabrać go na łowisko takie by nie stracił ochoty po pierwszym razie do wędkarstwa. Mam takich pewnych miejsc kilka. Jak każdy z nas Wybrałem akwen zaporowy bo i nie ma zaczepów i rybek sporo. Zaporowy bo jak wiemy takie zbiorniki są raczej wolne od roślinności dennej i czasami tam gdzieś znajdują się przy brzegu sitowia. Idealne miejsca do nauczania takich Nie jest też sztuka znaleźć łowisko. młokosów. Jednak pokazanie mu małego bajorka nie było by odpowiedzią na pytania i możliwości jakie stoi przed nim, więc wybór padł na duży zbiornik by zapamiętał o ogromie jaki stwarza nam wędkarstwo.

Dobre łowisko, brak zaczepów, łatwość gruntowania i podania zanęty, miejsce do zasiadki też niczego sobie dla dwóch osób, więc wymarzone miejsce. Mam zamiar właśnie na takim łowisku pokazać mu i nauczyć parę rzeczy o których nie pisałem powyżej, bo jest to nie możliwe by nauczyć wszystkiego za jeden czy nawet kilka dni. W ogóle wędkarstwa uczymy się całe życie i jeżeli mówi ktoś że już wie to znaczy ze nie wie nic. Ja tez uważam się za starego wyjadacza, jednak do wszechwiedzącego to bardzo daleko, a raczej nie widać takiej opcji.
Andrzejek wyszedł z klatki schodowej jak zawsze punktualnie, jednak widać na pierwszy rzut oka, że jeszcze śpi, no cóż znam to i ja, bo zawsze kiedy jadę następnego dnia spanko jakoś nie wychodzi, dlaczego, sam nie wiem. Wyszedł tez za nim jego rodzic. Przywitali się i kiedy otworzyłem bagażnik tylko jego ojciec powiedział.
- A na co tyle tego
Ja wiem na co i po co, Andrzejek też się dowie jak kilka razy pojedzie ze mną, wtedy zauważy że rzeczy czasami wydające się wręcz śmieszne okazują się najbardziej potrzebne.
- No to jedźcie wolno
- Dobrze pojedziemy uważnie.
- Tata idź już, nie truj, no możemy /
- Tak jedziemy.
Podczas drogi trochę drzemał, trochę pytał, ale najbardziej był podekscytowany, daleko jeszcze, daleko jeszcze
- Już nie daleko – odpowiadałem. – Śpij sobie.
- No i jesteśmy. Zbieramy sprzęt i wio, na miejsce, tylko nie wiem czy będzie wolne czy zajęte.
Jak juczne wielbłądy idziemy, Andrzejek potyka się co jakiś czas ale nic nie mówi, idzie taki przejęty i ważny, On wędkarz. Kiedy dotarliśmy na miejsce o dziwo nikogo nie było, no i dobrze, z prawej strony trochę sitowia, przed nami kilkaset metrów wody, spławiająca się, oczkujące rybki, witające nas wschodzące słońce słońce, czego pragnąć więcej. więcej

- No bracie poukładaj wszystko tak jak potrzeba, by pod nogami się nie plątało
Patrzyłem ja się kręcił z animuszem. Kiedy zapytał - tak dobrze ? - przytaknąłem, że tak. Teraz zabieramy się do rozrabiania zanęty.
- A wędki ?
- Na to jest czas, wszystko po kolei, rozrobimy zanętę, zanęcimy a potem uzbroimy kijki, za ten czas ryba zostanie przywołana na łowisko
- Acha.
Widzisz ja już wczoraj wieczorem przygotowałem na sucho a wodę pobierzemy z zbiornika, bo jak woda jest czysta jak widać to musisz zawsze wodę do zanęty pobierać z zbiornika, jeżeli zaś łowisz na wodach brudnych, kanał czy np. Wisła to można z kranu tą chlorowana bo w takich wodach jest wszystko co tylko się mieści, jak mówią wędkarze w tablicy Mendelejewa.
Wsypałem tez pinkę by się wytarła, bo na pinkę będziemy łowić czyli zakładać na haczyk z zanęty. Łowimy zawsze na to co mamy w zanęcie to jest moja zasada i powiem, że sprawdza się doskonale.
Podaj wodę w tej miseczce, ta miseczka potem przyda się na płukanie rąk. No i patrz ile i jak dodaje wody. Mieszanie to też nie o tak sobie starannie dokładnie trzeba by namoczyło się wszystko by nie pozostały suche miejsca. Poczekamy teraz trochę Az naciągnie i potem dalej,. Za ten czas pokarzę Ci jak powinien wyglądać zestaw. Miałem swój kijaszek już uzbrojony.

- Widzisz to taki podstawowy zestaw na spławik wranglera. Masz tu gdzie ta czerwona strzałeczka stoper, czyli ogranicznik dla spławika, i zarazem regulacja głębokości poniżej spławik, jeszcze niżej oliwka jako główne obciążenie i dowaga, czyli śrucina, Weje śruciny tez dostosowujesz do wyporności spławika tak by nie za dużo go wystawało i by nie tonął. No i przypon z haczykiem, dotknij przypon i żyłkę główna, i co /
_ No przypon jest cieńszy, chyba.
- Nie chyba ale na pewno, zawsze daję dwie dziesiątki mniejszy. Jeżeli mam 0,14 to przypon 0,12
- Taki cienki, urwie się
- No jeszcze się zaskoczysz nie raz jaka sztukę można wylądować na takiego cienkiego .Poczekaj wygruntuję łowisko ( ja je znam i nie musze, ale niech widzi jak się to robi ). bo wtedy wiem jaką zrobić zanętę.
Widzisz to jest takie narzędzie do gruntowania, SA jeszcze inne mnie wystarczy ten, co prawda to w ogóle nie potrzebuje bo potrafię zrobić bez gruntomierza, ale jemu pokazuję. Najpierw pod samymi nogami wyważamy spławik, zapamiętaj ile go wystaje,i jaki jest długi przypon, podnosisz do góry stopera na przypuszczalna wysokość i zarzucasz w łowisko, i na rysunku widzisz fazy, jak jest w pozycji leżącej to odejmujesz na tyle by było go widać jak pod nogami. dodając długość przyponu wtedy masz pewność, ze jest przynęta równo z dnem

Jeżeli jest płytko to staram się zrobić tak by kule po zetknięciu z wodą rozpadły się, jeżeli głębiej by rozpadały się w połowie głębokości, a na głębokiej to twarde i niech sobie lecą na samo dno,
- Dawaj wodę dorabiamy.


- Proszę.
- Teraz kolej na zanęcenie, dasz radę, pokaże Ci tylko raz, zrobiłem kilka kul i jedną wrzuciłem na upatrzone łowisko jego i druga na moje jakieś metr w prawo, no w tym odcinku mają się znaleźć, proszę, rzucaj. Zrobił to nawet, nawet.
- Teraz dawaj swojego kija.
Wyjął z pokrowczyka i powoli składał.
- O widzę, ze trenowałeś w domy.
- Nom cały wieczór.
- To dobrze, staraj się osadzić tak, by przelotki były w linii prostej. Patrzył jednym okiem czy prosto. Teraz poluzuj hamulec i przewlekaj żyłkę, tylko nie omiń oczka. Podaj haczyki.
- Które te co Pan mi dał,- zapytał.
- Dawaj wszystkie.
Proszę, niech Pan wybierze.
Nastawiliśmy się na płoć, to taka 14 stka wystarczy, a i leszcza się wyjmie jak wejdzie w łowisko.
- O rany taki mały /
- Taki wystarczy, -nagle jak nie fiknie i leży jak długi, - Oż w morde ja m………
- A widzisz, mówiłem jak należy poustawiać pewne rzeczy na miejscu gdzie robisz zasiadkę, - a w duchu miałem pęknąć ze śmiechu – otrzepywał się z trawy i piachu i cos tam mamrotał
- Dobrze ze na kij nie poleciałeś, weź tą zanętę i połóż na swoje miejsce, a i jeszcze jedno, wyrażaj się, dobrze /
- Przepraszam
Miło, jednak i ja zdaje sobie sprawę z tego, ze jeszcze nie raz przeklnie sobie i to zdrowo.
.
- No teraz patrz dokładnie, tak wiążę ja haczyki, może znajdziesz lepszy sposób, bo na pewno są, jednak ja robie to tak od lat i jest bobrze, nie narzekam, a jeżeli powie Ci ktoś, że wiążę tak, że się nigdy nie rozwiąże, to jakiś magik, nie wierz mu. No to mamy haka przy przyponie, odłóż go na bok tylko nie na trawę, tylko na pokrywę wiaderka. Teraz ogranicznik, stoper. Stopery SA nitkowe i gumowe, o takie widzisz, mam gumowe ale używam ich tylko do grubszej żyłki i większych spławików, np. na spławiki szczupakowi. Tu na odległościówce tylko sznurkowe, a tez widzisz o różnych grubościach, do tego kijka zawsze te z najcieńszej bo patrz na przelotko widzisz, SA bardzo małe i może się zdążyć, ze nie przejdzie no i kłopot. Pamiętaj o tym.
Wkładasz, - patrz tu, co już łowisz w myślach ? - nieee – no to patrz, co już taki mądry jesteś, co ? - Nie ale tam się coś plusnęło. – Patrz, wkładasz w ta rureczkę i ten zwitek naciągasz w kierunku na żyłkę, porem naciągasz te dwie końcówki ale nie za mocno bo stoper pójdzie wyżej. Teraz spławik i po nim oliwkę , o tak, wiążesz węzeł na głównej i dopinamy przypon, o tak. Ko ? Widzisz ?
- Tak
- Teraz zrób to co mówiłem przy gruntowaniu – zobaczymy czy cos pamięta.
Ale ze mnie kawał drania, a może nie, jednak pewno cos tam sobie myśli i przeklina w duchu, a niech tam. Pamiętał wszystko, Aż dziw bierze że ma taką koncentracje, podzielność, no cóż, jest młody. I powiem bardzo bystry chłopak, ale to Wam, jemu nie. Pokazałem jeszcze jak zakładać pinkę i do roboty, był szczęśliwy. A kiedy wylądował pierwszą plotkę. Skakał jak mały kangur, w różne strony, no jak się nie cieszyć kiedy się jest nad wodą, wędkuje, i jeszcze nad taka wodą w taka pogodę.
.
Jak to było, jak to leciało, to w dalszej części.
 
Petryk5 

Pomógł: 7 razy
Posty: 250
Otrzymał 1 piw(a)
Skąd: Mazowsze


Wysłany: Pią Lut 26, 2010 12:52   

Raba kiedy będą dalsze części? :) Bo bardzo fajnie się czyta.
_________________
Team Daiwa Heavy Feeder 3,9m 150g + Ryobi Zauber 3000
Trabucco Inspirion PW Feeder 420 HH 4,2m 150g + Spro Passion 740FD
Jenzi Artini 3m 15-45g + Cormoran Rodeo 300 GTI
Mikado Golden Lion Float 4m + Shimano Alivio 1000FB
Bat Jaxon Orion 5m
Robinson Scorpio 2,7m 100-250g + Okuma Salina SA 80 + plecionka Hemingway 0,50mm
WFT Jakub Vagner Never Crack Bank Cat 3,15m 200-1000g + Black Cat 680 FDX + plecionka Black Cat Catline XH 0,65mm
Sportex Turbo Cat Boje 3,3m 400g + Fin-Nor Offshore Stardrag Levelwind OFL30L + plecionka Dragon Giant Cat 8x Braid 150lb
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
Wyświetl posty z ostatnich:   

» Wędkarstwo, strona główna » Metody wędkowania » Wędkarstwo spławikowe » Spławik - jak zacząć

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl Forum - GrzegorzM ©

Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.

Ku pamięci Ś.P. Jarogiego

strzalkaMapa Forum