Forum wędkarskie- wędkarstwo Forum wędkarskie- wędkarstwo Największe forum wędkarskie w Polsce (dawne Wedkowanie.net). Wędkarstwo, PZW, filmy wędkarskie, metody połowu, testy sprzętu, przynęty i zanęty, łowiska, zdjęcia i gry wędkarskie. Posiadamy ponad 10 tysięczną społeczność, która napisała już przeszło 130 tysięcy wiadomości. Weź udział w dyskusji i dołącz do nas już dziś!
Użytkownicy Mapa użytkowników Filmy Wędkarskie Dzienniki wędkarskie Targowisko Wyszukiwarka Album zdjęć  Kontakt 

[ OPOWIEŚĆ 2 ] Polowanie na burzę

GrzegorzM 
Administrator



Ulubiona metoda: Spławik i feeder
Pomógł: 37 razy
Posty: 1424
Otrzymał 185 piw(a)
Skąd: Złocieniec / Szczecin


  Wysłany: Czw Sie 23, 2012 21:18   [ OPOWIEŚĆ 2 ] Polowanie na burzę

Polowanie na burzę

Zaczynajmy moją opowieść....

Nie tak dawno temu, bo drugiego sierpnia wybrałem się z trzema kolegami na tygodniowy wypad na ryby.
Koledzy to Marek, Krzysiek i Adam, ja nazywam się Michał. Wszyscy jesteśmy w tym samym wieku, a mianowicie mamy po 17 lat. Wiek zabawy i hulanek, ale my wolimy posiedzieć nad wodą, a więc przejdźmy do rzeczy...

Czwartek rano, godzina 3.00. Pobudka i przygotowywanie i sprawdzanie sprzętu na wypad, wypad który jak do tej pory jest moim najlepszym. Tak więc wstałem, 3.30 gotowy, najedzony, czas sprawdzać sprzęt. O 4,15 sprzęt został przygotowany w 100%, o 5 koledzy mieli być u mnie. Tak jak było umówione, tak i zawitali. Wszyscy byliśmy podekscytowani, w końcu to pierwszy taki nasz wypad, tak długo z dala od tego jazgotu cywilizacji, tylko 4 kumpli i natura.
O 6.30 byliśmy na miejscu. Ojciec Krzyśka pojechał a my staliśmy osłupieni pięknem zbiornika. Mgła lekko unosiła się nad wodą, żaby rechotały, w oddali rozmawiało dwóch wędkarzy. Jedno stwierdzenie, raj dla wędkarzy. Przynajmniej początkowo....
Skończyliśmy się rozkładać około godziny 8.00. Przez pierwszą godzinę nic nie brało, nawet pyknięcia, zmiana przynęty i jest pierwsza płotka. Mała ale cieszy.
Pierwszy dzień minął bez przeszkód, wieczorem rybki brały idealnie, pogoda dopisywała, ogólnie żyć nie umierać. Drugi dzień podobnie.
Kłopoty zaczęły się dnia trzeciego. Nawiedził nas pech, nie dość że przez cały dzień nie złowiliśmy ani jednej rybki, to jeszcze kolega przypadkiem stanął na wędzisko i niestety strzeliło.
Na niedostatek wylała nam się woda pitna i trzeba było dreptać 4,5 km na nogach do pobliskiej wioski, gdzie był sklep. Niestety Bóg chciał żeby sklep był zamknięty bo mieli inwentaryzację czy coś w tym stylu.
Tak wiec szybka burza mózgów z kumplem i wspólna myśl idziemy do któregoś domu.
W trzech domach powiedzieli że wody nie maja, co było dla nas nie zrozumiałe, bardzo niezrozumiałe. W czwartym otworzyła nam miła dziewczyna, jak się potem okazało lat 16, imię jej brzmiało Natalia.
Nie wiem jak ale nawiązałem z nią rozmowę, co dla mnie było zaskoczeniem bo raczej jestem do dziewczyn nieśmiały. No ale to inna bajka.
Tak więc w dość fajnym dialogu z Natalią, zabraliśmy 10 litrów wody i ruszyliśmy z powrotem na ryby.
Ale na szczęście poprzednio wymieniłem się z ową Natalią numerami telefonów, wieczorem co mnie zdziwiło zadzwoniła, pytając czy może wpaść do nas. Krótka piłka z chłopakami, jednoznaczne głosowanie może. Przyjechała rowerem około 17.
Siedzieliśmy sobie w piątkę patrząc się na spławiki, które ani drgnęły.
Robiło się ciemno, pora na ognisko, rozpaliłem z Krzyśkiem, na kolację rybka z pierwszego dnia. Nawet smaczna.
O 19 odprowadzałem Natalię do wioski, gadka szmatka blebleble pomińmy ta część, bo kogo interesują moje relacje z ową dziewczyną.
Jako że była sobota kolej na baczenie na sprzęt moja w nocy, tak więc zasiadłem przy ognisku i obserwowałem. Obserwowałem do 23 z minutami, dokładnie nie pamiętam. Zasnąłem na krześle.
Gdzieś w okolicach godziny 2.30 obudził mnie dźwięk dzwoneczka na wędce Adama, co dziwne bardzo mocno nią szarpało. Krzyknąłem żeby któryś mi pomógł i zerwałem się do wędki, sekunda zastanowienia i zacięcie. Co dziwne nie zrobiło to zacięcie różnicy, nadal bardzo mocno szarpało wędkę, pierwszy ogarnął się Krzysiek, po zapytaniu co się dzieje zmienił mnie w holu, ponieważ jest bardziej doświadczony niż ja, a nie chciałbym aby ta ryba się spięła.
Hol trwał ponad 30 minut, 30 minut aby wybiła ryba do góry. Był to sum, na moje oko około 17 kg, może więcej może mniej, nie dało rady wtedy określić wtedy.
Co dziwne po tych 30 minutach gdy się już wynurzył, przestał się tak rzucać. Pierwsza myśl, zmęczył się, odpuścił, ale co dziwne, plama krwi na wodzie. Pytanie skąd, jak?
Gdy wyciągnęliśmy tego suma, okazało się że ma pogryzione ciało, tak jakby wydra, albo coś innego go w trakcie holu pogryzło.
Zdziwienie pełne, ale wyciąganie go w 2 osoby jest ciężkie.
Ważenie i do zdjęcia, tylko kto wziął aparat? Krzysiek nie, Adam nie, Marek też. Patrzą się na mnie i bing, szukam ale nie ma, zapomniałem. No i co teraz, nic trzeba bydlaka wypuścić, Marek miał jakiś płyn, nie wiem co to, polał po ranach i wepchaliśmy go do wody.
Potem do rana rozmawialiśmy o nim, lecz niestety zapowiadało się na burzę, więc zabezpieczyliśmy sprzęt i gdy zaczęło padać, schowaliśmy się do namiotu, niestety pada i pada i pada i pada, do południa, a po południu jakaś magiczna siła i wyszło słońce, niestety tylko na chwile gdyż zaraz potem zaczęło się piekło jak na horrorze, szybki telefon do ojca Krzyśka by przyjeżdżał, bo nie zapowiadało się na to żeby przestało. Wiatr wyrwał nam namiot ale wpadł na krzaki więc go zwinęliśmy. Wichura nad nami, deszcz leje, wali piorunami, a my składamy sprzęt i nie wiadomo dlaczego się śmiejemy. Na nieszczęście wichura zabrała nam krzesło Adama i siatkę na ryby do wody, już odżałowaliśmy i czekamy na transport.
Wieczorem byliśmy w domu. W suma nikt nam nie wierzy, ale nam wystarczy to że sami go holowaliśmy, nie muszą nam wierzyć.
Historia niby ma dziwne zakończenie, trochę do kitu, ale dla mnie to najwspanialszy wypad jaki miałem. Rekordowy sum, kilka karpi, nawet trafił się węgorz, no i poznałem Natalię. Żyć nie umierać. Wędkarstwo to jednak coś więcej....
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
AdSense

Skąd: Mountain View
Pomógł: nie raz
Wyświetl posty z ostatnich:   

» Wędkarstwo, strona główna » Działy pozostałe » Konkursy » Konkurs "wędkarskie opowieści" » [ OPOWIEŚĆ 2 ] Polowanie na burzę

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl Forum - GrzegorzM ©

Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.

Ku pamięci Ś.P. Jarogiego

strzalkaMapa Forum