Forum wędkarskie- wędkarstwo Forum wędkarskie- wędkarstwo Największe forum wędkarskie w Polsce (dawne Wedkowanie.net). Wędkarstwo, PZW, filmy wędkarskie, metody połowu, testy sprzętu, przynęty i zanęty, łowiska, zdjęcia i gry wędkarskie. Posiadamy ponad 10 tysięczną społeczność, która napisała już przeszło 130 tysięcy wiadomości. Weź udział w dyskusji i dołącz do nas już dziś!
Użytkownicy Mapa użytkowników Filmy Wędkarskie Dzienniki wędkarskie Targowisko Wyszukiwarka Album zdjęć  Kontakt 

Sygnalizatory brań

su_mik 
spining to nalog :P


Ulubiona metoda: spinning
Okręg PZW: Tarnów
Pomógł: 59 razy
Wiek: 33
Posty: 1127
Otrzymał 86 piw(a)
Skąd: Aktualnie z Paryza


Wysłany: Czw Wrz 08, 2011 00:13   

viragolo napisał/a:
Jak fizycznie przy napiętej żyłce od kołowrotka do obciążenia bez ruszania obciążenia można zluzować żyłkę ? tak by bombka poszła w dół. Rby przesuwają Ci zestaw, nie powinno się to dziać, musisz widzieć trzy razy delikatniejsze brania niż przesunięcie całego zestawu.


Oj kolego chyba jeszcze malo widziales. Brania do brzegu moze potwierdzic Ci nie jedna osoba. Mislisz ze 2 kilowy leszcz nie jest wstanie ruszyc 30 garmowej sprezyny z zaneta ??? Jesli tak uwazasz to ja dziekuje :D Ostatnio lowie czesciej na rzece, ale tez czasami na jeziorach (dla twojej wiadomosci, koszyczki stosuje sie tez na jeziorach). Taki 35 cm leszczyk przy pelnym koszyczku z obciazeniem 60g w 80% zacina sie sam. 50cm leszcz bez problemu podniesie koszyczek z dna i pojdzie z nim do brzegu. Stosuje haczyki od rozmiaru 1 do 16,18 wzaleznosci od przynety. Smiem twierdzic ze przegapiasz 40% swoich bran. Jesli nigdy nie miales brania do brzegu :D
A co z karpiami. Zestaw samozacinajacy z obciazeniem dajmy na to 110g (to juz duze obciazenie) i jeszcze swinger z obciazeniem zeby lepiej napiac zylke czy pletke. I co?? I brania do brzegu tez sa a widac to po tym jak swinger opada. Dodam ze swinger to nic innego jak stara bombka tylko nieco zmodyfikowana
Dla przykladu wstawie filmik, jesli jeszcze ktos ma jakies watpliwosci to zapraszam na pw.
http://www.youtube.com/watch?v=q8pWsgd5pnk

A Tobie kolego viragolo, proponuje troche posiedziec nad woda i dowiedziec sie kilku praktycznych zeczy a nie slepo patrzec w swoje ideologie
_________________
su_mik
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
viragolo 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 38
Posty: 195
Skąd: Lewin Brzeski


Wysłany: Czw Wrz 08, 2011 07:22   

Hmmm... wolę podyskutować tutaj niż na PW, w końcu to forum dyskusyjne :-) Nie mam zamiaru nikogo obrażać czy się wywyższać, piszę co nauczyłęm się nad wodą.

Koszyczek sobie możesz stosować gdzie chcesz :-) to oczywiste. Tylko po co na jeziorze. Różni się tym od sprężyny że dłużej utrzymuje zanętę w koszyku, istotna sprawa na rzece, niepotrzebna na jeziorze. Ok, zapomniałbym o plastikowych koszykach na same białe robaki, to inna kwestia, te jak najbardziej mogą się przydać nad jeziorem.

2 kilowy leszcz bez problemów przesunie i 500 gramowe obciążenie, gdy zacznie walczyć to by ładne kilogramy pociągnął. Jednak musiałbyś mieć obciążenie zamontowane na sztywno, nie przelotowo. Być może nasze niezrozumienie wynika z różnych sposobów gruntowania. Ja sotsuję zestawy delikatne, idealnie przelotowe, łowię niedaleko od brzegu ( 20 - 40 m ) by zachować jak największą precyzję rzutów. Bombkę lub jej zastępestwo stosuję jak najlżejsze się tylko da by napiąć żyłkę i pokonać prąd wody. Tak więc dużo tej żyłki nie ma w wodzie, każdy metr to dodatkowo duży opór. WYdaje mi się, że widzę nawet małe muśnięcia, wiele pięknych ryb już tak złowiłem więc jakoś w to wierzę, tnę nawet bardzo delikatne brania. Zanim ryba poruszy moim zestawem ciągnąc za żyłkę już jest w podbieraku :-) Najważniejsze to "wycelować" kijem w przynętę, czyli zmniejszyć tarcie na pierwszej przelotce do 0.


Widzisz, być może Ty nie stosujesz zestawów przelotowych tylko karpiowe.....

Na filmiku koleś ma zestaw karpiowy, tam obciążenie jest na sztywno, nie przelotowo. Oczywiście, żę wtedy takie branie jest możliwe itp.

Być może przy rzucaniu na 150 m od brzegu sama żyłka stawia większy opór przy braniu niż siła potrzeba do ruszenia zestawu na dnie. Nie wiem, nie rzucam tak daleko, niby po co :-)

Gdyby zamontować swinger i mocno go napiąć to ok, zgodzę się. Gdy bombka lub swinger oraz żyłka stawiają większy opór niż trumenka na dnie to nie problem przesunąć zestaw ciągnąc za żyłkę. Proponuję zastosować suuuper leciutką bombkę, różne rzeczy stosuję, oby tylko jak najlżej. Oby tylko siła potrzebna do podniesienia bombki była dużo mniejsza niż do poruszenia zestawu na dnie. Niemożliwe jest wtedy branie "do brzegu". Kiedyś dawno temu popełniałem ten błąd, dziś już wiem dużo więcej.

Nie chcę Cię pouczać, nie odbierz tego proszę tak, ile wedkarzy tylko metod i sposobów. Ale polecam spróbować. 40 gramowa trumienka, blisko brzegu, idealnie zawsze w ten sam punkt, mało żyłki w wodzie oraz super lekka bombka, by tylko napięłą żyłkę. Kij celuje w przynętę. Zestaw taki by się nie czepiały malizny. Gdy tylko bombka się choć trochę ruszy, tniesz natychmiast. Jak nagle mocno skoczy to coś jest nie tak, nie zasygnalizowała wcześniejszego brania, najprawdopodobniej żyłka jest za słabo napięta. Dalikatny grunt z bombką nie nadaje się na dużą falę i prądy wody. Nie nadaje się również ta metoda na rzekę a nawet kanał. Tylko stojąca i spokojna woda. ( na pozostałe oczywiście DS ;-) )

pozdr. to tylko moje zdanie.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
aziq52 

Posty: 17
Skąd: Piotrków


Wysłany: Śro Paź 19, 2011 16:17   

Witam. Mam kilka pytań odnośnie gruntu.
Z tego co wyczytałem koszyczek z rurką antysplontaniową musi być założony przelotowo bez stopera od strony wędki tak aby ryba podczas brania wyciągała samą żyłkę, a nie ciągnęła cały zestaw? bo widocznie ja popełniałem ten błąd i stosowałem przed rurką stoper.
Druga sprawa to gramatura obciążenia koszyczka, jezeli zastosuje koszyczek bez obciążenia to w połączeniu z bąbką powiedzmy kilkugramową, przy napinaniu żyłki zestaw poruszy się i nie sposób jest ustawić dobrze sygnalizatora. Czy to prawda?
Trzecia sprawa, czy to prawda że rurka płoszy ryby podczas unoszenia?
Czwarta. Który sposób lepszy, przelotowe koszyczki na rurce czy stałe sprężyny.
Niektore pytania nie odnosza sie do tematu ale to chyba nie jest duzy problem.


Ps. Widzialem nie raz jak podczas holu ryby rurka anty wisiała kilka set cm w górze od lustra wody. To jest powodowane tym ze rurka jest łamana i podczas napinamic żyłki
Zestaw sie blokuje?

[ Dodano: Sro Paź 19, 2011 17:23 ]
Nie mogłem edytować. Chodziło mi o sytuację na filmach. Przeciez nie mogli używać takich przyponów
Postaw piwo autorowi tego posta
 
viragolo 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 38
Posty: 195
Skąd: Lewin Brzeski


Wysłany: Czw Paź 20, 2011 09:12   

"Z tego co wyczytałem koszyczek z rurką antysplontaniową musi być założony przelotowo bez stopera od strony wędki tak aby ryba podczas brania wyciągała samą żyłkę, a nie ciągnęła cały zestaw?" - dokładnie tak. Troszkę słaba to sygnalizacja brania gdy ryba musi ruszyć kilkudziesięcio gramowy zestaw. Gdy zmontujesz zestaw i zaczniesz ciagnąć za haczyk to powinieneś móc wyciągać swobodnie żyłkę nie ruszając zestawu.

"Druga sprawa to gramatura obciążenia koszyczka" - jeśli siła potrzebna do ruszenia Twojego sygnalizatora będzie większa niż siła potrzebna by ruszyć zestaw to będzie błąd. Lepiej dać większy niż za mały. Jednak przy obciążeniu 200 gram które wklei się jeszcze w dno możesz przy zacinaniu nawet złamać kij ( gdy hamulec mocno skręcony ), tak więc nie za dużo, tak by się wygodnie łowiło. Ja stosuję na jeziorach 30, czasem 40 gram, zależy jeszcze jaki kij biorę.

"Trzecia sprawa, czy to prawda że rurka płoszy ryby podczas unoszenia?" - moim zdaniem tak... ale to tylko moje zdanie, nikt chyba jeszcze tego nie sfilmował, ja na własne oczy nie widziałem jak to wygląda pod wodą.

"Który sposób lepszy, przelotowe koszyczki na rurce czy stałe sprężyny." - stałe sprężyny? Nie, nigdy stałe ( tylko przy samozacinających zestawach karpiowych ). Sprężyna również całkowicie przelotowo. Ja stosuję sprężynę na jeziorach ( szybciej zanęta wypada z niej, lepiej pracuje ) a koszyczek na rzekach ( lepiej trzyma zanętę by z prądem nie popłynęła ). Ale nic nie stoi na przeszkodzie w stosowaniu koszyczków na jeziorach.
_________________
Człowiek nie przestaje się bawić bo się starzeje, tylko starzeje się bo przestaje się bawić.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
aziq52 

Posty: 17
Skąd: Piotrków


Wysłany: Czw Paź 20, 2011 17:23   

Dziękuje za wyjaśnienie.
Dla mnie przelotowo to tak jak w spławiku ;) z oczkiem i bez. Czyli sprężyny montowane na "stałe" bez możliwości wypięcia a koszyczki z agrafką przelotowo z możliwościa dowolnej zmiany.
pytanie jest co do samej struktury. W czym tkwi różnica między takimi dwoma zestawami (sprawy techniczne). Tak sobie myślalem... przecież mozna założyć "przelotowo" sprężynę "nieprzelotową" - wystarczy krótki odcinek żyłki przewlec przez taką spreżynę i zrobić uszko a następnie podpiąć... Ale to tylko moja glupie przemyslenia oczywiscie nie praktykowane.

Padlo takie stwierdzenie nie raz, sprezyna na jezioro, koszyczek na rzeke - ok. Ale czy ci co to wyprodukowali nie mogli zrobić uszka przy sprężynie ? przecież chodzi tu o wydostawanie się zanęty.

[ Dodano: Czw Paź 20, 2011 18:48 ]
Podsumowując: czy obciążenie między 5g a 30g będzie odpowiednie na jezioro?
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
viragolo 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 38
Posty: 195
Skąd: Lewin Brzeski


Wysłany: Pią Paź 21, 2011 09:29   

Będzie odpowiednie jeśli zastosujesz odpowiedni sygnalizator. Przy 5g tak łatwo poruszyć zestaw pod wodą, że na żyłkę musiałbyś chyba podwiesić tylko papierek by łatwiej było go podnieść do góry niż ruszyć zestaw ciągnąc za haczyk. Lepszy będzie 30g.

Masz na myśli zamontowanie sprężyny na rurce antysplątaniowej. W sumie, ja myślę, że wcale nie byłby to jakiś pomylony pomysł. Aczkolwiek tak jak napisałem uważam, że rurki straszą ryby i ich nie stosuję na jeziorach. Przy zarzucaniu skupiam się mocno, chwilkę zastanawiam, skupiony rzucam tak by przed samym wpadnięciem do wody mocno wyprostować zestaw zatrzymując żyłkę, gdy mimo to haczyk zaczepi o żyłkę główną w locie widzę to i ściągam taki zestaw. Widać, gdy prawidłowo wpadnie do wody, później ciężka sprężyna z zanętą spada szybciej niż haczyk. Miewam splątania, pewnie, że się trafią, ale bardzo mało. Nie potrzebuję rurki.
_________________
Człowiek nie przestaje się bawić bo się starzeje, tylko starzeje się bo przestaje się bawić.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
aziq52 

Posty: 17
Skąd: Piotrków


Wysłany: Pią Paź 21, 2011 21:30   

Ok. Z pewnością zaczne od montowania zestawu bez rurki. Znalazłem fajny temat apropos tych rurek:
wymoderowano
Zgodzisz się z tym ? czy masz inne zdanie.

Czy na tym obrazku doczepiony jest koralik do sprężyny? to normalne ? czy ktoś sobie to doczepił?


Zdecydowałem się i kupiłem podwieszany sygnalizator, o taki(mniej więcej taki):
http://allegro.pl/jaxon-s...1877685169.html

Dlaczego używa się koszyczków bez obciążenia? w takim wypadku chyba tylko sygnalizator elektroniczny ?
PS. znalazłem w tym temacie jak na obrazku jest właśnie ta sprężyna bez obciążenia a autor używa "ping ponga" - to dalej przeczy temu co bylo napisane.
wymoderowano wedkarstwo,kolowrotek-karpiowy-karpiowanie-czas-zaczac,8965


regulamin forum się kłania ,poczytaj go dokładnie

robert pl - mod
Postaw piwo autorowi tego posta
 
RadmorFan 
Shimano

Pomógł: 2 razy
Wiek: 28
Posty: 111
Skąd: Olsztyn


Wysłany: Sob Paź 22, 2011 21:30   

Po raz kolejny poziom co niektórych wypowiedzi mnie przeraża...

A więc może trochę nauki dla Was koledzy :) Według mnie i sporej rzeszy wędkarzy bardziej profesjonalnie podchodzących do wędkowania nie używa typowych bombek. Dlaczego? Bo to dziadostwo. Ostatnio do WMH był dołączony film, w którym to pewien zawodowiec (nie podam jego nazwiska by go nie poniżać) zaprezentował bombkę zawieszoną między pierwszą przelotką a... kołowrotkiem! Jeśli taki ktoś ma mnie uczyć łowienia, to wolę być samoukiem.

Jest kilka wskaźników i metod stosowania. Na fotografii poniżej przedstawiam typowy sygnalizator za około 4 zł który powinien być zamocowany jak na fotce. Jest dość ciężki, ale płoć czy nawet ukleja nie czuje jego oporu. Powinien też wisieć pod mniej więcej takim kątem jak na fotografii. Łowiąc białoryb mamy zamknięty kabłąki napiętą żyłkę.



Łowiąc karpie lub drapieżniki używamy takiego oto triku jak na drugiej fotce. Wtedy kabłąk mamy otwarty, a żyłka jest przymocowana do gumki. Prąd wody żyłki nie wyciągnie, a okoń nie poczuje oporu. Posiadając kołowrotek z systemem wolnego biegu rezygnujemy z gumki, tylko kołowrotek przełączamy w tryb wolnego biegu. W nocy do wskaźnika montujemy świetlik chemiczny.



O swingerach karpiowych nie będę pisał, gdyż nie używam i nie łowię karpi.
Bombek nie polecam.
Dzwoneczki to można dla kota do obroży przyczepić.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
viragolo 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 38
Posty: 195
Skąd: Lewin Brzeski


Wysłany: Nie Paź 23, 2011 12:27   

A więc może trochę nauki dla Ciebie kolego :)

Zwykła bombka to świetny sygnalizator, z pewnością lepszy niż Twój "typowy sygnalizator". To rozwiązanie to próba stworzenia swingera za 4 zł. Nieudana próba gdyż powinni go przyczepić do podpórki a nie do przelotki. To fakt, że bombka nie jest w pełni profesionalnym rozwiązaniem dziś, jak chcesz wyglądać pro to musisz zastosować swinger, jesli zakupisz bardzo dobry i drogi wszelkie inne rozwiązania wysiądą. Choć ja początkującym i tak polecę bardziej super lekką bombkę, jest bardziej czuła niż swingery ( są wyjątki ).

Takiej bombki jak pokazałeś Aziq nie polecam ( "podwieszany sygnalizator" ), ten sznureczek się przywiązuje do podpórki. Trafiło mi się z 2 - 3 razy w życiu, że bombka ta podczas bardzo energicznego brania okręciła się na żyłce, mocne zacięcie i dostajesz podpórką w czoło :D , a tak poważnie to poprostu zablokowała się na żyłce okręcając a sznureczek ..... można się domyślić. Więcej tego nie kupię.

Trik na drapieżniki który pokazałeś RadMorFan jest bardzo popularny, jednak to również nie jest w pełni profesionalne rozwiązanie PRO, każdy zawodowiec powie Ci, że drapieżniki to się spininguje :) Aczkolwiek od zawsze łowimy na żywczyka i na trupka więc ciężko tutaj wyrokować co jest dla kogo pro.

A więc polecam bombkę zamkniętą która pozostaje na żyłce po zacięciu a na gorsze warunki ( wiatr czy nurt ) swinger. Pamiętajmy, że to co podwieszamy pod kijem ma nam naciągnąć żyłkę tak by prądy itp. nie rozciągały naszej żyłki w bok ( że tak napiszę ) robiąc łuk. A więc przy bezwietrznej pogodzie wieszamy coś super lekkiego, przy fali coraz ciężej aż po ciężki swinger przy wichurze.


_________________
Człowiek nie przestaje się bawić bo się starzeje, tylko starzeje się bo przestaje się bawić.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
RadmorFan 
Shimano

Pomógł: 2 razy
Wiek: 28
Posty: 111
Skąd: Olsztyn


Wysłany: Nie Paź 23, 2011 13:26   

Akurat żyłka może się zaplątać o wystającą sprężynkę bombki. Znam takie przypadki. Mi jakoś w zarzucaniu nie przeszkadza "podróbka" swingera, z resztą swingery to domena karpiarzy. Uważam ten sposób za niezawodny.
_________________
Wykonuję systemy alarmowe, instalacje p.poż, sieci komputerowe, kontrole dostępu (tylko woj. Warmińsko-Mazurskie) Jesteś zainteresowany? Pisz :)

Shimano Beast Master MH 2,7 + Shimano Super 3000SGT-RC
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
Wyświetl posty z ostatnich:   

» Wędkarstwo, strona główna » Metody wędkowania » Wędkarstwo gruntowe » Sygnalizatory brań

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl Forum - GrzegorzM ©

Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.

Ku pamięci Ś.P. Jarogiego

strzalkaMapa Forum