Forum wędkarskie- wędkarstwo Forum wędkarskie- wędkarstwo Największe forum wędkarskie w Polsce (dawne Wedkowanie.net). Wędkarstwo, PZW, filmy wędkarskie, metody połowu, testy sprzętu, przynęty i zanęty, łowiska, zdjęcia i gry wędkarskie. Posiadamy ponad 10 tysięczną społeczność, która napisała już przeszło 130 tysięcy wiadomości. Weź udział w dyskusji i dołącz do nas już dziś!
Użytkownicy Mapa użytkowników Filmy Wędkarskie Dzienniki wędkarskie Targowisko Wyszukiwarka Album zdjęć  Kontakt 

Błoto, komary, wędka i ja

bllfrg 
początkujący chytok


Wiek: 36
Posty: 36
Otrzymał 44 piw(a)
Skąd: Nowy Dwór Mazowiecki


Wysłany: Pon Lip 29, 2013 11:15   Błoto, komary, wędka i ja

Witam wszystkich!

Tak na początek powiem, że moja przygoda z wędkarstwem zaczęła się w tym miesiącu, a konkretnie wczoraj zakończył się mój 3 weekend połowów. Jak na początkującego jestem dość leciwy, bo po 30-ce. Wędkarstwo zawsze mnie na swój sposób fascynowało, ale jakoś nie miałem wśród znajomych i bliskiej rodziny wędkarzy, więc nikt mnie nie wciągnął. Ale przyszedł czas i wciągnąłem się sam. :)

Jednym z elementów, który zadecydował o tym, by zacząć łowić, była przeprowadzka do Nowego Dworu Mazowieckiego, gdzie są świetne tereny wędkarskie. W gruncie rzeczy fakt, że są tam aż trzy rzeki i sporo starorzeczy, zadecydował o tym, że przeprowadziłem się właśnie do NDM, a nie do innego podwarszawskiego miasteczka. Teraz mam 10 minut piechotą na łowisko! :)

Od samego początku wiedziałem, że będę łowił na spinning. Raz, że jest to metoda najbardziej chyba aktywna, dwa, zawsze uważałem ją za rodzaj "szlachetnego" wędkarstwa. Jakoś nie wyobrażam sobie siebie wędrującego na łowisko z wiadrem gliny czy innej zanęty. Ale kto wie, może kiedyś mi się odwidzi? Poza spinningiem interesujące wydaje mi się również wędkarstwo muchowe oraz podlodowe. Ale spinning póki co wygrywa jako najbardziej uniwersalny: całoroczny i odpowiedni na prawie każdym łowisku.

Dodam jeszcze, że uczę się sam. Czytam książki, szukam w internecie, staram się rozmawiać z napotkanymi wędkarzami. Póki co praktycznie każdy wędkarz, którego spotykam, ma znacznie większą praktykę niż ja, więc jest dla mnie automatycznie guru. ;)

Wystawiono 7 piw(a): kp44, irekskyline, GrzegorzM, sum40, Maniek, gumiak9, Mayki    » Więcej szczegółów
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
kp44 
Administrator
i zwykły pijak :)



Ulubiona metoda: Spinning
Okręg PZW: Siedlecki
Pomógł: 19 razy
Wiek: 29
Posty: 763
Otrzymał 282 piw(a)
Skąd: Mokobody


Wysłany: Pon Lip 29, 2013 11:44   

Masz piwerko za sam tytuł. Co do wieku to nie ma znaczenia kiedy się zaczyna, znam 40-latków, którzy w 2 lata osiągali umiejętności większe, niż wędkarze z 20-letnim stażem. A warunki do rozwoju masz tak jak sam piszesz wyśmienite.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
irekskyline 
Łowię ryby i takie tam...


Pomógł: 5 razy
Wiek: 21
Posty: 117
Otrzymał 34 piw(a)
Skąd: Brzeg


Wysłany: Pon Lip 29, 2013 11:52   

A jak tam pierwsze połowy?
Życzę Ci sukcesów i połamania kija na taaakiej rybie :okok:
_________________
Pozdrawiam, Irek.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
GrzegorzM 
Administrator



Ulubiona metoda: Spławik i feeder
Pomógł: 37 razy
Posty: 1424
Otrzymał 185 piw(a)
Skąd: Złocieniec / Szczecin


Wysłany: Pon Lip 29, 2013 11:58   

Witaj imienniku luzik Życzę udanych połowów i wielu ciekawych wpisów w dzienniku :okok:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
bllfrg 
początkujący chytok


Wiek: 36
Posty: 36
Otrzymał 44 piw(a)
Skąd: Nowy Dwór Mazowiecki


Wysłany: Pon Lip 29, 2013 12:54   

Dziękuję za miłe powitanie. Już spieszę z relacją z pierwszych połowów.

Dnia 13 lipca b.r. przed godziną 5:00 udałem się nieśmiało na pierwszy połów. Jak tylko znalazłem się nad wodą, zmontowałem wędkę, wyregulowałem hamulec i stwierdziłem, że popróbuję, jak się właściwie tą wędką rzuca (innej wędki niż moja w życiu w ręce nie miałem). Wziąłem wielki zamach, żeby rzucić daleko przed siebie. Ripperek wpadł w wodę, więc zacząłem bezmyślnie ściągać, ciesząc się jak dziecko, że wędka przynętę rzuca, a kołowrotek plecionkę wybiera. :)
Jak już wybrałem całą plecionkę, zarzuciłem po raz drugi i znów wesoło ściągam. Ciągnę, ciągnę, a tu coś się szarpnęło! Okazało się, że zahaczył się szczupaczek! Przy moim drugim w życiu rzucie wędką! :) Nie muszę dodawać, że byłem wniebowzięty. Fachowo pompując wyciągnąłem tą oto bestię:
wymoderowano
Przepraszam za marną jakość fotki, ale pstrykałem ją w pośpiechu, z wielkimi emocjami i badziewną komórką. Szczupaczek nie miał chyba nawet 40 cm. Nie mierzyłem nawet. Trafił z powrotem do wody.
Tego dnia złowiłem jeszcze jednego szczupaczka - nawet mniejszą sznurówkę. Ale i tak byłem przeszczęśliwy. Wychodząc na połów liczyłem się z tym, że nic nie złowię. Ba, liczyłem się nawet z tym, że przez pierwszych kilka razy nic nie złowię. A tu taki sukces. W dumę wbijał mnie jeszcze fakt, że spotkałem kilku wędkarzy, którzy twierdzili, że nic nie bierze. :)
Następnego dnia złowiłem jeszcze jednego maluszka i na tym dobra passa się skończyła.

W tygodniu udałem się na spontaniczny wieczorny połów - i nic. W weekend poszedłęm na dłuższą wyprawę w bardzo malownicze miejsce, gdzie cieszyłem się widokami, ale nie sukcesami, bo nic nie brało. Zaliczyłem tylko kilka skubnięć okonków. Po weekendzie była kolejna wyprawa - tu coś poskubało, ale na tym koniec. Nie muszę chyba dodawać, że potraciłem masę przynęt. I to nie tylko na zaczepach. Pewna ich ilość lądowała w przybrzeżnych chaszczach i na czubkach drzew i nie zawsze dało się je odzyskać. Po tych kilku nieudanych wyprawach zacząłem podupadać na duchu. Może coś źle robię? Może przynęty nie takie? A może nie wiem, gdzie szukać ryb? No ale przecież ciągle widzę, że drapieżniki biją jak się patrzy.

No i przyszedł pamiętny dzień 27 lipca (czyli ostatnia sobota). Wstałem o 3:30. O 4:00 byłem już na łowisku i młócę wędką. Młócę, młócę i nic. Spotykam innych wędkarzy, którzy twierdzą, że ryba nie bierze. Ale nie zniechęcam się i młócę dalej. Dodam jeszcze, że tym razem postanowiłem łowić na żyłkę zamiast plecionki. Podobno brania czuje się gorzej, ale nie straszy się ryb nerwowymi ruchami wędziska.
Do godziny 7:00 brak efektów. Aż tu nagle zapiął się okonek. Nawet nie zdążyłem go doholować do brzegu. Wypiął się i uciekł. Po chwili (chyba nawet w następnym rzucie) zapiął się szczupaczek - sznurówka. Tego doholowałem, ale wypiął się przy brzegu. W sumie mała strata i tak bym go puścił. Szczupaczek narobił rabanu, więc poszedłem w inne miejsce. I tu znów się zapięła sznurówka, która wypięła mi się już na brzegu i zwiała. Pomyślałem sobie, że z tą żyłką to trzeba uważać, bo jakoś łatwiej rybki się luzują.
Po jakimś czasie udało mi się złapać okonka ok 16 cm. Złapałem go "fachowo", czyli do ręki. Nasyciłem oczy piękną rybką i puściłem do wody. Było już około 9:00 i czas wracać do domu. Dzień uznałem za udany, bo ryba brała. Co z tego, że drobnica? Początkującego każda rybka cieszy. Wracałem już, zarzucając wędkę, aż złapał mi się okoń 23 cm. To była pierwsza moja ryba, która nadawała się do zabrania. No i ją zabrałem, aby pokazać żonie, że to całe wędkowanie nie polega tylko na wydawaniu ogromnych kwot i znikaniu z domu o dziwnych porach. Mimo iż rybka była mała, została zjedzona z wielkim smakiem.

W niedzielę (wczoraj) udałem się znów na łowisko, tym razem w to malownicze miejsce, w którym jeszcze nic nie udało mi się złowić. Jest to odnoga Narwi (główny nurt jest po drugiej stronie wyspy), która jest dość wąska i ma charakter małej rwącej rzeczki - szybki nurt i dużo zwałek. Nie obiecywałem sobie wiele po tej wyprawie. Traktowałem ją raczej jako wypad na łono przyrody. Ale nie było źle. Parę razy coś puknęło. A pod sam koniec wyciągnąłem szczupaczka ok. 40 cm (oczywiście wrócił do wody). I to była moja jedyna zdobycz tego dnia. Ale coś złapałem, więc byłem szczęśliwy. :)

I to cała moja dotychczasowa historia wędkowania. Nie ma tego dużo, ale sukcesy na miarę początkującego są. Postaram się na bieżąco relacjonować kolejne wypady na ryby.

Opowiadanie ładne ale pamiętaj ze na forum jest zakaz umieszczania zdjęć ryb niewymiarowych. - mod

Wystawiono 8 piw(a): irekskyline, Paweł., Skokowczanin, KamAnt, sum40, Maniek, gumiak9, babz86    » Więcej szczegółów
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
Paweł. 
Moderator filmowy



Ulubiona metoda: DS
Pomógł: 4 razy
Wiek: 25
Posty: 82
Otrzymał 58 piw(a)
Skąd: warm-maz


Wysłany: Pon Lip 29, 2013 13:03   

I tak trzymaj :)
_________________

Postaw piwo autorowi tego posta
 
KamAnt 
Moderator



Ulubiona metoda: Feeder / Spinning
Okręg PZW: Tarnobrzeg
Pomógł: 37 razy
Wiek: 23
Posty: 806
Otrzymał 134 piw(a)
Skąd: WNR


Wysłany: Pon Lip 29, 2013 14:39   

Przyjemnie się czyta takie artykuły, gdzie od razu widać, że autor podchodzi do sprawy z entuzjazmem i pasją :okok: Oby tak dalej :)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
bllfrg 
początkujący chytok


Wiek: 36
Posty: 36
Otrzymał 44 piw(a)
Skąd: Nowy Dwór Mazowiecki


Wysłany: Pon Lip 29, 2013 15:01   

Jeszcze może napiszę o kilku problemach, jakie miałem jako początkujący, który nie może liczyć na pomoc kolegów z doświadczeniem. Teraz wydają mi się raczej zabawne, ale rozwiązania są dla początkującego nieoczywiste.

Jak zamocować kołowrotek do wędki? W pudełku z kołowrotkiem lub wraz z wędką spodziewałem się znaleźć instrukcję mocowania jednego do drugiego. Nic takiego nie było. W sumie okazało się to bardzo proste, ale jako nowicjusz miałem chwilę wątpliwości.

Do czego służy ten dziwny przełącznik na kołowrotku? Teraz już wiem, że to blokada wstecznego biegu. Ale w pierwszym momencie myślałem, że ma to coś wspólnego z rozkładaniem korbki. ;)

Jak zamocować plecionkę na kołowrotu? Znalezienie rozwiązania wymagało już więcej zachodu. Łatwo znaleźć informację na temat wiązania, ale o podkładzie z żyłki jakoś rzadziej w sieci piszą.

Jak pracować przynętą? Ta chyba temat rzeka. Coś już tam wiem, ale nadal szukam odpowiedzi...

Jak poprawnie wiązać przynętę? Drobne odstępstwo od znalezionego w sieci schematu spowodowało, że moja pierwsza wahadłówka odleciała w siną dal, po czym plusknęła w niebieską toń. Ale teraz już wiem, na czym mój błąd polegał.
_________________
Rekordy:
okoń: 24 cm
szczupak: 50 cm
boleń: 63 cm
płoć: 22 cm
krąp: 21 cm
ukleja: 18 cm
wzdręga: 22 cm
kleń: 25 cm
leszcz: 1 kg
Postaw piwo autorowi tego posta
 
sum40 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 18
Posty: 56
Otrzymał 14 piw(a)
Skąd: Ok. Łęcznej


Wysłany: Pon Lip 29, 2013 17:36   

Jak na początek to idzie Ci naprawde dobrze, gdy ja zaczynałem ze spinningiem to przez nawet 2-3tygodnie może nawet do miesiącą 2 okonki ledwo wymiarowe. Tak trzymać :)
_________________
Tylko Spin. :)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
bllfrg 
początkujący chytok


Wiek: 36
Posty: 36
Otrzymał 44 piw(a)
Skąd: Nowy Dwór Mazowiecki


Wysłany: Śro Lip 31, 2013 12:39   

Jak się uda, to wyskoczę dziś na wieczorny połów. Tym razem spróbuję więcej porzucać wahadłówek. Mam dwa gnomy 0, jeden srebrny, drugi mosiądzowy. Na te blaszki jeszcze nic mi się nie udało złowić, więc będę miał dobrą wymówkę jak wrócę o kiju. ;)
_________________
Rekordy:
okoń: 24 cm
szczupak: 50 cm
boleń: 63 cm
płoć: 22 cm
krąp: 21 cm
ukleja: 18 cm
wzdręga: 22 cm
kleń: 25 cm
leszcz: 1 kg
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
Wyświetl posty z ostatnich:   

» Wędkarstwo, strona główna » Działy ogólne » Dzienniki Wędkarskie » Błoto, komary, wędka i ja

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl Forum - GrzegorzM ©

Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.

Ku pamięci Ś.P. Jarogiego

strzalkaMapa Forum