Forum wędkarskie- wędkarstwo Forum wędkarskie- wędkarstwo Największe forum wędkarskie w Polsce (dawne Wedkowanie.net). Wędkarstwo, PZW, filmy wędkarskie, metody połowu, testy sprzętu, przynęty i zanęty, łowiska, zdjęcia i gry wędkarskie. Posiadamy ponad 10 tysięczną społeczność, która napisała już przeszło 130 tysięcy wiadomości. Weź udział w dyskusji i dołącz do nas już dziś!
Użytkownicy Mapa użytkowników Filmy Wędkarskie Dzienniki wędkarskie Targowisko Wyszukiwarka Album zdjęć  Kontakt 

ABC wędkarstwa podlodowego

KamAnt 
Moderator



Ulubiona metoda: Feeder / Spinning
Okręg PZW: Tarnobrzeg
Pomógł: 37 razy
Wiek: 23
Posty: 806
Otrzymał 134 piw(a)
Skąd: WNR


Wysłany: Śro Lut 26, 2014 18:52   ABC wędkarstwa podlodowego

Początki z wędkarstwem podlodowym.

Wędkarstwo podlodowe z roku na rok staje się coraz popularniejsze. Dla wielu wędkarzy sezon kończy się wraz z momentem, kiedy wodę pokrywa pierwsza warstwa lodu. Ci mniej cierpliwi przemierzają kilometry nad rzekami w poszukiwaniu troci, łososi czy pstrągów inni zaś penetrują zamarznięte zbiorniki namierzając medalowe okonie, leszcze czy płocie i właśnie tych drugich będzie dotyczył ten krótki artykuł. Postaram się opisać w miarę zwięźle i czytelnie opisać podstawowe metody oraz sprzęt jaki przyda nam się podczas wyprawy na lód.


Bezpieczeństwo ponad wszystko

Na początek zaczniemy od kwestii bezpieczeństwa. Niestety co roku śmierć zbiera swoje żniwo także na lodzie. Pamiętajmy, że kilka rybek nie jest warte poświęcenia swojego życia. Należy pamiętać o kilku podstawowych zasadach, które należy sobie przyswoić przed wejściem na lód.
Po pierwsze nigdy nie powinniśmy wybierać się sami, w razie jakiegoś nieprzewidzianego nieszczęścia w drugiej osobie mamy gwarancję pomocy. Zwłaszcza na „pierwszym” i tym ostatnim przeważnie marcowym lodzie bardzo pomocna może okazać się lina. Osobiście przy cienkim lodzie nie ruszam się nigdzie bez niej, nie musi to być jakaś zmyślna, która kosztuje niewiadomo ile pieniędzy, wystarczy rozejrzeć się w garażu, wystarczy 5-10 metrowy kawałek, przewiązujemy się w pasie lub przy dłuższym odcinku drugi koniec przywiązujemy do drzewa, w razie wypadku mamy duże szanse na wyjście z dziury. Innym elementem, który może uratować nam życie są kolce asekuracyjne. Moim skromnym zdaniem jest nieodzowna część ekwipunku podlodowego wędkarza (w którymś z krajów europejskich za brak takich kolców dostajemy … mandat). Co prawda nikomu nie życzę, aby były one potrzebne ale nikt nie jest w stanie przewidzieć tego co może się wydarzyć. Koszt takich kolców jest dość śmieszny, bo to raptem kilkanaście złotych w zestawie z gwizdkiem, a nie jednemu uratowały już życie. Poniżej załączam przykładową fotkę jak takie coś wygląda. Na portalu YouTube możemy obejrzeć filmiki jak należy tego używać w razie nieprzyjemnej kąpieli.



Ostatnim elementem, który poprawi nasze bezpieczeństwo, a także komfort wędkowania na lodzie jest kombinezon pływający. Na rynku mamy dostępnych wiele marek produkujących te kombinezony jednak nie wszystkie pływające przeznaczone są do wędkowania podlodowego. Większość przystosowana jest do wędkarstwa morskiego, dlatego zimą materiał jest podatny na twardnienie przy niskich temperaturach. Przy zakupie takowego kombinezonu powinniśmy upewnić się, że na pewno jest on stworzony stricte dla wędkarzy łowiących na lodzie. Co prawda spełniają one podobną rolę czyli utrzymują nas na powierzchni wody w razie załamania się lodu, jednak kombinezon przeznaczony dla wędkarzy podlodowych jest ze względu na ocieplacze w nim zawarte znacznie cieplejszy aniżeli przeciętny morski co ma odzwierciedlenie podczas wypraw przy dużym mrozie, a zwłaszcza gdy dodatkowo wieje silny wiatr.
Oczywiście nie każdego stać na tego typu przyjemności, ponieważ koszty zakupu takiego kombinezony jak na wędkarstwo podlodowe, które trwa w porywach do 4 miesięcy są stosunkowo duże, na takie przeciętne ubranko należy zainwestować co najmniej +/- 800zł.

(Na zdjęciu członkowie kadry podlodowej Polski)

Wędki

Po omówieniu zasad bezpieczeństwa przechodzimy do znacznie przyjemniejszych rekwizytów związanych już bezpośrednio z łowieniem. Wędkarstwo podlodowe z roku na rok rozwija się nie tylko na świecie ale także i w Polsce. Efekty tego widoczne są na arenie międzynarodowej, gdzie Polacy należą do czołowych ekip co odzwierciedlają wyniki podczas MŚ. Ma to duże przełożenie na sprzęt jaki oferują nam sprzedawcy na rynku. Wzorce zaczerpnięte z różnych krajów dają nam możliwość zakupu sprzętu jakim dysponują najlepsi. Jednym z elementów tej układanki jest wędka.
Jako pierwszy kijek postaram opisać się tradycyjną uniwersalkę. Jest to model, którym z powodzeniem połowimy na wszystkie podstawowe metody wędkarstwa podlodowego, a więc na mor myszkę, spławik czy blaszkę. Przy wyborze takiego kijka nie ma sensu kierować się cena, ponieważ takie podejście „im droższa tym lepsza ”nie ma większego znaczenia. Należy natomiast zwrócić uwagę na drobne niuanse, aby wędeczka nie była zbyt sztywna, przelotki były dość spore co spowalnia proces ich zamarzania w niskich temperaturach, a także rękojeść wędki – najlepiej zwykła piankowa, która oddaje ciepło co ogranicza marznięcie rąk, korek poprawia jedynie efekt wizualny. Ewentualnie uchwyt kołowrotka może być małym problemem, ponieważ nie wszystkie mają charakterystyczny skręcany. Te bardziej ekonomiczne wersje mogą być wyposażone tylko w dwie nasuwki, która nasuwamy na uchwyt młynka ale to tylko drobny szczegół, przy którym warto mieć gdzieś pod ręką taśmę izolacyjną, ponieważ nasuwki plastikowe mają to do siebie, że lubią pękać przez co warto się przed tym zabezpieczyć. Przeciętne ceny takich wędek oscylują w granicach 15-40zł.


Inną niezwykle popularną wędką podlodową jest tzw. Bałałajka. Jej zalety nie kończą się tylko na cenie. Jest to nieoceniona wędka przy połowie mormyszkami. Warto od razu zakupić sobie kilka takich wędeczek, dają one na lodzie znacznie więcej możliwości, są małe objętościowo i przy tym bardzo poręczne. Z powodzeniem używane są zarówno podczas rekreacyjnego wędkowania jak i na zawodach wszelakiego formatu. Szczególnie podczas tych drugich kiedy czas nas goni nie tracimy go zbędnie na wiązanie mor myszek tylko zwyczajnie zmieniamy bałałajkę na kolejną gdzie na wcześniej przygotowanych mamy powiązane różnego rodzaju i koloru mor myszki na różnych średnicach żyłek. Pozwalają nam w dość szybkim czasie znaleźć optymalny zestaw, który ryby upodobają sobie danego dnia. Oczywiście po zacięciu rybę holujemy rękoma ciągnąć z wyczuciem za żyłkę żeby komuś nie przyszło do głowy kręcąc tym drobnym kołowrotkiem, który ma za zadanie być magazynkiem na żyłkę.
Kupując przeciętną bałałajkę w sklepie musimy być przygotowani na to, że należy ją nieco podrasować. Swego czasu kiedy kupowałem zwykłe sklepowe bałałajki nie miały one wymaganej długości 30cm przez co przy kontroli moglibyśmy się niemile zaskoczyć, zatem pierwszą operacją jest wydłużenie takiej wędki. W ostatnim czasie zmieniono przepisy, w myśl których długość wędki liczona jest wraz z kiwokiem. Kolejnym etapem przeróbki jest montaż przelotek, doskonale sprawdzą się w tym wypadku rurka z cewnika urologicznego. Ostatnia operacja jakiej dokonujemy przy sklepowej bałałajce to montaż kiwoka, rodzaj zależny od wagi mor myszki. Przy zakupie gotowych „zawodniczych” bałałajek te czynności są już wykonane, wystarczy jedynie nawinąć żyłkę i przywiązać mormychę. Wędeczki te powinniśmy od ręki dostać bezproblemowo od ręki w każdym wędkarskim nawet średnio zaopatrzonym w sprzęt podlodowy już od kilku złotych. Nieco trudniej dostępne są bałałajki zawodnicze w sklepach stacjonarnych ale z łatwością znajdziemy je w sklepach internetowych czy portalach aukcyjnych, średnia cena to 30-40zł.



Oczywiście to nie jedyne modele wędzisk podlodowych, jest ich znacznie więcej, m.in. kanadyjki, które są bardzo podobne do klasycznych bałałajek, małe wędki teleskopowe, tzw. Wędki gdańskie coraz popularniejsze wśród amatorów zimowego wędkowania, Ci bardziej wymagający... podobnie jak spinningiści zamawiają wędki w pracowniach, świetnym materiałem jest oszlifowane włókno szklane mające znakomite walory sprężyste. Jednak sama wędka nie odgrywa największej roli, jednak o gustach się nie dyskutuje, każdy ma inne.


Kołowrotki
Tutaj wielkiej filozofii nie ma. Kołowrotek nie może być zbyt duży i ciężki w stosunku do krótkiej wędki. Po kilku godzinach machania blaszką czy unoszeniu mor myszki może cierpieć ramię, gdy młynek jest zbyt mocarny. Podobnie jak w przypadku wędek na kołowrotki też nie ma sensu wydawać kroci, wystarczy najprostszy mały młynek dedykowany przez producentów na wyprawy podlodowe, jest to zazwyczaj wydatek 20-30zł , na pewno wytrzyma przeciążenia związane z podlodowymi łowami, podstawa to niezawodny hamulec w przypadku dużego garbusa czy przyłowu w postaci szczupaka, wielkość szpuli nie ma większego znaczenia, a w zasadzie im mniejsza i płytsza tym lepsza, by w miarę dobrze wypełnić ją cienką żyłką. W przypadku, gdy mamy gdzieś w domu jakiś kołowrotek w bardzo małym rozmiarze, który służył nam przy spławikówce czy lekkim spinningu to nie ma potrzeby zakupu nowego-podlodowego, który będzie nam przydatny przez raptem kilka tygodni w roku, taki młynek będzie równie dobry co nowy prosto ze sklepu, jednak należy pamiętać o tym, aby przed wyprawą na lód przeczyścić go i przesmarować smarem, który nie gęstnieje w niskich temperaturach. Jeśli tego nie uczynimy to możemy się niemile zaskoczyć, kiedy przy dużym mrozie nasz kołowrotek zacznie chodzić jak przysłowiowa betoniara. Poniżej przykładowa fot. przeciętnego pododowego kołowrotka kołowrotka.


Żyłki i plecionki
Generalnie żyłki poszczególnych producentów jakoś nie różnią się w większym stopniu od siebie także mamy tutaj model konkurencji monopolistycznej. Podstawa to kupić żyłkę nową, która nie jest zleżała w magazynach, należy wymieniać co roku, ponieważ w postaci nawiniętej na szpulkę kołowrotka przez dobre ¾ roku podlodowego przestoju ma tendencją do pamięci kształtów przez co szczególnie przy lekkich mor myszkach czy małych blaszkach właśnie przynęta może nie zgrywać się idealnie z kiwokiem co może skutkować słabą sygnalizacją delikatnych brań. Zazwyczaj na szpulkach mamy jakieś +/- 20-30 metrów żyłki co spokojnie wystarcza na większość wód, te 50 metrów i więcej raczej proponowałbym wędkarzom spodziewającym się przyłowu dużego szczupaka czy poszukiwaczom siei, których namierzanie wymaga penetracji głębokich akwenów choć to nie jest regułą.
Średnicę żyłki dobieramy do techniki jaką będziemy łowić, a także do przynęty. W przypadku łowienia mormyszkami górną granicą jest 0,10mm. Później przy odrobinie rutyny można zejść niżej do 0,08 czy 0,06mm ale to już nieco wyższa szkoła jazdy w przypadku większej rybki na drugim końcu żyłki.
Łowienie blaszkami wymaga zastosowania nieco grubszego kalibru, a mianowicie standardowy przedział to 0,12 - 0,16mm.Tę najgrubszą opcję wybieramy, gdy istnieje duże ryzyko przyłowu szczupaka , sandacza czy dużego okonia. Podobnie ma się to w stosunku do podlodowego spławika szczególnie, kiedy na łowisko wejdą nam duże leszcze. Za małą szpulkę żyłki dobrej jakości zapłacimy 5-10zł w zależności od jej długości. Nie polecam zastępowania żyłek podlodowych zwykłymi przyponówkami, zazwyczaj po kontakcie z lodem strzelają jak nitki.


W przeciwieństwie do żyłek wybór plecionek mamy znacznie ograniczony ale to nic dziwnego. Sceptyczne nastawienie spowodowane jest powłoką plecionki. Nie jest idealnie gładka jak żyłka przez co jest podatna na osadzanie się lodu i zamarzanie. Znacznie uniemożliwia to komfortowe wędkowanie w nie tylko siarczystym mrozie ale i temperaturze zbliżonej do 0*C. Oczywiście są plecionki produkowane typowo z myślą o łowieniu spod lodu w ujemnych temperaturach jednak zalecenia i opis producenta nie do końca odzwierciedla możliwości linki. W porównaniu do żyłek plecionki te są znacznie droższe, koszt średniej klasy produktu to przynajmniej 30zł.

Spławiki
Tutaj nie mamy zbyt dużych wymagań, ważne by spławik był przelotowy, zazwyczaj drobny, smukłej budowy o małej wyporności ze względu na delikatne brania zimową porą, cena w granicach 5-10 złotych nie jest wygórowana.

Kiwoki
Jest to obowiązkowy element podczas łowienia mormyszką, odpowiedzialny za sygnalizację brań. Kiwoczek możemy zarówno kupić gotowy w sklepie jak i zrobić samemu przy odrobinie kreatywności, wszystko zależy od naszych wymagań i upodobań. Aby odpowiednio dobrać kiwok do konkretnej mormyszki musimy nabyć kilka sztuk o różnej czułości, niestety zmiana wielkości mormyszki wiąże się zazwyczaj ze zmianą jej wagi, a co za tym idzie ugięcia kiwoka, można to niwelować wysunięciem bądź wsunięciem kiwoka, jednak w przypadku bardzo lekkich mormyszek przy łowieniu bałałajką mormyszka musi być dobrana do kiwoka idealnie. Rodzajów kiwoków mamy dużo, większość wytworzona jest z tworzyw sztucznych bądź naturalnych jak np. sierść dzika, która jest bardzo czuła. Do łowienia blaszkami warto zaopatrzyć się w kiwok blaszany, idealnie sprawdza się kiedy okoń żeruje i podbija chimerycznie, brania widoczne wówczas na kiwoku są bardzo delikatne czego nie mielibyśmy szans wyczuć przy szarpnięciach bez niego.



Przynęty
Zdecydowanie najbardziej selektywną przynętą są blaszki. Zastosowanie większego kalibru znacznie ograniczy nam brania drobnicy co może okazać się szczególnie przydatne przy obławianiu wód o dużym natężeniu drobnego okonia. Przeważnie łowimy na nie ryby drapieżne jak okoń, sandacz, szczupak ale także ryby spokojnego żeru potrafią zainteresować się grubszym kąskiem, zwłaszcza wiosną. Nie będę opisywał każdej blaszki z osobna, bo to nie ma większego sensu, każda woda to praktycznie inne upodobania ryb. Poniżej przykładowe obrazki z blaszkami zakończonymi kotwiczką.



Jedną z bardzo skutecznych i niedocenianych blaszek są poziomki zwane także balansówkami. Skrzydełko mieszczące się z tyłu przynęty podczas jej opadania daje fajny efekt, który doskonale wabi wybredne garbusy, szczególnie w barwach pasiaka na niektórych łowiskach potrafi okazać się doskonałym killerem.

Podczas zakupu blaszek szczególną uwagę należy zwrócić na blaszki tego typu z trzema hakami. Są to blaszki produkcji rosyjskiej sprzedawane na naszym rynku stosowane zwłaszcza przez… szarpakowców. Podstawową wadą tej blaszki jest nieregulaminowa liczba haków (3 sztuki, na wodach PZW zgodnie z RAPR-em wędkujemy na przynętę sztuczną z co najwyżej dwoma hakami/kotwiczkami). Pomimo tego, że z powodzeniem znikają ze sklepowych półek nabywane przez kupujących możemy się na nich ostro przejechać przy okazji kontroli. Aby doprowadzić ją do stanu funkcjonowania należy w wolnej chwili złamać któryś z trzech haków kombinerkami i blaszka wówczas jest zdatna do łowienia.

Najbardziej popularną przynętą podlodową jest mormyszka. W połączeniu z ochotką czy pinką potrafi zapewnić nam kapitalną frajdę związaną z dłubaniem kolejnych rybek. Nie wiąże się to tylko z łowieniem drobnicy, zwłaszcza późną zimą czyli w okolicach połowy marca kiedy lód pokrywa jeszcze niektóre zbiorniki daje nam możliwość połowienia pięknych okazów płoci, wzdręg, okoni czy leszczy. Osobiście podstawowym wyznacznikiem do łowienia mormyszką dla mnie jest temperatura. Niestety łowienie mormyszkami wiąże się z częstą zmianą ochotki co jest szczególnie uciążliwe w ujemnych temperaturach zwłaszcza kiedy wieje silny wiatr, a do tego termometr wskazuje dwucyfrową liczbę z poziomą kreseczką. Godzina lub dwie łowienia w tak ciężkich warunkach skutecznie zniechęcają do dalszego marznięcia przez to mormyszkami łowię głównie gdy za oknem mamy +. Również głębokość łowiska nie powinna być zbyt duża, gdy mamy możliwość namierzenia rybek na płytkiej wodzie nie przekraczającej 5-6 metrów staramy łowić w takich miejscach, mormyszka ma to do siebie, że ze względu na jej małe rozmiary jest stosunkowo lekka przez co bardzo wolno opada na duże głębokości. Możemy wtedy kombinować z mormychami wolframowymi, które są cięższe od ich ołowianych koleżanek, potrafi to przynieść znacznie lepsze efekty aniżeli łowienie lekkimi ołowiankami. Generalnie kształt mormyszki jest zarówno ważny jak jej kolorystyka. Na rynku mamy dostępne przeróżne mormyszki od imitacji kiełży po kule, łezki i inne dziwactwa. Duża paleta kolorów jest również mile widziana, dominuje srebro, złoto, brąz, miedź, a także odcienie innych kolorów jak zieleń czy nawet czerń.




Świdry i pierzchnie czyli jak zrobić otwór w lodzie?
Klimat w jakim się znajdujemy powoduje, że na nasze warunki spokojnie wystarczą takie narzędzia jak pierzchnia czy ręczny świder. Nie mamy potrzeby kupowania wiertła spalinowego, by kręcić dziury w lodzie przekraczającym metr grubości, ponieważ takiego u nas po prostu nie ma. W przypadku pierzchnii jest ona niezastąpiona podczas „pierwszego” jak i tego marcowego lodu, jest po prostu bezpieczniejsza od świdra czy siekierki, idąc po tafli badamy obstukując co kilka metrów, w przypadku grubszego lodu znacznie przekraczającego 10cm kłucie dziury zabiera nam sporo czasu i mocno ogranicza obłowienie obszernego terenu. Budowa takiego urządzenia nie jest skomplikowana, przy odrobinie zapału można samemu sobie takie coś stworzyć, na forum jeden z userów opisał proces powstawania takiej pierzchnii.

Czym kierować się przy zakupie świdra? Dość istotna jest średnica. Zwłaszcza przy zakupie wiertła zza granicy należy zwrócić uwagę by średnica nie przekraczała 20cm, jest to maksymalny otwór jaki możemy wiercić na wodach PZW ze względu na bezpieczeństwo. Ze względu na nieco skrócony czas wiercenia bardzo popularne są klasyczne trzynastki, jednak musimy liczyć się z tym, że grubszy okoń może mieć problem z przejściem przez taki otwór, dlatego zwłaszcza łowiący blaszkami powinni wziąć pod uwagę 15’ czy 16’ w zależności od firmy, która je produkuje. Kolejna mniej ważna rzecz ale zawsze przydatna to zapasowe noże. Przy intensywnej zimie na jednej parze ostrzy powiercimy sezon albo dwa, później można bawić się w szlifowanie albo dokupić zapasówki. Produkty oferowane przez firmy mogą różnić się nie tylko ceną ale i jakością ale jedno nie do końca idzie w parze z drugim. Już za 130-160zł możemy nabyć polskie świdry, które wcale nie odstają od tych zagranicznych potentatów, miałem porównanie wiercąc moim wiertłem wyprodukowanym w naszym kraju oraz świdrem jednej ze znanych na całym świecie skandynawskich firm. Niestety legendarna szwedzka marka mocno odstawała..


Mniej istotnymi przedmiotami jakie mogą nam mocno ułatwić zimowe wyprawy są np. styropianowe pudełeczka na ochotkę. Zamiast ciągle wyciągać je z kieszeni ukrytej głęboko pod kurtką wystarczy wcześniej przesypać kilkanaście sztuk do takiego pojemniczka co poprawi nam komfort łowienia nie narażając reszty ochotek na zamarznięcie. Bardzo przydatne może okazać się siedzisko, zawsze to wygodniej posiedzieć na czymś miękkim niż na zimnym wiadrze czy kucać na lodzie/śniegu. Pomijając zanętniki, termosy i inne gadżety jak ogrzewarki do rąk nie można zapomnieć o czerpaku do wybierania lodu. Koszt takiego urządzenia jest bardzo mały, przy odrobinie szczęścia i nieuwagi drugiej połówki stworzonej do przebywania w kuchni można sobie „pożyczyć” chochelkę tak jak uczyniłem to ja :)


Wystawiono 6 piw(a): kp44, BazZ, robert pl, Lulek, Kosa, Maniek    » Więcej szczegółów
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
BazZ 

Pomógł: 2 razy
Wiek: 27
Posty: 108
Otrzymał 41 piw(a)
Skąd: Ostrołęka / Nottingham


Wysłany: Śro Lut 26, 2014 20:25   

Stwórz do tego film instruktażowy ;)
_________________
!!!JEŃCÓW NIE BIERZEMY!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
KamAnt 
Moderator



Ulubiona metoda: Feeder / Spinning
Okręg PZW: Tarnobrzeg
Pomógł: 37 razy
Wiek: 23
Posty: 806
Otrzymał 134 piw(a)
Skąd: WNR


Wysłany: Śro Lut 26, 2014 20:42   

BazZ ciężko raczej będzie, bo nie czuje się zbyt ekskluzywnie przed kamerami :D Ale na przyszłość kto wie, lód dopiero za rok :)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
robert pl 
Moderator
Spławik i grunt



Ulubiona metoda: Spławik
Okręg PZW: Przemyśl
Pomógł: 71 razy
Wiek: 47
Posty: 910
Otrzymał 116 piw(a)
Skąd: Przemyśl


Wysłany: Śro Lut 26, 2014 21:45   

Fajny artykuł szkoda że to już trochę po czasie no i szkoda że nie wspomniałeś nic o
łowieniu na spławik pod lodem ,przecież to również jest fajna metoda o której warto by było napisać choć w dwóch słowach .
_________________
robert pl

http://img2.demotywatoryf...las1991_500.jpg


Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
BazZ 

Pomógł: 2 razy
Wiek: 27
Posty: 108
Otrzymał 41 piw(a)
Skąd: Ostrołęka / Nottingham


Wysłany: Śro Lut 26, 2014 21:56   

To niech pan Robert dołoży od siebie coś o spławiku ;)
_________________
!!!JEŃCÓW NIE BIERZEMY!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
robert pl 
Moderator
Spławik i grunt



Ulubiona metoda: Spławik
Okręg PZW: Przemyśl
Pomógł: 71 razy
Wiek: 47
Posty: 910
Otrzymał 116 piw(a)
Skąd: Przemyśl


Wysłany: Śro Lut 26, 2014 21:59   

Jakoś nie czuję się na siłach.
:milczek:
_________________
robert pl

http://img2.demotywatoryf...las1991_500.jpg


Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
KamAnt 
Moderator



Ulubiona metoda: Feeder / Spinning
Okręg PZW: Tarnobrzeg
Pomógł: 37 razy
Wiek: 23
Posty: 806
Otrzymał 134 piw(a)
Skąd: WNR


Wysłany: Śro Lut 26, 2014 22:48   

robercie napisać miałem już jakiś tydzień czy dwa temu ale trochę mi się sprawy pokomplikowały i nie miałem ani głowy ani czasu do tego. Wracając do spławika nie rozpisywałem się zbytnio, bo szczerze mówiąc spod lodu łowie tą metodą ze dwa razy w roku, nie mam wody pod nosem z dużą ilością leszcza, a dłubanie 30-centymetrowych karpików to nie dla mnie, także nie chcę robić z siebie alfy i omegi luzik
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
robert pl 
Moderator
Spławik i grunt



Ulubiona metoda: Spławik
Okręg PZW: Przemyśl
Pomógł: 71 razy
Wiek: 47
Posty: 910
Otrzymał 116 piw(a)
Skąd: Przemyśl


Wysłany: Śro Lut 26, 2014 22:52   

Myślałem jednak abyś swój artykuł poszerzył o parę podstawowych informacji w tej dziedzinie tym bardziej że fajnie Ci to wychodzi i masz smykałkę do tego luzik



No przekonałeś mnie, w najbliższych dniach sklecę kilka zdań ale to najpewniej w weekend, bo jutro wyjeżdżam luzik - KamAnt


Świetnie ma się ten dar przekonywania ;)
_________________
robert pl

http://img2.demotywatoryf...las1991_500.jpg


Ostatnio zmieniony przez robert pl Czw Lut 27, 2014 20:46, w całości zmieniany 2 razy  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
robertmro9 

Wiek: 37
Posty: 3
Skąd: Warszawa


Wysłany: Czw Lut 27, 2014 13:07   

A pytanie czy świder taki do wiercenia dziur pod słupki ogrodowe będzie się nadawał czy niestety trzeba się zaopatrzyć na przyszłą zimę
Postaw piwo autorowi tego posta
 
Maniek 
Zakochany w Bugu


Pomógł: 21 razy
Wiek: 44
Posty: 935
Otrzymał 299 piw(a)
Skąd: Sobiborski Park Krajobrazowy


Wysłany: Czw Lut 27, 2014 18:42   

KamAnt, Świetny artykuł, chociaż niepotrzebnie straszysz chłopaków tymi niebezpieczeństwami, a ta, jak to moja pierwsza mówi "skakanka z gwizdkiem" jest dość upierdliwa do noszenia, jak nie masz specjalistycznego kombinezonu. Z drugiej strony nie mam pojęcia jak Ci ludzie się topią- na jaki lód Oni wchodzą? Przecież normalny lód w życiu Cie nie pęknie na tyle, żebyś pod niego wpadł.
robertmro9 napisał/a:
czy świder taki do wiercenia dziur pod słupki ogrodowe będzie się nadawał czy niestety trzeba się zaopatrzyć na przyszłą zimę

Niestety, trzeba zaopatrzyć się na przyszłą zimę.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
Wyświetl posty z ostatnich:   

» Wędkarstwo, strona główna » Działy ogólne » Wędkarstwo dla początkujących » ABC wędkarstwa podlodowego

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl Forum - GrzegorzM ©

Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.

Ku pamięci Ś.P. Jarogiego

strzalkaMapa Forum