Forum wędkarskie- wędkarstwo Forum wędkarskie- wędkarstwo Największe forum wędkarskie w Polsce (dawne Wedkowanie.net). Wędkarstwo, PZW, filmy wędkarskie, metody połowu, testy sprzętu, przynęty i zanęty, łowiska, zdjęcia i gry wędkarskie. Posiadamy ponad 10 tysięczną społeczność, która napisała już przeszło 130 tysięcy wiadomości. Weź udział w dyskusji i dołącz do nas już dziś!
Użytkownicy Mapa użytkowników Filmy Wędkarskie Dzienniki wędkarskie Targowisko Wyszukiwarka Album zdjęć  Kontakt 

Szczupak kanibal

Bufi78 


Pomógł: 2 razy
Wiek: 38
Posty: 106
Skąd: Imielin


Wysłany: Pią Maj 14, 2010 16:05   

Ja akurat z zębaczami nie miałem takiej przygody :(
Ale siedzę sobie nad starym poczciwym zbiornikiem Dziećkowice (jeszcze nie całkowice zalanym) nastawiłem się na amura przynęta to ser domowy (pitkyjza) woda ok. metra
kanał 2-2,5 metra i znowu wypłycenie do ok. metra naglę widzę że do kanału wpłynęły
amurki bo majestatycznie pokazały swoje żagle i skierowały się w stronę mojej
przynęty , nagle branie sygnalizator zapiszczał podcinam i jest spory opór myślę sobie
fajna sztuka , parę obrotów korbką i co się dzieje ? Żyłka podnosi się do góry i coś z wody
się wyłania ale to nie amur tylko pospolita rybitwa która połakomiła się na spory kawałe
sera :) Udało mi się ją dociągnąć do brzegu ale z odczepieniem miałem sporo problemów
bo bidula w panice zdrapała mi ręce i kilka razy uszczypała w palucha ale odzyskała wolność
_________________
Mistrz koła Imielin 2010 r.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
tomek85 


Pomógł: 1 raz
Wiek: 32
Posty: 27
Skąd: Kalisz


Wysłany: Pią Maj 14, 2010 17:08   

Z takich nietypowych przygód - może to nikogo nie rozśmieszy bo zazwyczaj trzeba takie sytuacje widzieć na własne oczy ale ja z moim tatą ubaw mieliśmy po pachy.
Wędkowaliśmy z łodki na małym, zarośniętym kaszubskim jeziorku. Ryby brały raczej słabo, tata na spławiczek w grążelach z doskoku, ja spiningowałem, po złapaniu dwóch okonków w pewnie 300 rzutach, przerobiłem zestaw na spławiczek bo tata wyciągał wzdręgi i malutkie liny. Senne było to popołudnie i delikatnie przysypiałem patrząc w spławik, tata podobnie bo brania ustały prawie całkowicie. W pewnym momencie delikatny strzał adrenaliny i pobudka bo mój spławik ucieka w lewo, po sekundzie tata też ma branie, zacięliśmy w tym samym czasie i okazało się, ze 15cm wzdręga wzięła na raz na dwa zestawy, które suma sumarum były oddalone od siebie mniej niż o metr :)
A potem przyszły letnie, burzowe chmury i robiłem na szybko szałas w lesie bo na transport łódki musieliśmy czekać około godziny a dzicz jak przed trzystu laty :)

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
dexter50 

Posty: 38
Skąd: Księżopole


Wysłany: Pią Sie 27, 2010 23:43   

mieszkam na wsi.kiedyś krowy często wypuszczaliśmy na łąki ,zagradzając im droge ucieczki drewnianymi kołkami ,na których rozciągaliśmy drut. noi pewnego razu zabrakło kołków,był to lipcowy gorący wieczór. patrzymy z tatą ,jest jeden na brzegu stawu,więc pochodzę go wziąć. nagle kołek się zgina ,prostuje i zaczyna płynąć :D kołek okazał się szczupakiem ok. 60cm :D dodam ,że szczupak do dziś żyje a było to 7 lat temu :)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

» Wędkarstwo, strona główna » Działy ogólne » Pamiętnik Wędkarza » Szczupak kanibal

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl Forum - GrzegorzM ©

Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.

Ku pamięci Ś.P. Jarogiego

strzalkaMapa Forum