Forum wędkarskie- wędkarstwo Forum wędkarskie- wędkarstwo Największe forum wędkarskie w Polsce (dawne Wedkowanie.net). Wędkarstwo, PZW, filmy wędkarskie, metody połowu, testy sprzętu, przynęty i zanęty, łowiska, zdjęcia i gry wędkarskie. Posiadamy ponad 10 tysięczną społeczność, która napisała już przeszło 130 tysięcy wiadomości. Weź udział w dyskusji i dołącz do nas już dziś!
Użytkownicy Mapa użytkowników Filmy Wędkarskie Dzienniki wędkarskie Targowisko Wyszukiwarka Album zdjęć  Kontakt 

Pomoczmy kija z Nukualofą :)

nukualofa 
Bo ryba jest po to, by nacieszyć nią oko :)


Pomógł: 1 raz
Wiek: 23
Posty: 98
Otrzymał 16 piw(a)
Skąd: Torki/ Przemyśl


Wysłany: Pon Wrz 24, 2012 20:18   Pomoczmy kija z Nukualofą :)

Złe dobrego początki


No dobra, jakoś się zachęciłem do zaczęcia pisania swojego dziennika, może to będzie ciekawe doświadczenie :)
Tak więc, jakby należało napiszę oczywiście na początku moje początki. A raczej to co z nich pamiętam, bo specjalnej pamięci to ja nie mam.
Zaczęło się to gdy miałem około 14 lat, mój wujek chodził wtedy na ryby. Cały czas pytałem się mamy czy mogę z nim chodzić, ale że byłem tak wstydliwy, że aż się wstydziłem zapytać wujka, nie było możliwości by z nim chodzić.
Zawsze jakoś mnie ciągnęło do tego sportu, inni lubili kopać piłkę, grać na komputerze, ja wolałem posiedzieć nad wodą i popatrzeć na innych wędkarzy.
Tak mijał ten czas aż do 15 lat....

Pierwsze wędkowanie


Tak to było latem 2009, kolega miał swoją pierwszą wędkę i namawiał mnie żebym szedł z nim na dzikie łowisko. Poszedłem, fajnie było kilka rybek wyciągnąłem, ale to jednak nie to co bym chciał.
Zastanawiałem się co zrobić, aby pójść na dwie wędki, tzn. ja na swoją a kumpel na swoją. Wtedy sobie przypomniałem o Marcinie, koledze z mojej wsi, przecież on ma wędki.
Ruszyłem do niego, pożyczył mi jakąś bazarówę 3,6m i stary młynek. Może szału nie było, ale pierwsza wyprawa ze "swoim" sprzętem była.
Chodziłem prawie 3 tygodnie na wędce kumpla, dzień w dzień po 10 h, uczyłem się łwoić, uczyłem się cierpliwości, ćwiczyłem reflex. tak mijały dni, aż uzbierałem na swoją własną wędkę.
Jakaś super specjalna nie była, mała wędka 2,7m + kołowrotek z mikado.
Czytałem kiedy mogłem o wędkarstwie, cały czas.

O mój boże, mam dużą rybę <panika>


Pierwsza "dużaa" ryba, ach co to za uczucie :>
Nocka nad wodą, cisza, spokój. Biorą same małe rybcie...
Później branie, no to standardowe zacięcie i opór?
Myślę "pewnie konar", ale co ja czuje? To się rusza? O mój boże mam dużą rybę <panika> Co robić? Ściągać? trzymać? Nie wiem :D
Panika, ale przypomniało mi się z filmu jak podciągać i zwijać żyłkę ;)
No to dawaj, podciągam jak popuściła i zwijam na kołowrotku, pociągam i zwijam i tak przez 10 minut.
Potem jak dostać do podbieraka? Wędkę łożyłem niędzy konary drzew i biegiem do podbieraka i z powrotem.
Udało się podebrać bez kłopotów, a rybka to był lin na 2 kg :D Wtedy dla mnie to była wielka ryby, chodź i teraz na takiego lina bym zapolował :)

CDN :)
_________________
Dziennik Wędkarski - Nukualofa
http://www.orybach.pl/top...5949.htm#167064

Wystawiono 3 piw(a): GrzegorzM, robert pl, s@nd3r_85    » Więcej szczegółów
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
GrzegorzM 
Administrator



Ulubiona metoda: Spławik i feeder
Pomógł: 37 razy
Posty: 1424
Otrzymał 185 piw(a)
Skąd: Złocieniec / Szczecin


Wysłany: Pon Wrz 24, 2012 22:34   

Bardzo fajne rozpoczęcie dziennika. Na pewno będę tu często zaglądać jak zaczną pojawiać się wpisy. Powodzenia!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
nukualofa 
Bo ryba jest po to, by nacieszyć nią oko :)


Pomógł: 1 raz
Wiek: 23
Posty: 98
Otrzymał 16 piw(a)
Skąd: Torki/ Przemyśl


Wysłany: Czw Wrz 27, 2012 19:06   

Mamo, musimy porozmawiać !!


Takk, wędkowanie cały czas na jedym zbiorniku jest maga nużące po pewnym czasie.
Czas wyrobić sobię kartę, mam 16 lat więc lepiej teraz ;)
Pamiętam jak na początku gdy wspominałem mamie o tym że chce wyrobić sobie kartę wędkarską, kończyło się to zwykle na
"dobrze, dobrze ale teraz nie mam czasu" :wnerw:
Jak to nie masz czasu? Przecież nic nie robisz
Trzeba było zacząć stosować ostre działo, czyli MARUDZENIE.
Przez cały dzień gadałem do mamy i pytałem się jej o tą kartę aż wreszcie się zgodziła :D
Na drugi dzień po zgodzie od razu ruszyłem do Przemyśla do siedziby Okręgowego Związku Wędkarskiego, bo myślałem że kartę robi się tam.
Tam niestety zawód :( Nie można, ale za to dowiedziałem się jakie opłaty i ile mi wyniesie wszystko, całe wyrobienie + co muszę zrobić.
Kolejny dzień ruszam do Medyki do koła wędkarskiego, pogadałem ze skarbnikiem. Wszystko ustalone, kazał nauczyć się RAPRu i przyjść za dwa dni.
Przez te dwa dni jak głupi wkuwałem ten RAPR, robiłem testy na stronie pzw, które zdawałem bez problemu :)
Przyszedł dzień testu. Stres żebym zdał, bo jak nie zdam to co? Nie wiadomo :stres:
Ale bajka, jedziemy rowerkiem, bo to tylko pare kilometrów.
Na miejscu już był skarbnik i prezes koła. Zaprosili mnie do takiej szopki gdzie są wszystkie dokumenty z koła. tam wylosowałem test i zasiadłem do pisania.
Po 5 minutach oddałem, bo o dziwo był dość prosty, spodziewałem się czegoś cięższego ale bajka :)
Czekam na wynik... bumbum....bumbum....bumbum... serce bije jak głupie, ale dlaczego? haha sam nie wiem.
Jest, sprawdził pan Franciszek, skarbnik koła. Wynik jest pozytywny.
Wszystko przygotował, podpisałem tam gdzie trzeba i dostałem jakiś druk że zdałem i miałem się z nim udac do starostwa.
niestety zdawałem w piątek :| Więc na kartę musiałem czekać kolejne dwa dni :)
Jakoś się udało. W poniedziałek ruszyłem z uśmiechem do starostwa, tam mila pani wyrobiła mi kartę na miejscu, podpisałem odbiór i poszedłem okleić folią :)
Od razu do koła i po chwili oczekiwania na skarbnika bo go nie było, wydał mi resztę dokumentów.
Jaka była moja radość to jest nie do opisania :D
Od razu nad wodę :D
Cały dzień nad wodą, to jest życie :)




Proszę dokumenty !!!



Po wyrobieniu karty przez tydzień chodziłem na ryby dzień w dzień po min 7 h, ale nie trafiłem o dziwo na jaką kolwiek kontrol.
Siedziałem tak sobie któregoś dnia, z kumplem przy wędce mojej ( wtedy miałem tylko jedną ) i patrzymy jedzie jakiś LR :)
Patrzymy, podjeżdża bliżej. Napis na drzwiach : "PAŃSTWOWA STRAŻ RYBACKA". Myślę sobie: "hmmm... coś nowego, ciekawe co powiedzą".
Panowie wyszli z samochodu i pierwsze co to podchodzą do mnie. Ja taki zdezorientowany nie wiem czy wyciągać kartę już czy później haha :D
Ale okazało się że jak podeszli do mnie to całkiem mili byli, ładnie poprosili o kartę i zezwolenie, dałem im. Coś zapisał u siebie w takim jakby dzienniku.
Myślałem że już sobie pójdą dalej, ale jeden z nich pyta się czy biorą? Mówię że nie bardzo, dopiero zaczynam.
Nawet jeden udzielił mi porady, bo spławik mi ciągle spływał w krzaki ( był mały wiatr ). Mówił żeby dodać śrucin. Kazał pokazać zestaw i podpowiedział żebym zmienił haczyk na mniejszy.
Zmieniłem, podziękowałem i poszli. O dziwo spławik nie uciekał, a i brania robiły się częstsze. Pierwsza kontrola i nawet mi pomogli :>
Tak przez późniejszy okres miałem może trzy kontrole, normalne ( dałem dokumenty, zapisali i dowidzenia ), ale jedna mnie oburzyła.
Siedziałem sobie z dwoma wędkami, na spławik. Godzina poranna między 3-4 nie pamiętam dokładnie.
Widzę idą do mnie funkcjonariusze PSR więc wyciągnąłem kartę i pozwolenia i czekam sobie.
Idą. Słychać od 50 m jakby specjalnie się tak głośno śmiali, podchodzą na mój pomost i tupią w deski jakby przebiegało stado baranów.
Mówię Dzieńdobry, nic nie odpowiedzieli. Patrzą na mnie i z taką pogardą do mnie "Na co czekasz? Dawaj karte".
Zdziwiłem się bardzo, tak chamsko? No ale już im odpuszczę. Dałem kartę. Piszą coś u siebie, oddali kartę i "Wyciągaj wędki". Ja tak sobie myśle i pytam:
"Panowie, w jakim celu? Łowię z dna, czekam na branie dłużej niż godzine bo mam dużą przynętę" oni na to "Wyciągasz, czy mamy sami sobie wyciągnąć?"
Ta, dobra. Wyciągnąłem im te wędki, pooglądali i jakby nic rzucili na podest. Zdenerwowałem się, no kurde, ok chamstwo chamstwem, ale chyba ten sprzęt mnie kosztował nie?
Mówię do nich żeby sobie swoimi rzucali, a jak nie porafią poszanować czyjegoś to niech nie ruszają.
Chyba się oburzyli, ale ciul im w głowę, nie będą mi sprzętu niszczyć. Sami sobie wyciągneli pustą siatkę, i nawet nie włożyli z powrotem tylko tak położyli.
Postali chwilę i poszli dalej.
Masakra tacy "funkcjonariusze" a chamstwo totalne.
Od tego czasu nie miałem już żadnej kontroli. I dobrze. Bo takich kontrolerów to trzeba "tępić"...
:wsciekly:

CDN
_________________
Dziennik Wędkarski - Nukualofa
http://www.orybach.pl/top...5949.htm#167064

Wystawiono 7 piw(a): Shark, Maniek, robert pl, KamAnt, jara12333, s@nd3r_85, norbertj    » Więcej szczegółów
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
nukualofa 
Bo ryba jest po to, by nacieszyć nią oko :)


Pomógł: 1 raz
Wiek: 23
Posty: 98
Otrzymał 16 piw(a)
Skąd: Torki/ Przemyśl


Wysłany: Pią Mar 15, 2013 16:01   

Sobie wracam powoli na forum :D

Może nie dokładnie mam historię związaną z wędkarską przygodą, ale jedanak z rybami ;D

tak więc gdzieś w połowie stycznia poszedłem sobie rano popatrzeć na jeziorko. Zdziwiłem się gdy zobaczyłem że ktoś łowi spod lodu
bo u nas to raczej się tego nie praktykuje.
No ale mniejsza, idę sobie do pana wędkarza. Miło się przywitałem, posłuchałem czy bierze czy nie itd i stwierdziłem że pora zwijać się bo mineło już półtora godziny
od kiedy siedzę i marznę. Więc miło się pożegnałem i idę. Lód był dość gruby w każdym razie bezpieczny. No więc się już zebrałem idę i nagle słyszę głos pana Marka że ma coś dużego.
Wiadomo że nie mogłem nie patrzeć, no więc czekam, Marek ściąga i ściąga, coś grubego? Ale teraz? No nie wiem.
Nagle widzę sporego okonia. Na oko 50 cm. Pierwszy raz takiego widziałem. NO ale nie wyjdzie bo dziura za mała.
Mói żebym trzymał a on powiększy dziurę. Trzymałem i powiem że było bardzo ciężko, nie wiedziałem że okoń może mieć tyle siły.
Powiekszył dziurę i mu oddałem wędkę. Wyciągnął. Podziękował mi. Zrobiłem mu zdjęcie i poszedłem do domu. Ale wspomienia zostaną z łowienia z pod lodu :D
Ja nie będę łowił tak, ale można powiedzieć już łowiłem haha ;)
_________________
Dziennik Wędkarski - Nukualofa
http://www.orybach.pl/top...5949.htm#167064
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Maniek 
Zakochany w Bugu


Pomógł: 21 razy
Wiek: 45
Posty: 935
Otrzymał 299 piw(a)
Skąd: Sobiborski Park Krajobrazowy


Wysłany: Pią Mar 15, 2013 20:00   

nukualofa napisał/a:
. Zrobiłem mu zdjęcie i poszedłem do domu.

No to dawaj tą fotkę. :>
Postaw piwo autorowi tego posta
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
nukualofa 
Bo ryba jest po to, by nacieszyć nią oko :)


Pomógł: 1 raz
Wiek: 23
Posty: 98
Otrzymał 16 piw(a)
Skąd: Torki/ Przemyśl


Wysłany: Sob Mar 16, 2013 12:23   

Maniek, chciałbym. Niestety fotka jest w aparacie pana Marka, a ja głupi nie pomyślałem że mógłbym ją wrzucić na forum :( Jeśli go jeszcze spotkam poproszę o nią ;)
_________________
Dziennik Wędkarski - Nukualofa
http://www.orybach.pl/top...5949.htm#167064
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
nukualofa 
Bo ryba jest po to, by nacieszyć nią oko :)


Pomógł: 1 raz
Wiek: 23
Posty: 98
Otrzymał 16 piw(a)
Skąd: Torki/ Przemyśl


Wysłany: Nie Mar 02, 2014 15:32   

Wędkarskie pogaduchy z młodymi wędkarzami

Witajcie znów, dziś mam krótką opowieść, historię czy jak tam kto na to mówi o młodych miłośnikach pomoczenia kija w wodzie.
Mianowicie tydzień temu można było u nas wyrobić sobie kartę wędkarską, ponieważ było dużo chętnych na nią, egzaminujący przyjechał do nas i odbył się "egzamin". Dlaczego napisałem w cudzysłowiu? Pan egzaminujący nawet nie dał nikomu możliwości sprawdzenia podstawowej wiedzy. Wszyscy zdali.
Gdy zapytałem młodych o to czy cokolwiek wiedzą, opowiedzieli że nie bo i tak im można wszystko, bo to nasz zbiornik wodny.
Szczerze trochę mnie to rozzłościło bo ok nasz zbiornik, ale jak ktoś będzie cały rok szczupaki odławiał np to w końcu będzie ich brak. Młodzi dostali ode mnie 4 RAPRy w wersji mini i kazałem im się do nich stosować, bo inaczej ich rodzice dowiedzą się o paleniu papierosów itp. Młode pokolenie niby strasznie cwane, rodziców się boi :D

Miejmy nadzieje że chociaż trochę będą się stosować do tego regulaminu to zbiornik zachowa swój ekosystem. Bo młodzi siedzą nad wodą kilka godzin dziennie niezależnie od pogody, a ich celem nie jest rekreacja czy wypoczynek, a przyniesienie do domu jak największej ilości ryb, bez patrzenia na wymiar czy okres ochrony.
_________________
Dziennik Wędkarski - Nukualofa
http://www.orybach.pl/top...5949.htm#167064
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
marekmar 

Posty: 2
Skąd: Znad rzeki :D


Wysłany: Czw Mar 06, 2014 09:56   

nukualofa napisał/a:
Wędkarskie pogaduchy z młodymi wędkarzami


Szczerze trochę mnie to rozzłościło bo ok nasz zbiornik, ale jak ktoś będzie cały rok szczupaki odławiał np to w końcu będzie ich brak. Młodzi dostali ode mnie 4 RAPRy w wersji mini i kazałem im się do nich stosować, bo inaczej ich rodzice dowiedzą się o paleniu papierosów itp. Młode pokolenie niby strasznie cwane, rodziców się boi :D


Przez takich gości, takich instruktorów, egzaminatorów za dychę mamy taką sytuację w Polsce jaka jest. Dajcie spokój. Nie można bagatelizować takich spraw, zwłaszcza jąc do czynienia z młodymi, bo później taki myśli, że mu wszystko wolno i z wszystkim będzie kombinował...
_________________
Spławik i spławik, wszyscy tylko spławik.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

» Wędkarstwo, strona główna » Działy ogólne » Dzienniki Wędkarskie » Pomoczmy kija z Nukualofą :)

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl Forum - GrzegorzM ©

Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.

Ku pamięci Ś.P. Jarogiego

strzalkaMapa Forum